ROCZNICA SMUTKU – STYCZEŃ
______________________________
Odszedł 07.I. 2011 … Znaliśmy się od bardzo dawnych czasów. Czasami występowaliśmy też razem. Obaj poznaliśmy i radość i ból, ale ja miałem to uśmiechnięte szczęście tuż tuż, na wyciągnięcie przyjacielskiej dłoni… słyszałem jak „z bliska” czytał moje wiersze i to jest radość, której nie sposób zapomnieć… (07.I.2012)
_________________________
Byliśmy na to gotowi…
On wiedział o tym, i ja…
Kiedyś byliśmy jak nowi,
lecz wieczór – też częścią dnia…
Szkoda nam było gadania
o bólu, co drąży do krwi.
Nie wolno było odpuścić
- bo czas zmarnowany się mści.
Do dzieła więc, sztuka po sztuce,
i zawsze uśmiech na twarzy
… wygrywać z bólem o uśmiech,
gdy się pod niebo chce marzyć…
Bo jakże ważne wzruszenie,
które z uśmiechem podajesz
tym, którzy cierpią – by z martwych
do życia zdrowi powstali…
Byliśmy na to gotowi…
On wiedział o tym, i ja…
Kiedyś byliśmy jak nowi…
a teraz…
…. od dziś – tylko ja…?
Nieprawda…
…….. i po co ta łza…?
* * *
Do dzieła więc. Krok po kroku.
Choć boli – uśmiech na twarzy
co dzień - bo po to jest uśmiech.
Optymizm – nasz klucz do marzeń…
.
_______________________________________ mkd __ pisane w dniu… 07.01.2011













