Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

***Eliksir***

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 26
SłabyŚwietny 

***Eliksir***

Noc już ponura, nie ma księżyca,
Ktoś  się opłotkiem przemyka.
Ach, to z zakrytą twarzą dziewica
Mignął obcasik trzewika.

Dokąd to biegnie o tak późnej porze,
Czyżby w ramiona kochanka?
Nie, ona znika pośród drzew w borze,
Gdzie krzewem zarosła polanka.

Mroczną  ma sławę las śród ludności,
Nikt się tam nim nie zachwyca.
Szepty się niosą, strach w sercach gości,
W nim mieszka zła czarownica.

Ach stój niebogo, gdzie niesie ciebie,
Młodego nie żal ci życia?
Lecz ona idzie hardo przed siebie,
W sercu ma coś do ukrycia.

Przedziera się dziewka poprzez  gąszcz splątany,
Pokrzywy palące od lica odpycha,
Aż  staje w końcu na skraju polany;
Polana wydaje się pusta i cicha...

Lecz ona ręce w górę wyciąga,
Piosnkę  rytmicznie nuci drżąc cała,
I oto z pustki pośrodku boru,
Chatka wynurza się krzywa i mała.

Dziewka zakwili jak dziecię we śnie,
Włosy zmierzwione odrzuca z twarzy,
Do progu chatki podbiega śpiesznie,
I gromko w drzwi puka trzy razy!

Jęk straszny toczy się nad borem,
Lecz ona z drogi obranej nie zbacza,
Gdy drzwi ze zgrzytem stają otworem,
Z determinacja próg domku przekracza

Krok jeden i drugi i trzeci zrobiła,
Zerknęła, zbladła, stanęła jak wryta.
Pośród flasz , garnców, ziela wszelakiego
Kobieta niestara szyderczo ją wita.

 Witaj mi dziewko, zaczyna w te słowa,
Spójrz na mnie wreszcie przytomnie.
Widzę  żeś piękna, odważna i zdrowa
Po cóż przybywasz więc do mnie?!

O pani mądra, ja pragnę lubczyku,
Na chłopca co w siebie wpatrzony
Choć  staram się wielce, ciągle bez wyniku,
On nie widzi we mnie kochanki ni żony.

Uśmiecha się wiedźma na dictum dziewicy,
Uśmiechem mrocznym jak noc bez księżyca
Widząc to dziewka na pomoc już liczy,
Z nadzieją – kolory wracają na pobladłe lica.

Dam ci eliksir po któryś przybyła,
Lecz zanim czar ten przyjdzie mi roztoczyć,
Daj tu swoją rękę, o dzieweczko miła
Krwi z żyły serdecznej muszę ci utoczyć.

Dłoń  dziewka wyciąga, nic tym niespłoszona,
Wiedźma krzepko chwyta, srebrne ostrze błyska,
Znać  że w takich sprawach mocno jest wprawiona;
Już  żyła otwarta, krew czerwona tryska!

Trzy razy po trzy krople w trzy flasze spuszczone,
Dwa razy po trzy do czaru,  a trzy do zapłaty,
Już  zioła dodane - w starce uwarzone,
Już  fiolki zamknięte korkiem z drzewnej waty.

A teraz panienko słuchaj mnie uważnie,
Wiedźma cichym głosem przemówi od nowa,
Daję  ci czar straszny, postępuj rozważnie,
Umysł  natęż, pamięć wysil, niech pracuje głowa!

Oto fiolki z lubczykiem, w równych dawkach dane,
Jednej użyj do nowiu, drugą skrzętnie schowaj.
Pamiętaj, że ma wypić go tylko  kochanek,
Zaś  do czaru magiczne potrzebne są słowa...

Tu wiedźma trzykrotnie zaklęcie wymawia,
Wyrazy dziwnie brzmiące śpiewnie recytuje,
Nastrój chwili, ziół zapach - to wszystko tak sprawia,
Że formułę na wieki dziewka spamiętuje...

Nie musisz sama podawać lubczyku,
Co cię z pewnością przyjemnie zaskoczy,
Wystarczy że go wypije w trunku rozpuszczony
Ty słowa wypowiesz  i spojrzysz mu w oczy!

Tylko tyle wystarczy, żeby czar mój działał,
Choć  to jeszcze nie wszystko coś wiedzieć powinna,
Czy już w pamięć zapadło com Ci powiedziała?
Bowiem będzie twych działań także strona inna:

 Kiedy po latach wielu zaklęcia moc sczeźnie
I zaczną zanikać magiczne chuci,
Daj drugą dawkę i szepnij znów słowa,
Kochanek do ciebie na nowo powróci.

Lecz to nie wszystko, o dzieweczko chrobra,
Czar ten warunek też przedziwny niesie,
Dla swojego musisz go przestrzegać dobra,
Bez względu na to co los ci przyniesie!

Karę  Ci przyjdzie straszną zapłacić,
Pamiętaj o tym  we dnie i w nocy
Jeżeli nie chcesz wszystkiego stracić,
Strzeż  się panienko czerwonej karocy!

Mówiąc te słowa drzwi chatki otwiera
I za nie szparko dzieweczkę wypycha;
I nie ma wiedźmy i chatka gdzieś znikła
Noc pozostała bezgwiezdna i cicha...

Co dalej było? Czy się udało?
Wykrzyknąć nam tu wypada!
Cicho sza, dziatki, na te pytania
Odpowie już inna ballada...Przeglądarka może nie wspierać wyświetlania tego obrazu.

Przeglądarka może nie wspierać wyświetlania tego obrazu.

***************************************************************************

                                                                                                   Jolanta Maria Dzienis

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Wiersze Jolanta Maria Dzienis ***Eliksir***