Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Temat tygodnia. Greenpoint odporny na kryzys

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 



Danuta Wolski zajmuje się sprzedażą nieruchomości w polskiej dzielnicy od 23 lat Fot.Ewa Kern-Jędrychowska
Danuta Wolski zajmuje się sprzedażą nieruchomości w polskiej dzielnicy od 23 lat Fot.Ewa Kern-Jędrychowska
Polska dzielnica okazała się odporna na problemy, które nie ominęły rynku nieruchomości w wielu innych częściach kraju. Nie ma tu problemu foreclosures, a ceny domów i mieszkań utrzymują się na wysokim poziomie.
Marek mieszka na Greenpoincie, odkąd przyjechał do USA 10 lat temu. Wtedy zwyczajnie łatwiej było tam zacząć życie w Ameryce – w otoczeniu polskich agencji, sklepów i sąsiadów. Dziś mieszka tu, bo Greenpoint stał się jedną z najmodniejszych dzielnic w mieście. "Wszyscy chcą tu mieszkać – mówi Marek. – Na Manhattan blisko, sklepy, banki i parki – wszystko w bliskiej odległości, nie tak jak w niektórych częściach Queensu czy południowego Brooklynu. Chociaż uważam, że Greenpoint jest zdecydowanie przepłacony".
Greenpoint od kilku ładnych lat zmienia się niemal z dnia na dzień. Kryzys ekonomiczny nie powstrzymał powstawania nowych barów, butików i kondominiów. Ani napływu chętnych, by tam zamieszkać.

 

 

 

 

 


Pierwsze  zielone  budynki na Greenpoincie wybudowała firma Belvedere Partners Corp.
Pierwsze zielone budynki na Greenpoincie wybudowała firma Belvedere Partners Corp.
"Rynek wynajmu mieszkań w 2010 roku na Greenpoincie był bardzo mocny. Nie mieliśmy żadnego problemu ze znalezieniem lokatorów" – twierdzi Danuta Wolski z Greenpoint Properties Inc., która prowadzi swój biznes od 23 lat.
Z kolei rynek sprzedaży domów, zdaniem pani Danuty, poszedł nieco w dół w porównaniu z momentem szczytowym w 2007 i początkach 2008 roku, tuż przed kryzysem.
Ale nawet mimo spadku wysokości cen o 10-20%, pozostają one na bardzo wysokim poziomie. "Przykładowo za budynek, który był, powiedzmy, wart milion dolarów, teraz trzeba dać ok. 800 tys. Ale to też zależy od lokalizacji, bo np. za brownstone na Kent Street dalej trzeba zapłacić powyżej miliona, a czasami nawet 1 200 000 dol." – mówi Wolski, która niedawno sprzedała drewniany 2-rodzinny dom na Noble Street za 845 000 dol., a 3-rodzinny dom na Franklin Street za 950 tys. Z kolei cena za wystawiony obecnie na sprzedaż 3-rodzinny budynek do kapitalnego remontu na McGuinness Boulevard to 575 000 dol. "To chyba najtańszy dom na Greenpoincie" – śmieje się pani Danuta.

 

 

 

 

NOWA MAPA GREENPOINTU
Według Wolski następujące w polskiej dzielnicy zmiany spowodowały powstanie dwóch rynków nieruchomości – starego i nowego budownictwa. Mieszkania w nowych domach (zwykle są to kondominia, ale część jest także przeznaczona na wynajem), są oczywiście zdecydowanie droższe (patrz ramka).
Kolejny podział narzuca lokalizacja geograficzna. Inne ceny można uzyskać na obszarze pomiędzy McGuinness Boulevard a Franklin Street, inne pomiędzy McGuinness Boulevard a Apollo Street. "Dla real estate to dwa światy – twierdzi pani Danuta. – Po wschodniej stronie jest inny market. Też dobry, ale jednak ceny są niższe".
Jak twierdzi agentka, "kiedyś ludzie szukali mieszkań blisko stacji G przy Nassau Avenue i Greenpoint Avenue. Teraz wciąż szukają mieszkań w pobliżu tych dwóch lokalizacji, ale jest duże zainteresowanie również mieszkaniami blisko nabrzeża" – dodaje.

LOKATORZY SIĘ ZMIENIAJĄ
Dla większości nowych mieszkańców Greenpointu ceny w polskiej dzielnicy są w miarę przystępne. Są to głównie Amerykanie, młodzi ludzie, którzy pokończyli studia, dostali pracę w Nowym Jorku i chcą być blisko Manhattanu. "Często Amerykanie z Manhattanu szukają tu mieszkań, bo wydaje im się, że zapłacą dużo mniej. Potem jednak się okazuje, że może tutejsze ceny nie są tak dużo niższe, ale za to mogą sobie za nie wynająć tutaj dużo większe lokale" – twierdzi Wolski.
Eksperci ds. rynku nieruchomości są zgodni co do tego, że amerykańscy lokatorzy powoli wypierają Polaków, których czasami zwyczajnie nie stać już na wynajem mieszkań na Greenpoincie i są zmuszeni przenieść się gdzieś indziej. Wielu wybiera Ridgewood na Queensie, gdzie polonijna wspólnota zdecydowanie w ostatnich latach się zwiększyła.
Często ich wyprowadzka jest wymuszona nie tylko rosnącymi kosztami. Jak twierdzi Wolski, zdarza się, że lokator płaci 600-700 dolarów za mieszkanie, którego wartość rynkowa wynosi 1600 dol. "W takiej sytuacji właściciele na przykład płacą lokatorom za to, żeby się wyprowadzili".
Queens bez vibe, ale Ridgewood jest OKJak twierdzi Mariola Zaremba, rynku nieruchomości na Queensie nawet nie można porównywać do Brooklynu. "Queens w ogóle nie jest popularny wśród pewnej grupy ludzi, mam na myśli młodych profesjonalistów z pieniędzmi – twierdzi deweloperka. – Oni mówią, że tam nie ma odpowiedniego vibe".Jednak wśród nowojorskich sąsiedztw wytypowanych przez dziennik nowojorski "Metro" jako dobrze się zapowiadające na rok 2011, obok Hell's Kitchen i Harlemu, znalazło się Ridgewood. Jak pisze Jared Kleinstein, siłą tej dzielnicy jest między innymi to, że dojeżdża tam popularna wśród młodych artystów linia L. Tak jak kiedyś na Williamsburgu, a potem na Greenpoincie, teraz także na Ridgewood zaczynają powoli powstawać nowe galerie sztuki (Outpost, Famous Accountants, Regina Rex) i kondominia (The Times BLDG, High View Estates). Ridgewood ma także swoją historię, urokliwe zakamarki i wciąż jeszcze przystępne ceny.Danuta Wolski twierdzi, że na Ridgewood mieszkanie subwayowe składające się z kuchni i 3 pokojów można znaleźć za 1000-1200 dolarów. Dla porównania – na Greenpoincie trzeba by za nie zapłacić minimum 1500-1600 dolarów.
W niektórych przypadkach lokatorzy są chronieni prawem o czynszu stabilizowanym i wtedy właściciel nie ma podstaw do tego, by się ich pozbyć. Jacek Bikowski z North Brooklyn Development Corporation, organizacji broniącej praw lokatorów, twierdzi, że czasami, jeśli landlord mimo to chce się lokatora pozbyć, może dojść do sytuacji dramatycznej. "Właściciel chcąc się pozbyć lokatora na przykład nie przeprowadza napraw w jego mieszkaniu, wyłącza ogrzewanie, twierdzi, że lokator musi się wyprowadzić, bo on chce przeprowadzić remont generalny domu, lub oświadcza, że potrzebuje to mieszkanie dla własnej rodziny, co nie zawsze jest prawdą. To są dość często stosowane sposoby nękania lokatorów" – mówi Bikowski, który twierdzi, że każdego tygodnia przychodzą do niego co najmniej 2-3 osoby z tego rodzaju problemami.

WŁAŚCICIELE ZOSTAJĄ
O ile polscy lokatorzy stopniowo się wyprowadzają, o tyle Polacy, którzy mają na Greenpoincie własne domy, niechętnie się ich pozbywają. To przecież "ich dzielnica", tu mają swoich przyjaciół, polskie sklepy, lekarzy i kościół. Teraz w dodatku okazało się, że wartość ich nieruchomości zdecydowanie poszła w górę. Dlatego tak naprawdę ofert sprzedaży nieruchomości na Greenpoincie nie ma tak wiele. "Podaż jest dużo mniejsza niż popyt. Czasami dostajemy do sprzedaży domy, których właściciele mieli tę nieruchomość przez jakieś 25-30 lat – twierdzi Wolski. – I podejrzewam, że kolejny właściciel znowu będzie trzymał ten budynek bardzo długo, zanim nieruchomość wróci z powrotem na rynek. Greenpoint coś w sobie ma i ludzie po prostu lubią tę okolicę". Dla porównania na Queensie domy sprzedawane są średnio co 6-7 lat. Ponieważ tamtejsze domy są zdecydowanie tańsze, wielu Polaków, którzy decydują się na zakup nieruchomości, szukają właśnie tam. "My na przykład mieliśmy już dość mieszkania w 3-pokojowym mieszkaniu subwayowym, na co wydawaliśmy w 2000 roku 750 dolarów miesięcznie. Chcieliśmy kupić dom, ale jak zaczęliśmy szukać na Greenpoincie, to okazało się, że nie ma w czym wybierać. Oferta była znikoma, a to, co było dostępne, było bardzo drogie, a jednocześnie bardzo wątpliwej jakości – mówi Tomasz Wasilewski, który pracuje przy remontach domów. – Te wszystkie czynniki spowodowały, że zaczęliśmy szukać na Queensie i zaleźliśmy murowany 2-rodzinny dom na granicy Maspeth i Ridgewood, który kosztował nas wtedy 300 000 dolarów. Za taką cenę na pewno byśmy nie dostali nic o podobnej jakości na Greenpoincie".
Lukę, jeśli chodzi o brak ofert sprzedaży ze strony właścicieli domów, wypełniają na Greenpoincie nowe projekty, głównie kondominia, które, jak twierdzą deweloperzy, sprzedają się bardzo dobrze. "My właściwie, mimo kryzysu gospodarczego, nigdy nie mieliśmy żadnego problemu ze sprzedażą naszych kondominiów" – mówi Krzysztof Rostek, prezydent Belvedere Bridge Enterprises Inc., firmy deweloperskiej, która wybudowała już przeszło 20 budynków w polskiej dzielnicy. Oferowane przez nią kondominia, w cenie od 350 000 do 700 000 dolarów, coraz częściej kupują zresztą także Polacy – młodzi profesjonaliści, którzy mają dobre prace i zarobki i stać ich na taką inwestycję.
ZIELONE PROJEKTY
Greenpoint stał się miejscem, w którym podziwiać można najnowsze trendy architektoniczne. Wciąż jednak nieliczne nowe projekty oferują jednocześnie rozwiązania ekologiczne. Pod tym względem pionierem na Greenpoincie jest firma Belvedere Partners Corp., która wybudowała właśnie dwa "zielone" budynki przy 605 i 607 Manhattan Avenue, pomiędzy Nassau a Driggs Aves. Budynki wybudowane zgodnie z ekologicznymi standardami oczekują obecnie na srebrny certyfikat w klasyfikacji LEED (Leadership in Energy and Environmental Design). "Uważam, że to zdrowy trend, który należy promować – mówi Mariola Zaremba, prezes Belvedere Partners, która chodziła nawet na specjalne zajęcia na NYU, aby zapoznać się z tematyką. – W Europie, która jest zdecydowanie bardziej zaawansowana pod tym względem, takie budowy są normalne; podobnie jak w niektórych stanach, np. w Kalifornii, gdzie właściwie niemal każdy nowo powstający budynek jest 'zielony'". Nowy Jork jest, zdaniem Zaremby, w tej dziedzinie jeszcze w tyle, stąd jej projekt wymagał przecierania szlaków, od odpowiedniej dokumentacji po "zielone" materiały budowlane, w które zwykli sprzedawcy nie zawsze byli zaopatrzeni.
Zaremba uważa jednak, że "ludzie mają coraz większą świadomość życia ekologicznego i chcą mieszkać zdrowo, gdyż w ten sposób oszczędzają nie tylko środowisko, ale i swoje finanse, bo w takich domach oszczędzają ok. 30% na kosztach energii".
Budynki Belvedere Partners zostały wybudowane przy użyciu ekologicznych materiałów, które nie wydzielają toksyn, mają one także energooszczędne i osobno zamontowane systemy wentylacyjne i grzewcze oraz dobrą izolację.
Klienci Zaremby, którzy kupili mieszkania w budynkach, to głównie młodzi profesjonaliści z całego świata. "To było pewne ryzyko, bo w końcu jest czas recesji, ale okazało się, że zainteresowanie jest bardzo duże i już większość apartamentów jest obecnie w kontraktach" – mówi Zaremba. Cena wyjściowa małego apartamentu 1-sypialniowego w tych budynkach to 359 tys., a duplexu z widokiem na Manhattan – 669 tys. dol.
Ceny mieszkań na Greenpoincie:Jak twierdzi Danuta Wolski, ceny mieszkań na Greenpoincie zależą od kilku czynników – od lokalizacji (im bliżej metra i nabrzeża, tym wyższe), od liczby pokojów i ich układu (subwayowe czy rozkładowe) oraz od tego, czy znajdują się one w nowo powstałych budynkach czy też są to wyremontowane apartamenty w starych domach.1-sypialniowe mieszkanie wyremontowane w starym budynku – od 1400-1600 dolarów1-sypialniowe mieszkanie w nowym budynku – od 1800-2000 dolarów2-sypialniowe mieszkanie wyremontowane w starym budynku - od 1700-1900 dolarów2-sypialniowe mieszkanie w nowym budynku – od 2400-2600 dolarów
GREENPOINT JESZCZE PÓJDZIE W GÓRĘ
Danuta Wolski pamięta, jak wiele lat temu w początkach działalności, pokazywała klientowi mieszkanie do wynajęcia na North 5 Street i Bedford Avenue. W tamtych czasach apartamenty kosztowały w granicach 300-500 dolarów. "Pamiętam, że w jednym z okien wisiała tam wtedy kartka skierowana do złodziei, żeby nawet nie próbowali się włamywać, bo w środku nie ma radia ani żadnego sprzętu elektronicznego. Wtedy nikt nie chciał w tamtej okolicy mieszkać, taka tam panowała przestępczość". Teraz to jednak zupełnie inny świat. Granicząca z Greenpointem okolica jest jedną z najbardziej trendy w mieście.
Mariola Zaremba przewiduje, że Greenpoint może wkrótce w niektórych częściach wyglądać podobnie, zmiany ciągle bowiem zachodzą. "Greenpoint to specyficzna okolica, jeśli chodzi o real estate. Trzyma ceny i jest nią duże zainteresowanie. Może pozostaje pod względem cen nieco za Brooklyn Heights, ale można powiedzieć, że utrzymuje się na poziomie z Carroll Gardens i Park Slope".
Zaremba uważa, że zmiany w dzielnicy są dobre. "Przybywa ludzi młodych i wykształconych, którzy chcą się wzbogacać nie tylko materialnie, ale i duchowo. Myślę, że w ciągu kolejnych 2-3 lat Greenpoint zmieni się jeszcze bardziej i być może kiedyś będzie to drugie East Village".

 Ceny mieszkań na Greenpoincie:
Jak twierdzi Danuta Wolski, ceny mieszkań na Greenpoincie zależą od kilkuczynników – od lokalizacji (im bliżej metra i nabrzeża, tym wyższe), od liczbypokojów i ich układu (subwayowe czy rozkładowe) oraz od tego, czy znajdują sięone w nowo powstałych budynkach czy też są to wyremontowane apartamenty wstarych domach.
1-sypialniowe mieszkanie wyremontowane w starym budynku – od1400-1600 dolarów
1-sypialniowe mieszkanie w nowym budynku – od 1800-2000dolarów
2-sypialniowe mieszkanie wyremontowane w starym budynku - od1700-1900 dolarów
2-sypialniowe mieszkanie w nowym budynku – od 2400-2600 dolarów

Ewa Kern-Jędrychowska


Czytaj nowy-dziennik : http://www.dziennik.com/
Czytaj nowy-dziennik : http://www.dziennik.com/

Jesteś tutaj: Wydarzenia Polonia Temat tygodnia. Greenpoint odporny na kryzys