Gdy wieczoru jeszcze nie ma
- Odchodzi Pani Irena ...
Jakże wszystkim bardzo znana,
Zawsze przez nas podziwiana.
Pełna wdzięku i humoru
To kobieta pracujaca,
Uśmiechnięta i z wigorem
- Żadnej pracy nie bojąca.
Ta, co trele swe śpiewała,
Znana nam z Wojny domowej,
Nogi roztańczone miała,
A mistrzynią w bitwie słownej.
Mogłeś podziwiać jej kunszt u Dudka,
Gdy dzieciom czytała Plastusia,
Jak śmieszyła w Halo Szpicbródka,
Bawiła : babcię, mamę i wnusia.
Smutno wielce, gdy ktoś odchodzi
-Pustkę po sobie pozostawia,
Zwłaszcza, gdy talent w nim obrodzi,
A nas na zwsze go pozbawia...












