W niedzielę – 28 listopada w Kościele katolickim rozpoczył się Adwent, który jest początkiem nowego roku liturgicznego. Jest to bogaty w symbolikę, radosny, czterotygodniowy okres przygotowań do Bożego Narodzenia. Papież Benedykt XVI zwraca uwagę, że liturgia tych dni prowadzi ku ostatniemu wołaniu z Pisma Świętego: „Przyjdź, Panie Jezu!” (Ap 22,20).
II tydzień adwentu
Wieniec adwentowy Jednym z najbardziej wymownych zwyczajów adwentowych jest wieniec adwentowy, który ustawia się koło ołtarza. Zwyczaj ten pochodzi z Niemiec, gdzie w 1839 r. pastor prowadzący przytułek dla sierot wpadł na pomysł, aby wieńcem przystroić świetlicę dla dzieci. Razem z wychowankami w I niedzielę adwentu zapalił pierwszą świecę adwentową by wytworzyć nastrój skłaniający do modlitwy. Następne, mniejsze dwadzieścia cztery świece podopieczni zapalali każdego dnia aż do Wigilii, gromadząc się na śpiew i modlitwę. Później drewniane koło przystrojono gałązkami jodły. Z czasem liczbę świec zmniejszono do czterech, a zwyczaj ten szybko rozszedł się po wielu krajach. W Polsce zwyczaj ten pojawił się po pierwszej wojnie światowej.
Bitwa pod Białym Kamieniem
Bitwa miała miejsce 25 września 1604 roku podczas wojny polsko-szwedzkiej 1600-1611.
Przybyła latem do Estonii armia szwedzka (7000[1] żołnierzy) dowodzona przez Arvida Stålarma i hiszpańskiego najemnika Alonzo Cacho de Canuta obległa 15 września 1604 roku Biały Kamień
Pierwszy szturm Szwedów został przez załogę twierdzy odparty. Do drugiego nie doszło, gdyż 25 września nadciągnął z odsieczą Jan Karol Chodkiewicz (2000[2] żołnierzy). Pole bitwy znajdowało się między drogą z Dorpatu do Rewala, którą przybyła armia polsko-litewska a bagnistymi strumieniami znajdującymi się na wschodzie, zachodzie i południu. Pobliski Biały Kamień leżał w bagnistej dolinie na zachód od pola bitwy.
Widząc zbliżającą się armię polsko-litewską Alonzo de Canuta zaproponował ustawienie luźnego szyku w stylu hiszpańskim, jednak Stålarm, pamiętając, że w poprzednich bitwach Polacy i Litwini najpierw przeganiali jazdę szwedzką, a potem wycinali piechotę, tym razem postanowił zmieszać piechotę i jazdę. Lewe, silniejsze skrzydło szwedzkie, złożone z zaciężnych Niemców dowodzonych przez de Canuta, oparte było o groblę i wąską drogę prowadzącą do Rewala. Prawe skrzydło, złożone z Finów, było słabsze, za to osłonięte bagnistymi strumieniami. Centrum, na którego czele stanął sam Stålarm, składało się wyłącznie z wojsk szwedzkich. Chodkiewicz, po rozpoznaniu szyku nieprzyjaciela, postanowił przede wszystkim zaatakować jego lewe skrzydło, gdyż uważał, że wódz szwedzki nie spodziewa się takiego posunięcia. Dlatego na prawym skrzydle armii Rzeczypospolitej stanęła husaria, na lewym - lekka jazda, a w centrum piechota, rajtaria i artyleria.
Nim Szwedzi zdołali rozeznać się w zamiarach Chodkiewicza, ruszyła na nich husaria, która wpadła na Niemców, rozbijając niemiecką rajtarię. Zacięty opór stawiła jednak dowodzona przez Canuta piechota. Jednak gdy Canut poległ, także i ona poszła w rozsypkę. Po zniszczeniu lewego skrzydła armii szwedzkiej Chodkiewicz rzucił do natarcia lewe skrzydło i centrum. Gdy dołączyli do nich zwycięzcy husarzy, szwedzka armia została zepchnięta na bagno. Walka skończyła się całkowitą klęską armii prowadzonej przez Stålarma. Szwedzi stracili w bitwie 3000 żołnierzy, 6 dział, cały sprzęt i 21 chorągwi, natomiast Polacy i Litwini - 50 zabitych[3] i 100 rannych.
Polonia
Najstarsze wzmianki o polskim środowisku w Estonii pochodzą z czasów Stefana Batorego i założonego wówczas kolegium oo. jezuitów w Tartu (dawniej Dorpat). W czasach zaborów na tamtejszym uniwersytecie kształciło się wiele młodzieży z ziem polskich (tzw. dorpatczycy, m.in. Józef Weyssenhoff, Tytus Chalubinski, Władysław Soltan, Antoni Natanson, Konstanty Skirmunt, Ryszard Manteuffel). Większa grupa Polaków przyjechała do Estonii w drugiej połowie XIX wieku do pracy przy budowie kolei. Następne grupy przybyłych z kresów wschodnich Polaków, głównie rzemieślników i robotników, zatrudniano w rozbudowującym się przemyśle stoczniowym. Według spisu z 1934 roku było ich w sumie 1608. Skupiali się głównie w Tallinie, Narwie i Tartu. Polacy stanowili wówczas piąta co do wielkości mniejszość narodowa w Estonii. Od końca I wojny światowej do 1920 roku Rada Główna Opiekuńcza opiekowała się także Polakami mieszkającymi w Estonii. Pierwsze polskie organizacje w Estonii to: założony w 1929 roku Związek Narodowy Polaków "Jutrzenka" w Tartu i założony w 1930 roku Związek Narodowy Polaków w Estonii w Tallinie (w roku 1937 miał 340 członków). Rozwijano działalność kulturalno-oświatową (chóry, biblioteki, teatry amatorskie i kółka samokształceniowe języka polskiego, historii i geografii). W roku 1934 utworzono w Tallinie pierwszą polską drużynę harcerską. W latach 1937-39 w Estonii pracowało sezonowo około 5 tysięcy robotników sezonowych, głównie z województwa wileńskiego i nowogrodzkiego, zatrudnionych w rolnictwie i przemyśle węglowym. Część pozostała na stałe. Przybyli wówczas pierwsi duszpasterze polscy: o. Feliks Wierciński SJ (1924 - 38) - pracował w Pärnu i Rakvere; o. Tadeusz Kraus OFM Cap. (1931 - 64) - pracował w Valga, Narwie, Tartu; ks. Wincenty Dejnis (1934) - pracował w Tallinie; o. Lucjan Ruszala OFM Cap. (1935 - 45) - pracował w Petseri; ks. Aleksander Luniewski TChr. (1938) - pracował w Kivoli; ks. Stanisław Rut TChr. (1938 - 45) - pracował w Rakvere. Przebywali też bracia zakonni: Stanisław Cieśla TChr. (1938 - 40) w Kivoli i Kazimierz Kański SJ (1937) w Esna. Kapłanów wspomagały polskie zakonnice, Misjonarki Świętej Rodziny (MSF). Przybyły one 1933 roku do Tallina: s. Maria Anajtis - przełożona, a zastąpiła ją rok później s. Maria Chrzanowska; s. Aniela Olszewska, s. Marcelina Baranowska. Siostry katechizowały dzieci polskie przy kościele p.w. św. Piotra i Pawła w Tallinie, wspierały chorych i potrzebujących Polaków. Wyjechały do Polski w 1945 roku. W 1939 roku liczbę Polaków w Estonii szacowano na 1500 osób. Z chwila wkroczenia do Estonii wojsk sowieckich (17 VI 1940 r.) Polacy podzielili los Estończyków; nastąpiły represje (w latach 1940-41 i 1944-45 prześladowania przez NKWD), deportacje na Syberie, systematyczna sowietyzacja powodująca utratę tradycji narodowych i świadomości pochodzenia etnicznego. Do końca lat 40-tych pozostało tylko kilkuset Polaków w rejonie Tallina i Tartu, wielu z nich wróciło do kraju w ramach repatriacji. Nowa fala emigracji polskiej dotarła do Estonii na przełomie lat 40-tych i 50-tych. Byli to członkowie AK powracający z łagrów oraz Polacy z tzw. werbunku, pochodzący głównie z ziem włączonych po wojnie do Litwy i Białorusi. Obecnie mieszka w Estonii ok. 3000 Polaków (w 1996 roku), głównie w Tallinie, Tartu, Kohtla-Järve, Narwie, Valdze, Ahtme i Parnawie. W 1988 roku rozpoczęło działalność Towarzystwo Kultury Polskiej "Polonia", przekształcone w 1995 roku w Związek Polaków w Estonii (z prezesem Zofią Tiits). Polacy mają status mniejszości narodowej. W siedzibie organizacji funkcjonuje biblioteka polska, odbywają się kursy języka polskiego i estońskiego dla dzieci i dorosłych, od października 1994 roku ukazuje się miesięcznik "Nasza Polonia", który od czerwca 1997 roku publikowany także jest w Internecie. Ważnym ośrodkiem polskości są parafie katolickie. W Ahtme pracuje o. Augustyn Loska OFM. W Tallinie w jedynym kościele katolickim p.w. św. Piotra i Pawła i w Tartu ks. Zbigniew Pilat MIC (do VII 1998). Od 26 lipca 1998 roku proboszczem parafii mianowany został przebywający już od kilku lat w Estonii dominikanin o. Ludwik Grabarczyk. Warto odnotować też, ze na Wydziale Slawistyki Uniwersytetu w Tartu (na wydziale polonistyki) lektorem języka polskiego był wykładowca Uniwersytetu Gdańskiego Henryk Lewandowski. Następnie pracowali tam Romana i Jan Lewandowscy z UMCS w Lublinie, a obecnie dr Wiesław Stefańczyk z krakowskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Katolik znaczy Polak
Tym co łączyło (i łączy jak wynika z moich obserwacji) Polaków była religia, pełniąca bardzo ważną rolę identyfikacyjną, zwłaszcza jeśli wyznanie jest w danym państwie mniejszościowe, a w Estonii niewątpliwie katolicyzm był i jest religią mniejszości.
Najczęściej jedynym miejscem, gdzie posługiwano się polszczyzną był kościół katolicki (nie tylko w Estonii), czego przykładem jest Łotwa po wkroczeniu armii radzieckiej . Wśród Polaków w Estonii częstą przyczyną uczęszczania do polskiego kościoła był właśnie używany w nim język polski, możliwość śpiewania polskich pieśni religijnych, modlenia się w ojczystym języku.
Uczestnictwo w życiu religijnym było uzależnione od statusu społecznego. W XIX wieku, w Estonii istniał podział na bogatych, średniozamożnych oraz biednych. Ci pierwsi uczestniczyli w życiu religijnym. Zachowywali swoją odrębność, zajmowali się sferą materialną placówek. Do nich można zaliczyć inteligencję. Najbardziej zżyci z kościołem byli najbiedniejsi.
Przed wojną Polacy uczestniczyli w nabożeństwach regularnie. Istniały też chóry oraz przykościelne komitety. Sytuacja zmieniła się po Drugiej Wojnie; wielu Polaków powróciło do Ojczyzny. "Nową" Polonię tworzyli głównie robotnicy. Doszło też do zmniejszenia się uczestniczenia w życiu religijnym, co było uzależnione od sytuacji politycznej, mianowicie - okupacji radzieckiej. Nie oznacza to oczywiście kompletnego zaniku katolicyzmu w Estonii. Po włączeniu Estonii do ZSRR zostały dwie parafie w Tallinie i Tartu. Dla porównania dodam, że przed wybuchem Drugiej Wojny istniało dziewięć parafii oraz dwa kościoły. Przy czym katolicy liczyli tylko około 2 tysięcy .
Po roku 1956 doszło do osiedlenia się w Estonii byłych żołnierzy AK, którzy ożywili tę "stagnację religijną". Nie na długo jednak. Przez prowadzenie radzieckiej polityki, mającej na celu wychowanie ludzi w duchu ateizmu, katolicy przez wiele lat nie mogli publicznie wyznawać swojej wiary. Konsekwencją tego był powolny zanik języka polskiego, kultury, tradycji, a tym samym świadomości narodowej. Nawet przybywający do Estonii Polacy w latach 70-tych i 80-tych nie zdołali podnieść znaczenia wiary, choć okazjonalnie uczestniczyli w nabożeństwach. Ten stan trwał do końca lat 80-tych. Niewątpliwie jednak identyfikacja religijna była ważniejsza niż przynależność narodowa. Świadczy o tym fakt, że Polak (nie tylko w Estonii, ale też w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej) znaczy katolik. Ogólnie zresztą przyjął się pogląd, że "katolik znaczy Polak" kiedy Estonia odzyskała niepodległość sytuacja zmieniła się. Wreszcie katolicy mogli zacząć na powrót brać czynny udział w życiu religijnym. Dzięki temu, w znacznej mierze, odrodził się "duch" polskości. Sami Estończycy zaczynają traktować katolicyzm jako religię "odnalezioną"; mogę powiedzieć, że w tej chwili coraz większą rolę odgrywa w Estonii katolicyzm, zwłaszcza wśród młodych ludzi, przeważnie studentów.
Ogólna sytuacja Polaków w Estonii
Dziś sytuacja Polaków zamieszkujących Estonię jest dość ciężka. Dotyczy to jednak przede wszystkim tej części Estonii, w której mieszkają byli górnicy, robotnicy (w tym wielu Polaków) . Większość z nich nie ma pieniędzy, by przenieść się gdzie indziej. Jedyną ich szansą na zachowanie kontaktu z polskością stanowi kościół, zwłaszcza w mniejszych miastach. "Ważnym problemem jest podejście do tradycyjnej religijności polskiej. Można w niej odnaleźć wiele zalet, jednak źle rozumiana sprowadza się do (...) postaw graniczących z fanatyzmen(...)" . Tak pojmowana religia jest traktowana przez wielu ludzi jako lek na problemy z otaczającą ich rzeczywistością.
Nie oznacza to jednak, że w związku z brakiem środków czy chęci Polacy nie dążą choć w pewnym stopniu do integrowania się, choćby poprzez organizowanie zjazdów z okazji różnych świąt. Każdego roku odbywają się w Estonii trzy zjazdy Polonii z całego kraju: 11 listopada (Polacy spotykają się w Kohtla-Jarve), Święto 3 Maja (obchodzone w Narvie) oraz coroczne wigilijne spotkanie w Tallinie. Ponadto organizowane są kolonie dla młodzieży, udzielane są stypendia dla przyszłych studentów, chcących się kształcić w Polsce (w wielu przypadkach pomaga Ambasada Polska). Większość z tych przedsięwzięć ma na celu zapoznanie z kulturą polską a także budowanie pomostu pomiędzy samymi Polakami mieszkającymi w Estonii, poprzez kształcenie młodzieży w duchu polskości. Co nie zawsze daje jednak pozytywne skutki.
Innym powszechnie uznanym świętem jest obchodzenie dnia 17 września. To z kolei ma ścisły związek z historią "Orła" RP (podwodnego okrętu wojennego), który 14 września 1939 roku, wpłynął do portu w Tallinie. Tam został internowany i rozbrojony. Pozbawiony wszelkich map nawigacyjnych (pilnowany przez estońskich żołnierzy) kilka dni później wypłynął pod osłoną nocy do Anglii. Rosjanie oskarżali Estończyków, że ci pozwolili na tą ucieczkę i najprawdopodobniej, zrobili to świadomie. Wydostanie się okrętu stało się pretekstem do tego, by Armia Czerwona mogła zająć tereny estońskie .
W związku z historią "Orła" oraz świętem dnia 17 września każdego roku odbywa się spotkanie Polaków pod tablicą w Tallinie, upamiętniającą to wydarzenie. W przygotowaniach biorą udział Ambasada Polska oraz Związek Polaków w Estonii "Polonia", największa w tej chwili organizacja działająca w Estonii.
Związek Polaków jest podzielony na poszczególne oddziały, które działają w różnych miastach. Należy też wspomnieć o kilku osobach, bez których owe koła by nie istniały. Jedną z takich osób jest niewątpliwie pani Teresa Maskina, prezes oddziału ZPE w Tartu, czy pan Wiktor Kolesień - prezes ZPE w Kohtla-Jarve.
Choć Polacy w Estonii nie stanowią zwartej, silnej grupy, to jednak od czasu do czasu, prócz obchodzenia świąt narodowych, starają się uczestniczyć w różnego rodzaju koncertach i konkursach, których celem jest propagowanie polskości. Spośród wielu takich imprez kulturalnych wymienić warto zorganizowany w 2001 roku Festiwal Chórów Polonijnych w Koszalinie; zaowocował on wystąpieniem chóru z Narvy. Każdego roku ambasada organizuje też "Szopeniadę", czyli konkurs szopenowski.
Niestety działania oddziałów Związku są najczęściej realizowane na szczeblu lokalnym, ze względu na dość częste konflikty pomiędzy ludźmi, a wzajemne oskarżenia nie pomagają z pewnością rozwojowi wspólnych więzi. Również jeśli chodzi o ukazywanie się polskich czasopism nie można powiedzieć, by Polacy byli aktywni. Po wielu latach słynna "Nasza Polonia" została zamieniona na "Nasz Czas". W 2001 roku trzy państwa - Litwa, Łotwa oraz Estonia - zdecydowały się na wydawanie jednego, wspólnego czasopisma, co od razu odbiło się niekorzystnie na sprawach polskich. Ma to związek z ograniczeniem liczby stron poświęconych kwestiom polskim do jednej.
Polacy w Estonii mimo dość bogatej historii w chwili obecnej nie wydają się być zorientowani na podtrzymywanie więzi i integrowanie się. Starsze pokolenie, najlepiej posługujące się językiem polskim narzeka na to, iż nie ma komu przekazać dziedzictwa polskiego. Średnie pokolenie jest zagubione, młodzież stara się odnaleźć w społeczeństwie, jednak na ogół nieznajomość języka estońskiego przekreśla ich szanse na całkowite zaadaptowanie się.
Organizacje polonijne.
Wspólne działania na rzecz utrzymania polskości
W XIX i XX wieku polscy studenci tworzyli wiele organizacji i stowarzyszeń. Najbardziej znaną i zarazem najdłużej istniejącą była "Polonia" ("Ogół"). Była to pierwsza na świecie korporacja studencka założona przez studentów polskich. Zatwierdzona przez władze uniwersyteckie w 1828 roku organizacja została założona przez 17 studentów z Wilna. Wielokrotnie rozwiązywana, zmieniając nazwę, przetrwała jednak wiek. Inne organizacje polskie ("Koło Młodzieży Polskiej", "Towarzystwo Studentów Polskich" czy "Towarzystwo Teologów Polskich") nigdy nie dorównały potędze "Polonii".
Działalność Towarzystw oraz "Polonii" była w głównej mierze stworzona po to, by krzewić polską kulturę i tradycję oraz wzajemnie sobie pomagać zarówno materialnie (o czym świadczy istniejąca w latach 1907-1918 Polska Kasa Samopomocy Studenckiej) jak i w zakresie nauki
Dość prężnie rozwijała się współpraca pomiędzy Polską a Estonią, o czym może świadczyć utworzony Związek Estońsko-Polski do którego należało Estońsko-Polskie Towarzystwo Akademickie przy uniwersytecie w Tartu.
Jak widać stolica kulturalna Estonii skupiała w swoich szeregach najwybitniejsze postacie naukowej sceny. W roku 1933 utworzono pierwszy Lektorat języka polskiego prowadzonego przez Jerzego Kaplińskiego (profesora Uniwersytetu Warszawskiego).
Po wojnie filologia polska jednak została odsunięta na dalszy plan. Dopiero w latach dziewięćdziesiątych (w 1993 roku) powstała pierwsza grupa polonistyczna. Od 1996 r. praktyczną naukę języka polskiego prowadzi dr Romana Lewandowska, natomiast wykłady z historii Polski i kultury polskiej prof. dr hab. Jan Lewandowski.
A liczba ogólna Polaków w Estonii wciąż nieznana...
Polacy w Estonii nigdy nie stanowili pod względem wielkości znaczącej grupy mniejszościowej. Trudno też ustalić dokładną ich liczbę ze względu na brak danych (w większości lansowali się w rubrykach "inni", a zatem niemożliwe było i jest ustalenie ich prawdziwej liczebności. Nierzadko byli rozrzuceni po całym kraju, część z nich powróciła do Polski). Wiadomo natomiast, że między 1914 a 1918 rokiem przebywało ich na terenach Estonii około 20 tysięcy.
Po wojnie (według spisu z 1922 roku) liczba Polaków w Estonii wahała się między 600 a 800 osób. W 1926 roku obliczono, że jest ich około 2 tysięcy (z czego tylko 423 osoby miały obywatelstwo polskie). Kilka lat później, w 1938 roku Związek Narodowy Polaków w Estonii ustalił, że liczba Polaków w Estonii wynosi 2500 - 3000 osób .
Na początku lat 60-tych liczbę Polonii określono natomiast na 2300 osób, a zatem stanowili on 0,2% społeczeństwa .
Polacy stanowili wtedy większą grupę niż Litwini i Niemcy.
Współcześnie szacuje się, że w Estonii mieszka około 3-8 tysięcy osób mających polski rodowód. Najczęściej są to przesiedleńcy, potomkowie Polaków z XIX i początku XX wieku, ludność napływowa z różnych części Związku Radzieckiego. Samych Polaków jest jednak niewielu. Szacuje się, że jest ich około trzech tysięcy (według spisu z 1989 roku) . Jednak, według słów byłego radcy handlowego Marcina Nurowskiego, jest ich teraz kilkuset. Do roku 1989 losy zamieszkałych na terenach byłego Związku Radzieckiego Polaków, a także innych mniejszości, były nieznane. Przeprowadzane wcześniej spisy ludności należy traktować z dystansem, ponieważ reżim komunistyczny wyzwalał w ludziach strach i dlatego wielu nie przyznawało się do swojego pochodzenia. Z tego powodu też trudno jest dziś również ustalić dokładną liczbę Polaków.
Emigracja w Estonii
Pierwsza fala Emigrantów
Głównymi powodami przyjazdu Polaków do Estonii była chęć zarobku. Emigrantów można podzielić na tych, którzy przyjechali z Polski na stałe oraz tych, których interesowała emigracja sezonowa (Polacy zatrudniani byli przede wszystkim w rolnictwie). Werbunek polskich robotników sezonowych związany był z porozumieniem międzyresortowym. W roku 1938 do Estonii wyjechało 3800 robotników a kilka miesięcy później (22 listopada) podpisano Układ między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Estońską w sprawie polskich robotników. Układ ten dotyczył też zatrudniania górników oraz robotników przemysłowych.
Przybywający pracowali głównie przy budowie kolei, choć nie brakowało również rzemieślników oraz zatrudnianych w przemyśle stoczniowym robotników. Ci Polacy zaliczani byli do kategorii robotników wykwalifikowanych i rolnych. Najczęściej też można było ich zaliczyć do emigracji stałej. Zamieszkiwali oni przede wszystkim miasta portowe (ze względu na pracę) oraz Sillamae, Kivioli, Rakvere. Ze względu na ich rozproszenie po Eesti, stan świadomości narodowej był niski. Było to konsekwencją zawierania mieszanych małżeństw, brakowało też kontaktu z Polską oraz innymi Polakami, co doprowadzało do szybkiego wynarodowienia. Wpływ - jak sądzę - miał też niski status materialny.
Polska inteligencja natomiast koncentrowała się głównie wokół Tallina i Tartu (przy uniwersytecie). Tu Polonia była bardziej skoncentrowana, jak również zamknięta na Polaków przybywających w celach zarobkowych. Powstały pierwsze związki polskie i organizacje:
- Związek Narodowy Polaków "Jutrzenka" (1929),
- Związek Narodowy Polaków w Estonii (założony w 1930 r.),
- Pierwsza drużyna harcerska (Tallin, 1934 r.).
Wybuch drugiej wojny światowej definitywnie zakończył przyjazdy polskich robotników. Dla Polaków zaczął się nowy rozdział.
Druga fala emigrantów
Za panowania Związku Radzieckiego stosunki pomiędzy Estonią a Polska ochłodły. Powodem była rusyfikacja. Przez ponad 50 lat kraj był podzielony na dwie części. Jedną część stanowiły mniejszości, które się poddały rusyfikacji, drugą - Estończycy (oraz Finowie i Szwedzi).
Mieszkający w Estonii po wojnie Polacy nie posługiwali się językiem estońskim. Przeważnie tylko rosyjskim. W 1989 roku spośród 3008 osób, tylko 601 osób zadeklarowało język polski jako swój ojczysty. Dla porównania dodam, iż w tym samym czasie, na 963,281 Estończyków, 953,032 uznawało język estoński jako swój ojczysty
Na przełomie lat 50 i 60-tych wielu Polaków (z dzisiejszej Białorusi) przybywało do pracy w kopalniach łupków bitumicznych. Zasiedlali oni głównie takie miasta jak: Athme, Sillamae, Narvę, Kivioli oraz Kunda. Ich sytuacja materialna nie zmieniła się jednak dużo na lepsze. Podlegali rusyfikacji. Rzadko kiedy utrzymywali kontakty z Polonią w Tallinie, nie wspominając już o Polsce. Skutkiem tego było oderwanie od polskiej tradycji i kultury. Większość Polaków posługiwała się tylko językiem rosyjskim, dlatego nierzadko dochodziło do paradoksalnych sytuacji, kiedy to w jednym zakładzie pracowało kilkunastu Polaków jednocześnie, nie mających pojęcia o tym fakcie.
Dzieje Polaków w Estonii
Śladami pierwszych Polaków. Ignacy Mościcki i Tartu
Pierwsi Polacy pojawili się na ziemiach estońskich w XVI wieku.
W roku 1561 część Inflant została przyłączona do Królestwa Polskiego i Księstwa Litewskiego. Jednak długotrwałe wojny pomiędzy Szwecją a Polską doprowadziły w końcu do utraty Inflant. Niemal cała Estonia znalazła się pod panowaniem szwedzkim.
Choć polska dominacja na ziemiach Estów nie trwała długo, to jednak zaznaczyła swój ślad w historii Republiki dość wyraźnie. Ma to związek z Uniwersytetem Tartuskim.
Historia uczelni sięga końca XVI wieku, kiedy to decyzją Stefana Batorego utworzono ośrodek jezuicki, przekształcony później w kolegium. Przy nim powołano do życia również seminarium oraz gimnazjum. Kiedy Królestwo Polskie przeszło w ręce Szwedów placówki te zostały przekształcone przez króla Gustawa II Adolfa w uniwersytet. Od samego początku istnienia uczelni Polacy odgrywali tu dość znaczącą rolę. Uniwersytet ten wykształcił bowiem wielu Polaków. Słynne określenie "dorpatczyk" nie tylko oznacza absolwenta uniwersytetu, ale przede wszystkim oznacza człowieka o wysokich kwalifikacjach zawodowych, wszechstronnie wykształconego, o wysokiej kulturze osobistej. "Dorpatczyk" w Polsce cieszył się wielkim poważaniem i szacunkiem.
Wiele wybitnych osobistości ukończyło Uniwersytet Tartuski. Ponadto dziewięciu Polaków otrzymało doktoraty honoris causa (w 1930 roku doktorem honorowym prawa został Ignacy Mościcki). Do najbardziej znanych zaliczyć należy również Tytusa Chałubińskiego, Bolesława Limanowskiego oraz Konstantego Skirmuta.
Tartu ze względu na istnienie uczelni stał się kulturalną i naukową stolicą Estonii. Świadczyć może o tym ilość przyjeżdżających osób, chcących się kształcić właśnie tutaj. Przypuszcza się, że w latach 1802-1918 kształciło się na uniwersytecie ponad półtora tysiąca Polaków. Dolicza się też osoby pochodzące z Polski (np. polscy Żydzi), ich liczba oscyluje pomiędzy 411 a 599 osób. Dane te nie określają dokładnej liczby studentów dlatego, iż do roku 1918 nie notowano w aktach narodowości studentów, tylko ich przynależność religijną. W aktach kierowano się zazwyczaj miejscem pochodzenia











