
Pierwszy styczniowy weekend okazał się nie małą niespodzianką dla wielu oczekujących oznak upragnionej zimy. Dla jednych oczywiście mile widzianą, dla drugich przyjętą z zakłopotaniem. Mimo, że przecież styczeń i od dawien dawna wiadomo do jakiej grupy miesięcy należy w naszym klimacie. Prasa donosiła dużymi tytułami o „wielkim ataku". Drogowcy też chyba trochę w ospałym oczekiwaniu na wielkie pogorszenie warunków, niespodziankę przyjęli z pokorą i wyjechali... chociaż nie zawsze pługi skrzętnie odśnieżały - czasem zdobiły samochód uniesione ku górze. Okolice Skały, Pieskowej Skały, Ojcowa, wielkiego „ataku" nie przeżywały. Pierwszy dzień opadów był raczej zmienny. Raz obfita w śnieg i wiatr - zawierucha, raz piękne srebrzyste słoneczko. Drugi dzień postraszył tylko o poranku. Oj zawiewało zdrowo! Sobotnie popołudnie należało raczej do stabilnych i - jak wynika z zapisu fotograficznego - bardzo spokojny na drogach. Niedziela była ładna. I początek tygodnia znośny. Zapraszam do galerii...
Tekst i foto Barbara Szwajcowska













