Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Daleko od polityki

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

select CAT1.title as cat1title, CAT1.uid as cat1uid, CAT1.tx_importarticle_category_access as access, CAT2.title as cat2title, CAT2.uid as cat2uid from tt_news left join tt_news_cat_mm on (tt_news.uid=tt_news_cat_mm.uid_local) left join tt_news_cat CAT1 on (tt_news_cat_mm.uid_foreign=CAT1.uid) left join tt_news_cat CAT2 on (CAT1.parent_category=CAT2.uid) where tt_news.uid=942489 AND CAT1.title NOT LIKE \"\\_%\" order by access

 Region | Powiat krakowski   2009.10.09 06:00

Daleko od polityki

ZIELONKI. BOGUSŁAW KRÓL opowiada o rankingach i o tym, co spędza mu sen z powiek

Zaczniemy prowokacyjnie, kiedy się Pan zapisuje do Platformy?

- Jestem człowiekiem bezpartyjnym i powiedziałbym wręcz apolitycznym. Nie miałem takiej propozycji albo inaczej - jeśli miałem, to między wierszami. Poza tym, moje zdanie jest jednoznaczne: wójt czy burmistrz nie powinien wiązać się z konkretną partią polityczną. Dlatego nie planuję zapisu do żadnego z ugrupowań.

Pewnie Pan się domyśla, skąd to pytanie? Poseł Gowin przyznał, że bardzo Pana ceni. Więc gdyby pojawiła się taka propozycja?

- Miło to słyszeć, bo każdą dobrą ocenę z zewnątrz postrzegam jako potwierdzenie słuszności działania jako wójta. Zdania jednak nie zmieniam.

Inną sprawą jest współpraca czy nawet poparcie w wyborach. Działanie na rzecz lokalnej społeczności nie ma jednak barw politycznych. \"obr_dziennik

\"\"

Fot. Magdalena Uchto

Szczere mówiąc, spodziewaliśmy się takiej odpowiedzi, ale pytanie ma też wymiar bardziej ogólny - właśnie teraz, gdy Pańska gmina otrzymała kolejne wyróżnienie jako Gmina Roku. Czy to powoduje, że staje się bardziej łakomym kąskiem dla polityków?

- Nie zauważam takiego zjawiska. Być może dlatego, że sam nigdy nie dawałem pola do spekulacji, że z tym współpracuje mi się lepiej, a z innym gorzej. Tę zasadę mam ukształtowaną i nie chciałbym jej zmieniać. Choć mam świadomość, że partie będą szukać różnych liderów w terenie przed wyborami.

Żeby była jasność: poziom ponadgminny na dzisiaj mnie nie interesuje, struktura parlamentarna - również.

Zauważa Pan w ostatnim czasie zmianę sposobu, w jaki Zielonki są postrzegane?

- Raczej nie, a jeśli już - określiłbym to swego rodzaju pozytywną zazdrością. Natomiast ważne wydaje mi się podejście samych mieszkańców, którzy starają się identyfikować z gminą, więc każde wyróżnienie ma pozytywne echo.

A przekłada się to bezpośrednio na zainteresowanie osób z zewnątrz? Bo np. ktoś gdzieś usłyszał przy okazji o Zielonkach i chce się tutaj przenieść?

- Nie ulega dla mnie wątpliwości, że tam, gdzie pojawia się więcej dobrych informacji, tam ludzie chętniej przyjeżdżają. I myślę przede wszystkim o takich osobach, które szukają dla siebie nowego miejsca trochę \"po omacku\". Nasza polityka jest jasna: zawsze staraliśmy się pokazać to, co robimy - nowe przedszkole, szkołę czy choćby Centrum Integracji Społecznej. Potem przyjeżdża taka osoba z zewnątrz i to weryfikuje. Widzi na własne oczy, czy rzeczywiście coś jest i jak to wygląda.

Czy to idzie w parze z większym poczuciem własnej wartości w kontaktach z innymi wójtami, burmistrzami albo nawet inwestorami?

- Wydaje mi się, że w powiecie krakowskim, mimo 17 gmin, jakoś specjalnie mię-dzy sobą nie rywalizujemy, bo każdy ma chyba świadomość, że różne są potencjały i kierunki rozwoju. To nie jest tak, że nagle dziesięć gmin walczy o inwestora i jest zacięta rywalizacja. Każdy, jak myślę, odnalazł już swoje miejsce, zgodne z możliwościami.

A Zielonki - gdzie mają to miejsce?

- Zgodnie ze strategią - niedaleko Krakowa. To tak naprawdę \"zielone przedmieście Krakowa\". Staramy się udowodnić, że tu się dobrze mieszka i pracuje.

Pytanie jest jednak takie: czy ma Pan w ręku lepszą kartę przetargową, jeśli chodzi np. o pozyskiwanie środków?

- Dzisiaj najbardziej liczy się pomysł i projekt. Albo jest dobry, albo nie. Poza tym, jest druga strona medalu. Wiadomo, że takich, którzy są bardziej na świeczniku, również bardziej się kontroluje. My też jesteśmy szczególnie kontrolowani. Mam tego świadomość.

Które z tych wyróżnień ceni Pan najbardziej?

- Ranking \"Rzeczpospolitej\" jest jednak, moim zdaniem, najbardziej obiektywny. A przypomnę, że od 2006 roku, gdy zajęliśmy pierwsze miejsce w Polsce, już trzykrotnie Zielonki były w czołowej dziesiątce. Choć dzisiaj mogę to przyznać: drugim miejscem w tym roku byłem bardzo zaskoczony.

Kluczem do sukcesu są nierzadko wnioski o środki zewnętrzne. Kto je przygotowuje? Urzędnicy na miejscu czy zlecacie to firmom spoza urzędu?

- Mieliśmy już różne doświadczenia, ale bazujemy przede wszystkim na własnej kadrze. Wydaje mi się, że lepsze wyniki mamy wtedy, gdy w większym stopniu są zaangażowani pracownicy urzędu albo jednostek organizacyjnych.

Ale sprawa obwodnicy spędza Panu sen z powiek?

- Jeśli mówilibyśmy o jakichś porażkach, to rzeczywiście jest to sprawa, w której nie wszystko przebiegało tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Przede wszystkim dlatego, że jest to zupełnie niezależne od nas. Niestety, mam wiele pytań, na które nie znam odpowiedzi: kto będzie zarządcą drogi, kto będzie wykupywał grunty i kiedy? A jeśli nie ma odpowiedzi, to każda rozmowa na ten temat jest tylko - użyję tego słowa - \"zabawą\" w północną obwodnicę Krakowa. Moje stanowisko jest jasne: ja mam reprezentować interesy tutejszych mieszkańców. Fakt, iż tutaj mieszka 15 tysięcy ludzi, a obok ponad 700 tys. nie oznacza, że mamy decydować matematycznie. Tymczasem w praktyce wygląda to najczęściej tak, że różne rzeczy musimy przyjmować do wiadomości. Trudno mówić o rzeczywistych konsultacjach.

Nie pytamy, czy, ale jak bardzo czuje się Pan niedoceniony?

- Nie, ja nie myślę w tych kategoriach. Chcę tylko, żeby nasze stanowisko było jasno wyrażane i brane pod uwagę. Gmina mówi tak: zdajemy sobie sprawę, że droga musi być, bo tutejsze tereny się rozwijają i dlatego w interesie Krakowa i całej Małopolski godzimy się na to. Ale jasno wyrażamy swe stanowisko - musi ona służyć też mieszkańcom miejscowości i gmin położonych na północ od Krakowa.

Ważne, aby cały system był skomunikowany od razu, a nie za kilka lat. Dlatego zdecydowanie jesteśmy przeciwni klasie drogi ekspresowej S, (czyli bez zjazdów), jesteśmy natomiast gotowi do rozmów o drodze w klasie głównej przyspieszonej (GP). Nasze oczekiwania dotyczą: zapewnienia 3-4 połączeń z głównymi promieniście biegnącymi do Krakowa szlakami komunikacyjnymi, czyli drogą wojewódzką 794, drogą krajową E7, dwoma drogami powiatowymi oraz preferencji około 4 krótkich rozwiązań tunelowych, a nie estakadowych przy przekroczeniu wzgórz i dolin rzek, aby zniwelować do minimum niekorzystne oddziaływanie na środowisko.

Dla jasności: uważam, że jeśli podejmujemy taką decyzję, to ona nie jest na kilka lat, ale na kilkadziesiąt. I nie powinna być polityczna, ale uwzględniająca interesy mieszkańców oraz gminy.

Zmieniło się coś po ostatnim spotkaniu w tej sprawie, w miniony poniedziałek?

- Szczerze mówiąc, o ubiegłorocznym porozumieniu zarządu województwa z miastem Kraków w sprawie przygotowania kolejnego opracowania dowiedziałem się z prasy. Natomiast podczas poniedziałkowego spotkania miałem wrażenie, że gmina Zielonki nie była na nim traktowana jako równorzędny partner. Dostaliśmy zaproszenie na prezentację wariantów przebiegu obwodnicy, a na miejscu dowiedzieliśmy się, że jest oczekiwanie wiążących decyzji, mimo iż przedstawiony materiał nie realizował uzgodnień i uwag wnoszonych przez naszą gminę na poprzednich spotkaniach. Zapowiedziany zaledwie trzydniowy okres konsultacji społecznych, ogłoszony bez dokładnego doprecyzowania przebiegu obwodnicy jest dla mnie przejawem działania przeciwko mieszkańcom gminy Zielonki. Nie może być tak, że ważna inwestycja dla regionu - droga przecinająca najbardziej zurbanizowany obszar gminy na długości ponad 6 kilometrów ma być wprowadzona i konsultowana w pośpiechu bez poważnej merytorycznej dyskusji z mniejszym samorządem. Rozumiemy interesy Krakowa i Małopolski, ale oczekujemy zrozumienia również naszych interesów, a na pewno możemy i musimy wymagać zachowania zasady partnerstwa, a nie administracyjnych zabiegów.

Dlatego we wrześniu uruchomiliśmy zakładkę na naszej stronie internetowej, gdzie publikujemy wszystkie informacje na ten temat, jakie są przekazywane gminie.

ROZMAWIALI

MAGDALENA UCHTO, REMIGIUSZ PÓŁTORAK

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Wydarzenia Gmina Skała Daleko od polityki