Serce mi szepcze, że ja kogoś kocham,
Że o czymś marzę i do czegoś wzdycham:
Coś idealne jest mi przed oczyma
I w natężeniu myśl mą ciągle trzyma
Bo czymże życie człowieka bez marzeń,
Bez ideałów i czarownych wrażeń;
Życie się zdaje, że nie było życiem,
Zdaje się, że się żyje pod przykryciem
Nieraz zmęczony tęsknymi myślami
Ze sił upadam, lecz gonię i snami
Twoją o postać - moja Ukochana,
Przed Tobą w myśli padam na kolana.
Nieraz siadałem nad brzegiem potoku,
Głowem pochylił od myśli natłoku,
Byłem jak we śnie nektarem opity
Lub jako posąg z marmuru wykuty
I z tej zadumy naglem się przebudził,
Obraz uroczy oczy moje łudził;
A tym obrazem byłaś Ty Kochana,
We snach wyśniona w myślach wymarzona.
A gdy wśród łanów pachnącej pszenicy
W sprawach zawiłych szukałem różnicy,
W głębokiej ciszy tonęła przyroda,
Szum gdzieś dawała spadająca woda.
I w tej tak wielkiej przegłębokiej ciszy
Zdawało mi się, że w oddali słyszy
Ucho Twój głosik o moja Najdroższa,
Ze wszystkich ludzi Ty dla mnie Najmilsza
O ma Najdroższa - sercem ukochana
Tyś przez Opatrzność jest mi wyznaczona;
Na przyjaciółkę, towarzyszkę wierną,
Stałą i miłą, a nigdy nie zmienną!
Po wszystkich ścieżkach żywota mojego
W chwilach radości i bólu srogiego,
Twą Miłą postać będę miał przy sobie
Przez całe życie - a po śmierci w grobie.
Dajże o Panie, by moje życzenia
Wzniosłe a czyste jak kryształ pragnienia
W czyn się zmieniły i wydały skutek
Miłej przyjemny dla Nas na pożytek!
Józef Cyra, Przybysławice koło Minogi (wiersz powstał około 1937 r.)












