Z zakamarków gęstej nocy
wyłania się tęsknoty ryk
paszcza rozwarta złych upiorów
ciska wokoło gromem złotym
a w oczach strach
i tak powala na kolana
i wszystko w trzewiach
ściska
rwie
samotna postać w oknie
i nikt nie widzi
nie
błyskiem wyłupi wielką wyrwę
znowu zapłonie cały świat
a z blaskiem ognia szybko się oswoisz
będziesz popiołem parę chwil
a ostrym zębom czasu
naplujesz prosto w twarz
i tak jak Feniks się odrodzisz
i będziesz tykać czasem swym
i przemkniesz cała jak z atłasu
w swój nierealny magiczny świat
historia koło swe zatoczy
i runie z nieba blady świt
słońce promieniem swym otoczy
i będziesz żyć
(C) Jolanta Sztadhaus












