15.VII.1937 r.
Rodzinny dom (w Przybysławicach)
Opuściłem cię w ranek wiosenny
Że łzami w oczach, bólem brzemiennym,
Na twoim progu mnie matka droga
Błogosławiła w świat w imię Boga.
Z wzgórka, z pod lipy, gdzie Krzyż Chrystusa
Nowy się potok łez z oczu rusza,
Ślę ci, o domku, ostatnie słowa
Tęsknotą ciężka była mi głowa.
A Chrystus z Krzyża na mnie boleśnie
Patrzy, jak kiedyś w cichym, błogim śnie,
Gdy w tobie domku rozkoszą senny
Bezstroskom marzył w wieczór wiosenny.
Wspomnienie twoje, domku, kochany
Towarzyszył mi poprzez ściany
Cudnych pałaców i chat słomianych
Po całym świecie porozrzucanych.
Gdy kamień doli padł mi na serce,
Dusza tonęła w rozterce
Myśl ma do domku biegła miłego,
Jak do przybytku szczęścia wiecznego.
Po wielu latach znowu rodzinny
Domek mnie przyjął pod dach gościnny
I w jego ścianach pędzę dni moje
I w nim mi lżejsze życiowe znoje.
Józef Cyra












