Zaprosiłabym cię
do ogrodów moich marzeń
w pełnym słońcu
i w najdłuższy dzień
abyś urwał kwiaty z mego serca
tkliwą dłonią
i uniesień blask
by w tobie grał
zaprosiłabym
och gdybyś tylko zechciał
i potrafił zburzyć mur
co wzrósł
i odgrodził to co piękne w wierszach
w naszych sercach myślach
i ukoił ból
ja tak wiele od życia nie żądam
chcę by trwało tylko
w moim
w twoim śnie
zaprosiłabym cię na rozstajne drogi
żebyś mógł wybierać drogę jeszcze raz
może zepnę wierszem
w tobie więcej mej pogody
może zechcesz dzielić ze mną los
jak mam wesprzeć głowę na ramieniu
gdy twe ramię takie mgliste jest
w czterech ścianach
echo ciszy grzmi aż boli
aż się wyć do księżyca chce
zaprosiłabym cię do krainy magii
w której miłość spina
wierszem pośród gwiazd
i z radością dałabym ci księżyc
a z pewnością słońce
które we mnie jest
więc mi powiedz
czy przyjmujesz zaproszenie
bo gotowa jestem
cały świat ci dać
tutaj cały rok
urodzajne rośnie zboże
tutaj ptaki
nie gubią swych piór
u mnie cały rok jest wiosna
wyrzuć zimę z serca
ale wróć
w moim świecie jedno tylko jest marzenie
abyś ze mną dzielił ten mój świat
i mi nie mów
że gonię za cieniem
boś jest żywy
tak jak żywa jestem ja
spięłam wierszem
to co we mnie śpiewa
to co w duszy ciągle gra
więc nie gniewaj się
i przyjmij zaproszenie
och, nie przyjmiesz
cicho sza…
(C) Jolanta Sztadhaus












