OPIEKA CAŁODOBOWA. NFZ sztywno trzymał się wytycznych centrali. Teraz pacjenci nie mają się jak dostać w nocy do lekarza. Zapowiadają protest u minister zdrowia Ewy Kopacz. Likwidacja całodobowej opieki w Skale spędza sen z oczu nie tylko lokalnym samorządowcom, ale też posłom z Małopolski. Nikt nie może zrozumieć decyzji Narodowego Funduszu Zdrowia o zmianie od 1 marca miejsca przyjmowania pacjentów w nocy i święta. Do tego czasu zgłaszali się w ambulatorium w Skale, gdzie opiekę całodobową sprawowało Krakowskie Pogotowie Ratunkowe. Obsługiwało też gminy Iwanowice i Sułoszowa.
Od ponad dwóch tygodni pacjenci z tego rejonu skazani są na jazdę do Olkusza, Krakowa, Słomnik, Szyc czy Zabierzowa. Dla wielu jest to bardzo kłopotliwe ze względu na brak nocnej komunikacji publicznej.
Dotychczas umowy na opiekę całodobową zawierali lekarze podstawowej opieki zdrowotnej z wybraną przez siebie placówką. Od marca decyduje o tym NFZ w drodze konkursów na trzy lata. W wielu placówkach w Krakowie i okolicach wygrała go nieznana spółka OPC.
Mieszkańcom jest wszystko jedno, która firma będzie świadczyć usługi medyczne, natomiast pojąć nie mogą dlaczego opieki nocnej i świątecznej już nie ma w Skale. - To było ogromne zaskoczenie. Decyzja spadła na nas jak grom z jasnego nieba - mówiła Jolanta Penkala, przewodnicząca Rady Miejskiej podczas posiedzenia Komisji Oświaty, Zdrowia, Kultury, Sportu, Turystyki i Opieki Społecznej zorganizowanego w poniedziałek wieczorem. Przyjechał też m.in. poseł Jarosław Gowin i radni powiatowi. Wszyscy poparli inicjatywy interwencji u wojewody i w sprawie zbierania podpisów. Pod protestem w sprawie zmiany miejsca funkcjonowania "całodobówki" w Skale podpisało się ponad 6 tysięcy osób.
- Kryteria wymagane przy konkursach określiła centrala NFZ-u, ale większość rejonów przyznawała kontrakty ze zdrowym rozsądkiem. Natomiast w Małopolsce sztywno trzymano się reguł. Argumenty o potrzebach pacjentów nie były brane pod uwagę, a pani dyrektor NFZ w Krakowie jest przekonana do swoich racji. Skutek jest taki, że np. w tym rejonie ludzie praktycznie pozbawieni są opieki całodobowej - krytykował NFZ poseł Gowin, zapewniając popieranie działań w tej sprawie. Liczy, że Stanisławowi Kracikowi, wojewodzie małopolskiemu, uda się przekonać dyrekcję NFZ.
Jednak wszyscy obawiają się, że niewiele mogą wskórać, bo unieważnienie konkursu mogłoby spowodować efekt domina. Wiele jednostek w Małopolsce jest niezadowolonych z rewolucji w "całodobówce" i po precedensie ze Skałą wnioskowałoby o nowe konkursy, co spowodowałoby zamieszanie w opiece nad pacjentami. Jednak uczestnicy poniedziałkowych obrad zapowiedzieli wytrwałość w proteście. Najprostszym rozwiązaniem jest stworzenie przez OPC filii w Skale.
Jednak nie powiodły się rozmowy Tadeusza Durłaka, burmistrza Skały z szefami OPC w tej sprawie. Gmina jest skłonna udostępnić bezpłatnie lokal na ten cel. - Stanowisko OPC jest sztywne i nie firma nie chce iść na żadne ustępstwa. Zgadza się jedynie na płatną przez gminy opiekę lekarza, któremu za godzinę trzeba byłoby zapłacić 72 zł - burmistrz relacjonował rozmowę z przedstawicielem OPC.
Radni ze skalskiej gminy mają żal do KPR, że słabo walczyło o kontrakt i nie odwołało się, gdy nie przyznano mu go. - Nie mieliśmy podstaw, bo wygrała spółka, która zaoferowała lepsze warunki. My chcieliśmy nadal prowadzić tę opiekę - broniła się Małgorzata Popławska, dyrektorka KPR, które w powiecie krakowskim opiekę całodobową ma w Krzeszowicach, a w Zabierzowie zostało jako podwykonawca OPC. Ta lokalizacja oraz w Szycach, gdzie też całodobową objęło OPC, budziła wątpliwości samorządców. - Jak to możliwe, że w odległości kilkunastu kilometrów umieszczono dwie "całodobówki", a w naszym rejonie żadnej - dziwił się Henryk Gębala, jeden z inicjatorów akcji protestu przeciwko zabraniu "całodobówki" ze Skały. Paweł Chochół, przewodniczący Rady Powiatu zaznaczył, że inne rejony są dobrze skomunikowane, natomiast ten cierpi na niedostatek komunikacji publicznej. Jolanta Penkala podkreśliła, że w tym rejonie, m.in. Ojcowie jest bardzo dużo turystów, którzy też będą mieć problem z dostępem do lekarza. - Dotychczas wielu pacjentów korzystało z całodobowej opieki. Teraz dostęp mają bardzo ograniczony - uważa Marta Michalska, pielęgniarka, która pracowała w nocnym ambulatorium. Takie samo zdanie ma lekarz Janina Pawlik z ośrodka w Iwanowicach.
Jacek Piekarz, szef skalskiego ośrodka zdrowia, tłumaczył, że w warunkach konkursu nie była wskazana centralna lokalizacja i nie był brany pod uwagę dojazd pacjenta. A oni są zagubieni, pytają gdzie są Szyce i inne nocne placówki.
- Mam wrażenie, że konkurs nie był ogłaszany dla dobra pacjentów, ale konkretnej firmy - mówiła radna Grażyna Rodek. Jej zdaniem wątpliwości budzą też zasady konkursu dotyczące wyposażenia placówki całodobowej w aparat rentgenowski. Jednak, jak stwierdziła dyrektor Popławska, aparat rtg nie jest wymagany w godz. 8-18 z gabinetach poz-u. Tymczasem okazało się, że za zgłoszenie aparatu oferenci uzyskiwali największą liczbę punktów. OPC ma walizkowy. - Czy taki wymóg zapewnia bezpieczeństwo wykonywania zdjęć rtg lekarzowi. Przecież do obsługi aparatów muszą być specjalne uprawnienia i pomieszczenia - zastanawiał się Lucjan Goraj, lekarz i przewodniczący Komisji Zdrowia, Polityki Prorodzinnej i Społecznej RP. Uważa, że rozwiązania NFZ przysporzą pacjentów pogotowiu, które ludzie będą teraz wzywać nawet do błahego przypadku.
Ewa Tyrpa













