SKAŁA. Rodzice niepełnosprawnych dzieci ze Skały muszą na własną rękę dowozić je do szkół w Krakowie.
O tym, że przewoźnik, z którym gmina miała zawartą umowę na przewóz dzieci, zrezygnował z tego świadczenia, rodzice przekonali się 1 września, gdy czekali na bus o godz. 6.15 na przystanku w skalskim Rynku.
Gmina zaproponowała rodzicom po 300 zł miesięcznie na dowóz jednego dziecka. - Kwota ta wystarczy na jazdę środkami komunikacji publicznej, ale na podróż tracimy bardzo dużo czasu. Ponadto nie jest łatwo przesiadać się z jednego autobusu do drugiego lub tramwaju, zwłaszcza osobom odwożącym dzieci na wózkach inwalidzkich - powiedzieli nam rodzice. Szybciej do Krakowa dotrą samochodami prywatnymi, ale nie wszyscy są tak dyspozycyjni, aby mogli codziennie dzieci odwozić i potem drugi raz po nie jechać. Poza tym przyznane 300 zł nie pokryje kosztów dwukrotnej jazdy autem dziennie.
Rodzice skarżą się, że już od pewnego czasu sytuacja z przewożeniem dzieci z tym przewoźnikiem nie była dobra. Po pierwsze, nie miał on pojazdów dostosowanych do transportu osób niepełnosprawnych. Po drugie, zmienił miejsce zabierania uczniów: kiedyś zabierał każdego sprzed domu, a ostatnio podjeżdżał na przystanek w skalskim Rynku, dokąd oni musieli sami docierać.
(EKT)
Więcej o tym problemie, m.in. jakie jest stanowisko władz gminy, napiszemy w jednym z najbliższych wydań "Dziennika Polskiego













