
Skąd wiedziałeś, że to nie wiersze,
Tylko listy, listy nie odebrane,
Adresat nie czekał na nie,
Nie mógł odgadnąć, że są napisane.
Zabrałeś mi je siłą,
Zajrzałeś w sam środek duszy,
A potem z kamienną twarzą,
Odłożyłeś, milcząc, na stoliku...
Nie śmiałam Ci spojrzeć w oczy,
To nie krytyki tak się bałam,
Nie powinieneś był ich czytać,
Bo nie po to zostały wyśpiewane...













