Młodość moja znów się rozszumiała
Jak kwitnący wiosną wonny sad.
Psa wiernego dzisiaj wspominałem
Przyjaciela moich młodych lat.
Młodość moja dawno przeszumiała
Jak podgniły klon, wrośnięty w mur.
Ta dziewczyna miała suknię białą,
A ten pies – był postillon d’amour.
Ona była sercu memu bliska,
Była pieśnią co w duszy mej gra.
Lecz nie znała treści moich listów
Przesyłanych pod obrożą psa.
Nigdy listów moich nie czytała
Ta wyśniona, ta moja jedyna.
Czemuż często w rozmarzeniu stała.
Nad potokiem, gdzie rosła kalina?
Ja cierpiałem, chciałem odpowiedzi,
Lecz na próżno… ruszyłem więc w świat.
Dziś – poeta – wróciłem odwiedzić
Miłe strony, młodości mej ślad.
Stary pies już dawno okulały…
Czas przepływa jak woda przez młyn…
Wita mnie szczekaniem oszalałym
Nie on sam, lecz jego młody syn.
Boże drogi, jakaż wspomnień siła,
Znów jak dawniej ból przenika mnie
Chwila ta jakoś mnie odmłodziła
I znów listy pisać mi się chce.
Tak jak dawniej marzenia swe snuję…
No, nie szczekaj…,no już spokój daj...
Chcesz, mój psie? – ja cię dziś pocałuję
Za zbudzony w moim sercu maj.
Pocałuję, pogłaszczę w podzięce
I przytulę do serca, mój piesku.
Wiesz? Kochałem tę w białej sukience.
Teraz kocham już inną… w niebieskiej.
Tłumaczenie: Marek Różycki Jr.












