spod kory rozkosznie muskuły przeciągasz
oddechem wiatru rzeźbione z pietyzmem
jak otoczka do westchnień gałązek zwichrzonych
nagością grudniową smagane przewrotnie
wyzierają na chłody tęskniąc za lubością
za dotykiem czułym listeczków zielonych
powabnie strojących wiosenną koronę
wpatrzony w niebo wypatrujesz słońca
by lekkim promieniem muskał splot twych mięśni
ubranych w cudowny korowy garnitur
tulisz się sprężyście do pobliskich świerków
by przeczekać zimowy Mysiadła aromat
czerpiesz ciepło moich oddechów wzruszenia
przytulając myśli do tych strof niezdarnych
razem doczekamy wiosennego tchnienia
zanurzając serce w różanych kwileniach
(C) Jolanta Sztadhaus












