
Szłam leśną ścieżką
Skropioną kroplami szronu
Zimowego poranka
Było łagodnie, cicho… przyjaźnie
Nawet niebo przeglądało się w Twoich oczach przekornie
Oddało przyjaźni pocałunek
-
Wiatru lekki powiew na zamarznięte usta
Szmerem umarłych traw i trzcin suchych
Zapachem osłodzony
Ziemia ciepłem nasycona
Młodzieńca świeżością
Pieściła swym tuleniem me bose stopy
Z bezszelestną tkliwością
-
Szłam leśną dróżką wraz z Tobą
I kochaliśmy świat cały
Instynktownym uczuciem przyjaźni
Dla M. - nawet najmniejszy gest z mojej strony nie powinien być dla Ciebie zamachem na Twoja wolność,
kocham Cię tak bardzo, że zawsze pozwolę Ci odejść












