Darek na górze,a Mirian na dole
Darek spokojny nie wadził nikomu
-Mirian w głośnym bawiła się kole.
Darek piosenki swoje komponował
Mirian - do zabaw wciąż była gotowa,
Darek o ciszy do tworzenia marzył
Mirian o nocnych przyjęć hucznym gwarze.
Strzelają głośno korki od szampana !
Goście się bawią do białego rana,
Jedni się śmieją, wino sobie piją,
Inni śpiewają, albo raczej wyją..
Darek w hałasie nic nie komponuje,
Zdenerwowanie coraz większe czuje !
W końcu dociera do sąsiadki swojej
-Wyłuszcza żale, wszelkie niepokoje,
"Zmiłuj się Pani,bo mi głowa pęka
-Ten wieczny hałas, to prawdziwa męka !"
Na to sąsiadka w nos mu się zaśmiewa
-Mówi,że gości dalej będzie miewać,
Bo to jej teren i jej metraże,
Jemu opuścić progi swoje każe !
Darek do siebie powraca strapiony
-Pragnie odzyskać spokój utracony,
Lecz w dzień następny, gdy wieczór nastaje
-Sąsiadka znowu popalić mu daje !
Podłoga drga i echo się niesie
-Rozmowa skutku tutaj nie przyniesie,
Darek pracować i spać nie może
-Codziennie czuje się on coraz gorzej !
Aż wreszcie po rozum idzie do głowy,
Gdy rozpoczyna się dzionek nowy,
-Wtedy fachowców sprasza grono,
Którzy muzykę tworzą szaloną !
Jeden coś wierci,drugi piłuje
Inny najlepiej się z młotkiem czuje,
Hałas i echo przestrzeń nosi !
-W skutkach wizytę Mirian przynosi.
Stuka do Darka głośno,nerwowo !
Gdy on otwiera prosi na słowo,
Lecz ten odpowiedź ma juz gotową,
Że jego teren,jego metraże,
A jej opuścić progi swe każe !
A z tej historii taki jest wniosek,
Że cios się rodzi za czyimś ciosem.
Tagi:












