Wiatr zaszumiał, wyszły chmury,
Węże błyskawic błysnęły,
Opar mglisty okrył góry,
Deszczu strumienie trysnęły.
Głośny grzmot rozległ się w górze,
Piorun uderzył w topolę,
Wicher zadął na podwórze,
Głośno świsnęło w stodole.
Powiew wichru skłonił drzewa,
Zboża upadły na ziemię;
Wkoło pędzi ta ulewa
Wody szumiącej strumienie.
I tak leje, świszczy, dmucha,
Burza złowroga szaleje;
Straszna to jest zawierucha,
Z strachu niejeden truchleje.
Lecz wiatr cichnie, widać góry,
Jakoś powoli jaśnieje;
Deszcz ustaje, nikną chmury,
Tęcza blaskami jaśnieje.
Moje wyznanie
Jestem Polakiem i umrę Polakiem,
Ducha polskiego nikt mi nie odbierze,
Z krzyżem Chrystusa, z Białym Orła znakiem
W naszych praojców katolickiej wierze.
Mnie nie ustraszą Ojczyzny mej wrogi
Knutem, nahajką i zesłaniem w dale,
Dla mnie ostoja ojczyste są progi
Przodków spuścizna przypadła w udziale.
Podli, nikczemni, wy, co polskie plemię
Chcecie wytracić na obrębie świata,
Ale nie wiecie jak kochamy ziemie
We krwi zbroczonej, w niej nasza zatrata.
Ziemia rodzinna z przodków popiołami
Daje nam siłę nieprzezwyciężoną,
Że nas nie mogą wszystkimi siłami
Ci, których oczy chciwstwem, fałszem płoną.
Ja spadkobierca bohaterskiej chwały
To z łona Matki dostałem w spuściźnie,
Że mię nie złamią wrogie zapały,
A pozostanę wierny swej Ojczyźnie.
Polsce Ojczyźnie, bom jej prawe dziecię
I jako Matce jej szczerzem oddany,
A tej miłości żadna moc na świecie
Nie zniszczy – ani germańskie tyrany.
Jestem Polakiem w każdej życia dobie,
Bo polskie serce w mej piersi bije
Nim pozostanę nawet w ciemnym grobie,
Gdy święta ziemia kości me pokryje.
Wiersz napisany podczas okupacji (dop. A.C.) 24.II.1940 r.












