
Na twarzy wyżłobionej
Falami lat minionych
Przysiadł anioł cichutko
Za parawanem smutku
Musnął osiki drżące
Ciężko rąk spracowanych
Tych, co często głaskały
Główki dzieciątek małych
Spod których wychodziło
Pachnące drożdżami ciasto
I szalik dziergany nićmi
Miłości dla pociech własnych .
We włosy srebrne lata
Misternie czas powplatał ,
A błyski żywych oczu
Mat firanki otoczył .
Ta twarz spogląda niemo
I w pełnym zadziwieniu
Na nie swoje odbicie-
W pęknietym lustrze
Odłamków przeszłości ...












