
Jest obczyzny zapachem,
jej swędem
i widma nadzieją
Co on mówi,
co go dławi?
Dlaczego mowę
naszą szepcze,
a wierszem ją krzyczy?
I chce groby przegrzebać…
Czemu wszystko wącha?
Wiśnie liże,
a pestki ich połyka…
Przepchlone psy wabi,
spocone konie głaszcze,
a ułapane ryby spuszcza…
I wciąż wszystkim przytyka
„a tu było” i uprasza:
„nie mówcie źle
o tutaj-teraz,
bo to wy jesteście
ma Ojczyzna miła!”












