SKAŁA. Przedstawiciele mieszkańców gminy mają dzisiaj złożyć wniosek o ogłoszenie referendum.
Brak współpracy z mieszkańcami, nieumiejętne zarządzanie gminą oraz niepokojące wyniki kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej w urzędzie - to tylko niektóre zarzuty wytoczone przez mieszkańców przeciwko Robertowi Jakubkowi. Na niespełna rok przed wyborami samorządowymi powstała grupa społeczna, która zamierza doprowadzić do odwołania burmistrza Skały.
Jej pełnomocnikiem jest Robert Morawski, mieszkaniec miasta. Jak mówi \"Dziennikowi Polskiemu\", jeszcze dzisiaj wniosek o ogłoszenie referendum w sprawie odwołania Roberta Jakubka z funkcji burmistrza trafi zarówno do Urzędu Gminy i Miasta w Skale, jak i do komisarza wyborczego w Krakowie.
W piśmie, które inicjatorzy referendum ujawnili naszej redakcji czytamy, że zarzucają oni burmistrzowi m.in. brak merytorycznego przygotowania, nieumiejętne zarządzanie jednostką organu samorządowego, co działa na szkodę gminy i społeczności oraz brak dobrej woli w realizowaniu ustaleń Rady Miejskiej dotyczących właściwych relacji pomiędzy urzędem a mieszkańcami gminy. We wniosku czytamy też, że burmistrza cechuje \"brak umiejętności dyplomatycznych, które doprowadzają do konfliktu pomiędzy urzędem a przedstawicielami jednostek administracji publicznej np. gimnazjum i SP ZOZ, co wpływa na dyskomfort życia społecznego mieszkańców i brak poczucia bezpieczeństwa\".
W piśmie przedstawiciele tzw. komitetu społecznego zwracają także uwagę na niepokojące, ich zdaniem, wyniki kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej obejmującej lata 2007-2008 i rok 2009 do dnia kontroli. Podkreślają, że protokół \"zawiera 25 punktów dotyczących nieprawidłowości m.in. przetargów i sprzedaży nieruchomości, co pozostawia niesmak i dziwne insynuacje wśród mieszkańców\".
Burmistrz Robert Jakubek jest spokojny. - Każdemu szefowi gminy życzyłbym takiego protokołu pokontrolnego. Nie wytknięto mi poważnych naruszeń, nie czeka mnie dyscyplina finansowa, nie mam się czego wstydzić. To jest najlepszy wynik kontroli z ostatnich lat - zapewnia. Jego zdaniem, głoszenie przez niektórych mieszkańców populistycznych haseł jest już początkiem kampanii wyborczej. - Naprawdę nie mam wpływu na poziom zacietrzewienia ludzi. Z jednej strony oskarża się mnie o złe zarządzanie gminą, ale z drugiej strony oddajemy do użytku jedną z największych inwestycji, jaką jest kanalizacja Ojcowa. Wyciąga się sprawę ośrodka zdrowia. Ale myślę, że gdyby rada wspierała w tym przypadku moje legalne działania, problemu by nie było. Myślę, że komisarz wyborczy będzie opierał się na faktach i nie zdecyduje się na ogłoszenie referendum - mówi burmistrz Jakubek.
Robert Morawski, pytany przez \"Dziennik Polski\", czy ogłaszanie referendum na kilka miesięcy przed wyborami samorządowymi ma sens, jest przekonany, że tak. - Trzeba uratować gminę przez złym zarządzaniem - zaznacza.
Pod wnioskiem podpisało się 6 mieszkańców. - Z uzyskanych przeze mnie informacji wynika, że aby był on ważny wystarczą podpisy 5 osób - dodaje pełnomocnik.
Magdalena Uchto
Mieszkańcy szykują się do referendum
KONTROWERSJE. Ośrodek zdrowia stał się punktem zapalnym do walki w gminie. Przeciwnicy burmistrza poszli na całość.
SKAŁA
Robert Morawski, inicjator referendum w sprawie odwołania burmistrza Roberta Jakubka, zbiera podpisy pod wnioskiem o jego ogłoszenie. Radni tworzą rezolucję w tej sprawie. Szef gminy wydaje oświadczenia o swojej niewinności i zapowiada, że niezależnie od konsekwencji będzie stał na straży prawa. Każdy z nich ma w mieście swoich zwolenników i przeciwników. Zarówno jeden, jak i drugi są przekonani, że zamieszania by nie było, gdyby nie konflikt na linii burmistrz - kierownik ośrodka zdrowia.
Wszystko zaczęło się od rutynowej kontroli, jaką burmistrz zlecił w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Skale. - Została ona przeprowadzona latem i wykazała wiele nieprawidłowości w jego gospodarce finansowej. Największe zastrzeżenia wzbudził sposób zawarcia umowy na świadczenie usług medycznych przez Jacka Piekarza. Jako kierownik SP ZOZ w Skale zatrudnił bez wiedzy mojej i Rady Miejskiej swoją siostrę na stanowisku swego zastępcy. Z kolei siostra jako jego zastępca zatrudniła dr Piekarza jako lekarza w ośrodku zdrowia w Skale. Na podstawie tak nieprawnie zawartej umowy Jacek Piekarz pobiera wynagrodzenie w wysokości 10,5 tysiąca złotych miesięcznie, a dodatkowo na podstawie drugiej zawartej legalnie ze mną umowy pobiera wynagrodzenie za kierowanie SP ZOZ w kwocie 4 tysiące 880 złotych miesięcznie - oświadcza burmistrz Robert Jakubek. Dodaje, że umowa Jacka Piekarza ze swoją siostrą jest niezgodna z obowiązującym prawem. Jest sprzeczna z ustawą o zakładach opieki zdrowotnej i ustawą o finansach publicznych.
Pracowników ośrodka taka pensja nie bulwersuje. Uważają, że w porównaniu z osiągnięciami kierownika, to i tak za mało. - On postawił ten ośrodek na nogi. Przez dziesięć lat zadbał o to, by mieszkańcy mieli dostęp do prawie wszystkich specjalistów, zabiegów i diagnostyki. Zabiega o rozbudowę ośrodka. Ma zdeklarowanych ponad 4 tysiące pacjentów. Te zarobki to kropla w morzu. To raczej burmistrz za dużo zarabia - mówi jedna z pracownic SP ZOZ. Część personelu jest przekonana, że referendum w Skale powinno się odbyć. Są pewni, że gdyby burmistrz wykazał choć minimum dobrej woli, podpisałby aneks do umowy z Jackiem Piekarzem. Ich zdaniem to rozwiązałoby problem. Innego zdania jest Robert Jakubek. Uważa, że dopóki Rada Miejska nie uchwali zmian w statucie SP ZOZ, które umożliwią mu zawarcie umowy na świadczenie usług medycznych, nie ustąpi. - Zapewniam, że jeśli tylko znikną przeszkody prawne, niezwłocznie podpiszę umowę z panem Piekarzem na warunkach wspólnie ustalonych. Choć dziś wydaje się to trudne, jestem gotowy do ponownej współpracy - gwarantuje burmistrz.
W Skale jednak krążą pogłoski, że szef gminy albo ma innego kandydata na stanowisko kierownika ośrodka albo chce doprowadzić do jego prywatyzacji. Robert Jakubek zaprzecza tym zarzutom. - Nie zamierzam utrudnić mieszkańcom dostępu do świadczeń medycznych. Nie miałem i nie mam w planach likwidacji przychodni w Skale. Żaden z pracowników SP ZOZ nie musi martwić się o swoje stanowisko pracy. Nie planuję również przejmować wypracowanych przez ośrodek zdrowia funduszy. Nie ma w Polsce takiego prawa, które by mi na to pozwalało - zaznacza. Obecnie pracownicy Regionalnej Izby Obrachunkowej prowadzą kontrolę w ośrodku. Jej wyniki pokażą, kto miał rację. Sam kierownik, podczas jednej z ostatnich sesji Rady Miejskiej, przyznał, że burmistrz nie ma w stosunku do niego żadnych merytorycznych zastrzeżeń. Mimo trudnej sytuacji zapewnia, że dla dobra pacjentów nadal będzie pracował jako lekarz.
Mieszkańcy nie zamierzają jednak zwlekać. Powstała grupa społeczna, które chce doprowadzić do ogłoszenia referendum w sprawie odwołania Roberta Jakubka z funkcji burmistrza Skały. Po złożeniu zawiadomienia w tej sprawie w biurze komisarza wyborczego w mieście i gminie rozpoczęło się zbieranie podpisów. Listy musi podpisać 10 procent mieszkańców. Inicjatorzy referendum mają na to 60 dni. Wówczas komisarz w ciągu 30 dni musi zweryfikować te podpisy. Robert Morawski, pełnomocnik grupy społecznej, jest przekonany, że referendum dojdzie do skutku. - Wniosek o jego ogłoszenie należy złożyć nie krócej niż na osiem miesięcy przed wyborami samorządowymi. Ten termin zostanie dotrzymany. Trudno na razie spekulować, ale sądzę, że odbędzie się ono pod koniec lutego. Oczywiście, najbardziej będzie mi zależało na frekwencji. Natomiast to, za czym się ludzie opowiedzą, będzie już ich wolą - podkreśla Morawski. Uważa natomiast, że mieszkańcom należy dać szansę, by zdecydowali, czy chcą mieć takiego burmistrza. To, jego zdaniem, utnie wszelkie spekulacje, plotki, żale.
Burmistrz Robert Jakubek nie ma wątpliwości, że ostatnie wydarzenia osłabiły wizerunek urzędu, burmistrza i rady. - Dopuszczono się linczu na mojej osobie. Wszystko po to, by znaleźć temat zastępczy i odwrócić uwagę od nieprawidłowości w ośrodku zdrowia i prowadzonej tam kontroli - mówi. Jest przekonany, że gdyby nie konflikt z kierownikiem SP ZOZ-u o referendum nie byłoby mowy. - Gdy Robert Morawski pojawił się w moim gabinecie z zawiadomieniem o zamiarze przeprowadzenia referendum powiedział, że jeśli podpiszę umowę z Jackiem Piekarzem, on wycofa ten wniosek. To była próba wywarcia presji - zaznacza burmistrz.
W oświadczeniu skierowanym do mieszkańców zapewnia: \"Deklaruję, że przestrzeganie prawa dotyczy mnie, moich podwładnych oraz wszystkich mieszkańców, niezależnie od pełnionych funkcji czy wykonywanych zawodów. Będę stał niezłomnie na straży prawa i podstawowych zasad etycznych, niezależnie od wywieranych na mnie nacisków nawet poprzez szantażowanie mnie przeprowadzeniem referendum gminnego w sprawie odwołania burmistrza\".
Robert Morawski uważa, że Robert Jakubek myli pojęcie szantażu z pojęciem negocjacji. - Nie była to zresztą moja pierwsza propozycja skierowana w tej sprawie do burmistrza - podkreśla.
Niezależnie od tego kiedy i czy w ogóle odbędzie się referendum, wiele wskazuje na to, że Robert Jakubek i Robert Morawski spotkają się ponownie i będą ze sobą rywalizować. Obydwaj, w najbliższych wyborach samorządowych, planują ubiegać się o fotel burmistrza. Niektórzy mieszkańcy nie ukrywają, że ich zdaniem kampania już trwa, a każda ze stron wytacza swoje armaty. Czas pokaże kto wygra tę, bez wątpienia ostrą i chwilami nieelegancką walkę.
Tekst i foto : MAGDALENA UCHTO
Burmistrz zabronił lekarzowi pobierania pensji
Rutynowa kontrola w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej oraz w jej konsekwencji wydany przez burmistrza zakaz pobierania przez dr. Jacka Piekarza wynagrodzenia z tytułu świadczonych usług medycznych wywołały w Skale konflikt, który narasta.
Pracownicy ośrodka oraz pacjenci stanęli murem za lekarzem. Burmistrz Robert Jakubek nie odpuścił. Radni nie mogą mu darować, że doprowadził do tego, iż do SP ZOZ-u wkroczyli właśnie kontrolerzy Regionalnej Izby Obrachunkowej.
Burmistrz, w wydanym podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej oświadczeniu, określił działania Jacka Piekarza, kierownika SP ZOZ-u, jako \"patologię stosowania prawa\". Przypomniał, że kontrola wykazała, iż został on zatrudniony jako lekarz niezgodnie z zapisami ustawy o ZOZ-ach. - W maju 2007 roku doktor Piekarz wystąpił do mnie z propozycją zawarcia nowego kontraktu menedżerskiego. Takim był związany od kilku lat z moim poprzednikiem. Kontrakt, który mi przedstawił, przewidywał tylko wykonywanie obowiązków menedżera, nie zakładał świadczenia usług medycznych, tak jak to było w przypadku poprzedniej umowy - mówi Robert Jakubek.
Jego zdaniem nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Jacek Piekarz zaczął świadczyć te usługi wcześniej, na podstawie umowy zawartej ze swoim zastępcą. - Tym zastępcą jest siostra pana Piekarza powołana na to stanowisko bez zgody Rady Miejskiej i to ona ustala mu wysokość wynagrodzenia z tytułu wykonywanych świadczeń medycznych. Na takie praktyki kategorycznie się nie zgadzam - zaznacza burmistrz.
Dlatego, jak mówi, zabronił dr. Piekarzowi pobierania wynagrodzenia. Dodał, że sytuację może zmienić jedynie podpisanie tzw. umowy cywilnoprawnej między nim a kierownikiem na prowadzenie usług lekarskich.
- Taki wniosek złożyłem 2 września. Dotychczas burmistrz nie podpisał ze mną umowy - mówi dr Jacek Piekarz. - Nie ma żadnych merytorycznych uwag, wyciąga powiązania rodzinne, a władzę wykorzystuje tylko po to, aby działać na szkodę pracowników ośrodka, pacjentów i wizerunku gminy. Kiedyś nagrodził mnie laurem za wybitne osiągnięcia. Teraz jednak oddaję tę nagrodę.
Dlaczego burmistrz nie podpisał umowy? Twierdzi, że przeszkodził mu w tym statut SP ZOZ, który nie przewiduje takiej formy zatrudnienia. Zapewnia jednak, że jeśli 27 października Rada Miejska uchwali poprawki do niego, rozpocznie z kierownikiem negocjacje dotyczące wykonywania usług medycznych.
Jacek Piekarz mówi, iż burmistrz oświadczył mu, że do tego czasu może pracować jako lekarz, ale tylko na zasadzie wolontariatu lub płatnych wizyt. W innym przypadku ma obowiązek wyznaczyć swojego zastępcę. Początkowo lekarz podjął decyzję o złożeniu wypowiedzenia. Jednak, biorąc pod uwagę bezpieczeństwo pacjentów, wycofał ją. Tym bardziej że kartki, jakie zawisły na drzwiach ośrodka z informacją, iż burmistrz nie podpisał umowy na świadczenie usług medycznych, zbulwersowały mieszkańców.
- Razem z całą rodziną jesteśmy zdeklarowani do Jacka Piekarza. Nie życzę sobie, aby ktoś inny nas leczył - mówi Mariusz Szczęsny. Inny mieszkaniec, Krzysztof Madej, podczas sesji nie zostawił na burmistrzu suchej nitki. - Kogo ma Pan na miejsce Jacka Piekarza? Chce się Pan pozbyć fachowca, który - miejmy nadzieję - będzie przyszłym burmistrzem, jeśli zdecyduje się wystartować. Przeszkadza Panu, że siostra doktora jest zatrudniona w ośrodku. Ale nie przeszkadza Panu, że Pana żona wykonuje usługi protetyczne dla ośrodka i pan sam nosi tam protezy? - pytał mieszkaniec.
Tymczasem burmistrz jest przekonany, że radni po to zwołali sesję nadzwyczajną, aby wymusić na nim bezprawne podpisanie umowy z lekarzem. - Nie zrobię tego, dopóki nie zostanie poprawiony statut. To jest jeden warunek. Drugi będzie spełniony wtedy, kiedy kierownik zacznie odbierać ode mnie telefony - zapowiedział Robert Jakubek.
- Już w poniedziałek ludzie chcieli tu przyjść z taczkami po Pana. Ale my tu ściągniemy prokuratora, a taczki wypożyczę gratis - zapewnia Krzysztof Madej.
MAGDALENA UCHTO
magdalena.uchto@dziennik.krakow.pl
Mieszkańcy Skały domagają się referendum
Gazeta Krakowska Barbara Ciryt
Mieszkańcy gminy Skała zbierają podpisy w sprawie odwołania burmistrza Roberta Jakubka. Jak już pisaliśmy, zawiązali komitet referendalny. W poniedziałek złożyli u komisarza wyborczego wniosek o ogłoszenie referendum.
- A burmistrz próbował wymusić podjęcie rezolucji, w której radni negatywnie opowiedzieliby się o inicjatywie mieszkańców - oburza się przewodniczący rady Edward Olesiński. - Ludzie mają prawo wnioskować o referendum, nasz niepokój mogą wzbudzać jego koszty.
Skalanie zarzucają burmistrzowi nieumiejętne zarządzanie, działanie na szkodę gminy, brak dobrej woli w relacjach z radą i mieszkańcami, prowadzenie do konfliktów w szkole i ośrodku zdrowia oraz zastrzeżenia RIOpo kontroli w urzędzie. - Refe- rendum może być w lutym - mówi Robert Morawski, pełnomocnik komitetu, który przygotowuje odwołanie szefa gminy.
- Na zebranie ok. 800 podpisów mamy 60 dni, ale zrobimy to wcześniej. - Ludzie pytają w sklepach o listy, gdzie mają się podpisać. Sami chodzą od domu do domu i zbierają podpisy - mówi Krzysztof Madej, członek komitetu referendalnego.
Tymczasem burmistrz Jakubek wymaga od rady, by broniła go poprzez rezolucję i sam w niej napisał, że radni negatywnie postrzegają wniosek o referendum, że zaburzy ono sprawne działanie urzędu. - Wcale tak nie myślimy, nie możemy cenzurować działań mieszkańców, zgodnych z prawem - mówi radny Tadeusz Durłak. Rada uznała, że o referendum porozmawia na sesji 27 października.
Tekst i foto :
Skała: rzecznik dyscypliny finansów zbada ZOZ
2009-11-05 12:44:42, aktualizacja: 2009-11-05 12:44:42
Burmistrz Skały zabiega o audyt ośrodka zdrowia. 600 podpisów za odwołaniem szefa gminy.
Finanse ośrodka zdrowia w Skale i sposób ich prowadzenia zbada rzecznik dyscypliny finansów publicznych. Do niego tę sprawę kieruje burmistrz Skały Robert Jakubek.
- To RIO zwróciła mi uwagę, że jeśli są podejrzenia naruszenia finansów, to sprawę należy skierować do rzecznika - tłumaczy Robert Jakubek i dodaje, że jego wniosek dotyczy nie tylko kierownika ośrodka, ale także jego zastępcy.
Wcześniej szef gminy z Urzędem Marszałkowskim przeprowadził w placówce medycznej rutynową kontrolę. Wówczas burmistrza zbulwersowało to, że kierownik Jacek Piekarz na swoją zastępczynię wyznaczył swoją siostrę. Poważnym zarzutem było to, że kierownik ZOZ, zamiast zatrudnić pracownika i prowadzić rachunki w swojej placówce, zlecił to prywatnej firmie. - Taka forma prowadzenia finansów ośrodka jest tańsza - zaznacza kierownik SP ZOZ Jacek Piekarz. - Ale wykonuję zalecenia pokontrolne i rozpisałem konkurs, by zatrudnić główną księgową w ośrodku - zaznacza.
Jednak zanim kierownictwo ośrodka zdążyło wykonać zalecenia, burmistrz sprowadził nową kontrolę - RIO. - Kontrola trwa. Zakończenie wszystkich procedur może nastąpić z końcem miesiąca - dowiedzieliśmy się wczoraj w RIO.
Tymczasem Jakubek sprawę oddaje do rzecznika dyscypliny finansów publicznych. Pracownicy SP ZOZ przygotowują już do przekazania dokumenty.
Mieszkańców oburza postępowanie szefa gminy. Twierdzą, że burmistrz zadłużonej gminy ma zakusy na 1,5 mln zł wypracowane przez ośrodek. Jakubek tłumaczy, że nie ma możliwości zabrania ZOZ pieniędzy.
Skalanie zaś zbierają podpisy pod wnioskiem o odwołanie burmistrza Jakubka. Mają już około 600 podpisów, a potrzebują ponad 700.
Barbara Ciryt













