Na skraju lasu brzezina biała
Drobnymi liśćmi smutno szumiała,
Siadła dziewczyna pod jej cieniami
I zapłakała rzewnymi łzami.
Czemu ty płaczesz dziewczyno młoda? –
Cudnych twych oczu urody szkoda.
Czy twoja matka legła dziś w grobie,
Żeś pogrążona w ciężkiej żałobie? –
Żyje ma matka, lecz Stach kochany
W ciemnej mogile jest pogrzebany;
On w krwawej bitwie legł pod Warszawą,
Mogiła jego rośnie murawą.
Ja go kochałam i jego żoną
Miałam za miesiąc być poślubioną:
Wybuchła wojna i Stach bić wroga
Na nią pojechał … o, ja nieboga!
O, ja sierota! co robić będę,
Wszędzie mi smutno kędy usiędę –
Wszędzie mi smutno i żal mnie bierze,
Bo mego Stacha kochałam szczerze.
Dziewczyna płacze, brzezina szumi,
Bo ból jej serca dobrze rozumie;
Lecz nie płacz dziewczę, bo on powróci,
Twoja się boleść w radość obróci.
Z lasu żołnierzyk młody wychodzi
Widzi dziewczynę, do niej przychodzi:
Dziewczę łez pełne oczki przeciera
I na żołnierza smutno spoziera. –
O, to ty, Stachu! Ty ma Maryniu!
I witają się w rozpromienieniu.
Marynia łezki szybko otarła
I na ramieniu Stacha się wsparła.
Dwoje serc młodych jest koło siebie,
Dobrze się czują jak gdyby w niebie –
Brzezina szumi gałązki zsuwa,
Bo radość ich serc dobrze odczuwa.
Józef Cyra












