
Kiedy trzynastego stycznia w piątek nam przypada,
Trzeba wyrzucić z pamięci, co przysłowie gada,
Nie myślmy ani przez chwile o złośliwym pechu,
We wszystkim co zrobimy nie będzie krztyny grzechu!
Czy słońce nam zaświeci, czy deszcz w szyby uderzy,
Śmiejmy się wciąż beztrosko, mając tu pogląd świeży,
Nawet grad sążnisty, gdy lunie nam prosto z nieba,
Radujmy się pospołu, pada, bo tak potrzeba!
Kiedy zaś pod drabiną przecisnąć się musimy,
Nic złego się nie stanie, my się nie udusimy,
Zlekceważ lustro rozbite, tak mówił młodszy brat,
Możesz z życia korzystać, co najmniej przez siedem lat!
Gdy spotkasz czarnego kota, przed nim nie uciekaj,
Podrap szelmę za uchem, daj mu miseczkę mleka,
A gdy kolega z pracy wydrze się niespodzianie,
Pokaż mu zaraz język, od razu wrzeszczeć przestanie!
Popatrz, jak trzynastego przepiękny jest ten nasz świat,
Nawet nie smucisz się wcale, ze znów przybyło ci lat,
A gdy wszystko wokoło dzisiaj ciebie zachwyca,
Uśmiechniesz się też wtedy gdy minie cię zakonnica!
Od teraz więc proponuję zmienić tej daty znaczenie,
Niech po pechu paskudnym nie pozostanie wspomnienie,
Życzę z serca całego, choć chcę, nie mogę goręcej,
Żyjmy bez strasznych przesadów sto lat albo i więcej!

Jolanta Maria Dzienis












