Bywa ,że człowiek jest sam
I zawodzą go często nerwy,
Że przełyka goryczy odłam
-Aż brakuje życiowej mu werwy.
Lub na wszystko przymyka oczy
Smutku gorycz topi w kieliszku
-Wnet go mocny trunek zamroczy
I gorąco mu po anyżku.
Czasem zerknie w zwierciadło
Siwy włos tam dostrzeże,
Kilka kilo mu spadło
Coś tam doszło na cerze
Może pójść do lekarza
Trochę prochów nałykać ?
Bo każdemu się zdarza
Ze swym zdrowiem borykać.
Albo wstąpić do kina,
Kiedy w kinie ja byłem?
I tu myśleć zaczyna
-Czemu dotąd tak żyłem
Tylko praca i praca,
A po pracy gazeta.
Czemu na mnie nie zwraca już uwagi kobieta ?
Żonę dobrą mam owszem
-Wierną i gospodarną,
Lecz się chętnie zatroszczę
Trochę młodszą i ładną.
Ona kiedyś też była
-Całkiem zgrabna i młoda,
Lecz ostatnio przytyła,
-Nie ta sama uroda !
Chociaż nie ja za stary,
Żeby zmieniać swe życie.
Muszę zrobić ofiarę
-Aby skończyć z tym gniciem.
Papierosy precz rzucę
I oszczędzę na zdrowiu
Żony już nie zasmucę
-Będę jej szeptać I love you !
Bo najlepiej jest w domu
-Przy Twych dzieciach i żonie,
Nie zawadzasz nikomu
I miłością tam wionie.
Więc małżonce bądź wierny
Gdy chcesz mądrym być człekiem,
Bo ten świat jest cholerny !
I zrozumiesz to z wiekiem..
Zatem nie smuć się, nie truj
Czasem dobrze operuj,
Życia sobie nie zepsuj
-Jeśli schrzanisz je - sceruj !












