Poszedłeś na przyjęcie
Podjadłeś sobie, jak przystało
Choć byłeś przekonany święcie,
Że abstynentem możesz zostać śmiało
To jednak w Twym kieliszku nagle
-Przedwcześnie dno się ukazało..
Po jednym poszedł drugi
-Po drugim trzeci et cetera,
Bo jak to mówią alkohol dobry na trawienie
I trochę jakoś tak ośmiela..
-Aż pryska po nim utrapienie
Na które teraz mówisz b a g a t e l a !
Radość do serca czujesz jak się tłoczy
Usta do śpiewu uchylone
A do snu kleją Ci się oczy
-Maleńkie jakieś i przekrwione
W głowie zaczyna się kołować
-Nogi na boki rozjeżdżają
I chcesz najprędzej się tam schować
-Gdzie białe myszki nie biegają .
A kiedy sen Cię zmorzy silny
I wstaniesz rano z bólem głowy
-To postanowisz, że już nigdy
Nie będziesz pił ognistej wody !












