Przyleciały wrony
Dziobać z każdej strony.
Jedna skórę podziobała,
Druga głębiej się dostała
.
Przy tym kraczą coraz żywiej
W swym języku osobliwie
Póki nie objedzą kości,
Uśmiech u nich nie zagości
Chętnie wtedy przylatują,
Gdy pokłady złości czują.
Widząc ptaka zbyt pięknego
Dziobią, bo uraził ego
-Jakieś wroniej jegomości
A ich świat nie zna litości !
Pełne żalu i goryczy
-Będą w nieskończoność krzyczeć.
Lecz i na nie przyjdzie pora
-Kiedy orzeł wnet przyleci,
Zrobi porządek na polach
-W szpony porwie wronie dzieci.
Zatem morał z tego płynie
-Szanuj także obce ptaki !
Choćby były piękne, inne
-Podkreślały Twoje braki.











