United States Citizenship and Immigration Services prowadzi akcję mającą na celu namawianie posiadaczy zielonych kart do występowania o amerykańskie obywatelstwo.
Kampania ma potrwać do 5 września, przynajmniej w pierwszej fazie, bo USCIS zamierza kontynuować akcję w kolejnych latach. Dzięki temu w różnych miejscach możemy znaleźć ulotki i plakaty zachęcające do występowania o naturalizację. Akcja prowadzona jest także w internecie. USCIS przetłumaczył informacje na różne języki (m.in. chiński, hiszpański i wietnamski). Niestety, nie ma wśród nich polskiego, bo na tle imigracji z krajów azjatyckich i latynoamerykańskich nie tworzymy znaczącej liczbowo grupy językowej. USCIS chce jednak przypominać o przywilejach i obowiązkach wynikających z przyjęcia obywatelstwa USA, informować o procedurach związanych z naturalizacją, pomagać w znalezieniu kursów i miejsc przygotowujących do egzaminu na obywatelstwo, a także w łatwiejszym odnalezieniu darmowych źródeł informacji oferowanych przez organizacje nienastawione na zysk.
USCIS jest "cywilną" gałęzią służb imigracyjnych, zajmującą się formalnościami związanymi z przyjazdem i stałym pobytem w USA. W odróżnieniu od US Immigration and Customs Enforcement oraz US Customs and Border Protection nie zajmuje się egzekwowaniem prawa imigracyjnego, pełniąc w tym trójkącie agencji federalnych rolę "dobrego wujka". Akcja informacyjna mieści się więc w szeroko pojętej misji rządowej agencji. Republikanie dopatrzyli się jednak podtekstów politycznych, ponieważ większość nowych obywateli głosuje na demokratów. Pojawiły się więc głosy krytyczne, że demokraci chcą w ten sposób powiększyć swój elektorat. Jest o co walczyć, bo według szacunków Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego z 12,5 miliona posiadaczy zielonych kart aż 7,9 miliona osób ma prawo wystąpić o naturalizację. "Ta inicjatywa ma na celu podkreślenie znaczenia obywatelstwa, nie tylko dla imigrantów, ale także w skali całego kraju" – broni inicjatywy dyrektor Mayorkas.
Ponieważ na akcję wydawane są publiczne pieniądze (choć niekoniecznie pochodzące od podatników, bo USCIS utrzymuje się z opłat imigracyjnych), warto skorzystać z oferowanych przez rząd ułatwień. Choć Polacy w dużej liczbie przyjmują obywatelstwo USA (pisaliśmy o tym w weekendowym wydaniu "Nowego Dziennika"), ciągle jeszcze wielu waha się z podjęciem decyzji o wystąpieniu o naturalizację. Często kryją się za tym obawy przed słabą znajomością angielskiego i o to, że nie zda się egzaminu na obywatelstwo. Są też tacy, którzy odkładają decyzję z miesiąca na miesiąc, uważając, że wystarczy im noszona w portfelu czy torebce zielona karta. Są wreszcie i tacy, którzy weszli w przeszłości w kolizję z amerykańskim prawem i obawiają się, że wypełnienie papierów przyniesie im więcej szkody niż pożytku. Tym ostatnim zalecić wizytę u dobrego prawnika imigracyjnego, aby uniknąć kłopotów.\
Jeśli przyjęcie obywatelstwa USA nie budzi zastrzeżeń ideowych – są tacy, którzy z powodów patriotycznych chcą pozostać tylko przy polskim obywatelstwie – warto wypełnić podanie o naturalizację, mimo że wiąże się to ze sporymi kosztami i z koniecznością nauczenia się odpowiedzi na około 100 pytań dotyczących historii i ustroju Ameryki. Poza oczywistymi przywilejami, takim jak bierne i czynne prawo głosu (poza możliwością kandydowania na prezydenta USA) i posiadanie amerykańskiego paszportu, obywatelstwo USA ma także inne zalety. Daje między innymi pełne prawo do różnych świadczeń, które nie zawsze są dostępne dla stałych rezydentów. Niektóre prace dla rządów różnych szczebli są także zastrzeżone dla obywateli USA.
Naturalizowany imigrant może też dużo szybciej niż legalny rezydent zalegalizować swoją rodzinę, korzystając z wyższych kategorii preferencyjnych. Może też przebywać za granicą bez obaw o utratę zielonej karty, a w przypadku Polaków, bez obawy, że Social Security obniży mu emeryturę. Inną zaletą przyjęcia obywatelstwa jest także definitywne zakończenie obaw, że jakakolwiek poważniejsza kolizja z prawem zakończy się nie tylko więzieniem, ale i deportacją.
Opracował; DET












