Była sobie raz królewna,
Co dworem rządziła.
Dwór się przy niej nie czuł pewnie -
Bo nim wręcz gardziła.
Każdy musiał przytakiwać
Komplementy prawić,
Z aprobatą głową kiwać-
Lub dwór pozostawić.
Nie mógł mieć własnego zdania-
Bywać poza dworem,
Bo naruszał swojej pani
Jej reguły chore.
Lecz się kiedyś dwór zbuntował-
Opuścił swą panią
A w królestwie całkiem nowym
Był tam doceniany.
I królewna na swym dworze
Jest wśród nowych dwórek,
Co się przed nią wielce korząc
Bunt szykują chórem.
Wkrótce sama rządzić będzie -
Władzę mieć dla siebie,
Lecz pomocy nie przybędzie
Znikąd, gdy w potrzebie…












