była jak ogień jak wulkan
mogła być rzeką lecz była strumieniem
gnała przez życie w szalonym pędzie
kołysząc miarowo czułością do ciebie
wciąż nie-kochana kochała w dwójnasób
ufając tobie najbardziej ze wszystkich
choć piasek z klepsydry coraz szybciej sypie
na wyspy szczęśliwe nie zabrałeś nigdy
wciąż nie-kochana nie warta zachodu
deszczem zmywała łzawiące oczy
uśmiechem kryła serce zranione
które nie miało cię nigdy dosyć
wciąż nie-kochana kochała za bardzo
jakby tym mogła wyrównać szale
tuląc wspomnienia w pustych ramionach
oddała serce na zawsze bez żalu
(C) Jolanta Sztadhaus












