Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Żyć 200 lat? Może, ale potrzebuje nagadać się z kimś i pokłócić

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 

105-latka z Wielmoży z prawnuczką Alą FOT. EWA TYRPA

JUBILEUSZ. Marianna Marcińska ma 105 lat, prowadzi życie typowej emerytki. Gdyby nie kolana, które odmawiają jej posłuszeństwa, zapewne nie siedziałaby w miejscu, bo energii jej nie brakuje. W przemieszczaniu się pomagają jej, jak mówi, drugie nogi czyli tzw. balkonik, o który może się oprzeć. Czas na ogół spędza siedząc na wersalce. Ogląda telewizję, głównie wiadomości, bo interesuje się polityką i ma swoje ulubione seriale, przede wszystkim takie, przy których można się pośmiać, np. Kiepskich i wszelkie kabarety.

 


 

 

Gdy jest ciepło to z balkonikiem wychodzi przed dom. Lubiła też posiedzieć na werandzie z frontowej części domu. Jednak nie chce narażać małych dzieci sąsiadów z naprzeciwka, bo gdy chłopcy zobaczą panią Mariannę, wyrywają się i od razu do niej biegną. Chcą przywitać się z babcią. Ona w trosce, aby nie potrącił ich samochód, przestała ostatnio wychodzić na werandę. Bardzo kocha dzieci. Ma ośmioro wnuków i jedenaścioro prawnuków.

Seniorka zastanawia się nad życzeniami, które w zeszły weekend, w 105 rocznicę urodzin składali jej najbliżsi. - Rozważam czy rzeczywiście powinnam żyć 200 lat, bo tyle mi śpiewali. Wszystkim się tak dobrze mówi, ale co mi z tego, gdy nie mam się z kim nagadać, a nawet pokłócić. Ja im też tego życzę - mówi z żartobliwym przekąsem i dodaje, że jej nowe życie liczy się od ukończenia setki. Ma więc pięć lat. - Wiem, że teraz kradnę Panu Bogu dni, ale gdybym myślała tylko o śmierci, to pewnie dawno bym nie żyła - mówi z przekonaniem i z uśmiechem, który rzadko schodzi z jej twarzy. Lubi żartować i wspominać chwile, z których można się pośmiać.

Pamięta też czasy bardzo ciężkie, zwłaszcza z okresu pierwszej wojny światowej. Gdy wybuchła wojna miała osiem lat, ale nie zapomniała o strasznej biedzie i głodzie.

Okres II wojny, to strach przed Niemcami i wieczna praca, bo pani Marianna prowadziła sklep. Po towar jeździła do Krakowa, bo Skała była spalona, a w Olkuszu handlowali Żydzi.

Nazywa siebie sklepiarką. Mówi, że bardzo się w życiu nahandlowała i nagadała z ludźmi. Bardzo to lubiła i nadal chętnie ze wszystkimi porozmawia.

Kiedy uznała, że musi zacząć odpoczywać, sklep przejęła pasierbica Wanda. Po jej śmierci sklep zlikwidowała. - Miałyśmy razem odejść, ale ona nie chciała zaczekać na mnie - mówi tym razem ze smutkiem, bo obie panie bardzo się lubiły.

Pani Marianna urodziła się w Nowej Wsi (gm. Skała). W Wielmoży zamieszkała po zamążpójściu z mężczyzną, który owdowiał i został z trójką malutkich dzieci. Sama była młodą wdową, bo mąż śmiertelnie zachorował. Od razu pokochała maluchy. Potem miała pięcioro swoich dzieci. Bliźniaki zmarły krótko po porodzie, a Alfreda w wieku 10 lat, rok po wypadku, gdy huśtając się złamała kręgosłup. To był najgorszy okres w życiu kobiety, kiedy widziała umierającą córeczkę. Do dzisiaj nie może pogodzić się z jej śmiercią.

Seniorka dzień rozpoczyna jak wszyscy. - Na krzesełku dają mi miednicę z wodą. Myję się, ubieram, a potem czekam, aż przyniosą mi śniadanie. Potem jest podobiadek, później obiad, mała drzemka i kolacja. Jako osoba niepracująca jestem obsługiwana, karmiona, nie muszę nic robić. Czy powinnam narzekać - pyta z uśmiechem. Oczywiście do śniadania musi być czarna kawa, bo pani Marianna ma niskie ciśnienie. Innym radzi, aby na podniesienie wypić mały kieliszek koniaku - to naprawdę dobrze robi. Sama, ze względu na podwyższony poziom cukru już nie stosuje tej metody, którą też stosował jej dziadek. Wspomina, że przez 12 lat był on sołtysem Nowej Wsi. Wybrali go, bo był jednym z nielicznych umiejących czytać i pisać. Potem sołtysem został jego syn, a ojciec Marianny, a następnie jej brat. Dziedziczyli tę funkcje jak w królewskich rodach. Ale warunkiem pozostania sołtysem był majątek. Jeśli się go pozbywał, to musiał zrzec się sołtysowania. Tradycje samorządowe przeszły jeszcze dalej. Brat Marianny Józef Brożek został wójtem Minogi.
Ich rodzice przywiązywali dużą wagę do edukacji dzieci. Wszystkie umiały czytać i pisać, co na początku minionego wieku nie było powszechne. Pani Marianna uwielbiała czytać książki, głównie historyczne i podróżnicze. Każdą wolną chwilę spędzała z nimi. Nie potrafiła jeść posiłku i kłaść się spać bez książki. Pożyczała je z biblioteki w Skale. Miała też swój zbiór, ale stare wydania podobały się rodzinie i każdy zabrał jakąś książkę.

Teraz nie czyta, bo nieco gorzej widzi. Okulista niedawno zapisał jej nowe okulary, a lekarz rodzinny leki na obniżenie poziomu cukru. To jeden z niewielu kontaktów z lekarzami, bo nie ma potrzeby, aby ją często badali. Zaznacza, że w szpitalu była jedynie w odwiedzinach. Nigdy jako pacjentka.

- Mama wcale nie jest kłopotliwa. Jest bardzo samodzielna, niewymagająca, nie trzeba dla niej gotować osobnych posiłków, bo je to, co wszyscy - mówi córka Barbara Kita. Mieszka w Sosnowcu i przyjechała do mamy ze swoją dwuletnią wnuczką Alą na czas wyjazdu na wakacje brata Janusza z żoną. To oni mieszkają w jednym domu z mamą i opiekują się nią.

Ewa Tyrpa

Czytaj dziennik polski

http://www.dziennik.krakow.pl/pl/region/region-podkrakowski/1157651-zyc-200-lat-moze-ale-potrzebuje-nagadac-sie-z-kims-i-poklocic.html,,0:pag:2#nav0

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Wydarzenia Klub Kroniki Żyć 200 lat? Może, ale potrzebuje nagadać się z kimś i pokłócić