Blady poranek rozdziera szaty nocy,
Zwilża językiem naszą matkę Ziemię.
Z każdą minutą otwiera szerzej oczy,
Rzuca nieśmiałe, ospałe spojrzenie.
W ciszy dźwięczącej i zamglonej toni,
W szczelinach światła, jak pół ślepiec błądzi,
Przesyła uśmiech do dnia, co go goni,
Który za moment wszystkim będzie rządził.
Potem ucieka i pośpiesznie znika
-Z lekka następcę tylko potrącając,
Chłód co zostawia, nadal wciąż przenika,
A dzionek kroczy za nic już go mając !
Tagi:












