Jarzębina karminem korali się mieni
Kasztan strąca owoce jeżyków nabrzmiałe
Żołądź chroni przed zimnem czapeczka jesieni
Liście w złotej kąpieli zanurzone całe
Wrzosy lasy lilowym dywanem usłały
W stawach prężą dumnie piersi łabędzie białe
A na wysokiego napięcia linii drutach
Siedzą gęsto nuty czarnych jaskółek małych
Pysznych jabłek winnych tony w koszach zebrane
I sok z malin na nalewkę w gąsiorach czeka
Wkrótce zbiory prawdziwków też będą udane
A leszczyny darów skrzynie pełne wieka
I tak okiem brązowym jesień do nas mruga
Nitką szalu otula, tkaną babim latem
Lecz jej piękno już wkrótce przyćmi deszczów struga
I z szarością pod rękę będzie szła, jak z bratem.
Znikną astry, chryzantem złocistych rabaty
Czarno białych naszych boćków fraki na łąkach
I kolory spłowieją, jak obraz wyblakły
Wraz z piegami, co zdobią czerwoną biedronkę
Lecz, gdy znowu czas kołem pór roku zakręci
Jesień kolorową szatę na siebie włoży
W niebo wzlecą też klucze żurawi i gęsi
A bociany z klekotem znów ruszą za morze...












