25-letni Łukasz Góralczyk znajduje się w stanie krytycznym w szpitalu w Hackensack w New Jersey, po postrzale w klatkę piersiową na jednej z ulic Wallington. Szczęśliwie kula ominęła serce. Do zdarzenia doszło w sobotę nad ranem przy Hathaway Street. Młody Polak został postrzelony, gdy wychodził z baru w Wallington. Według świadków wydarzenia, z którymi rozmawiał "Nowy Dziennik", Łukasz Góralczyk siedział w miejscowym barze, kiedy doszło do sprzeczki pomiędzy nim a grupą osób rozmawiających w innym języku. Nasi rozmówcy twierdzili, że mogli być to Albańczycy lub Macedończycy. Góralczyk otrzymał postrzał w pierś, gdy wyszedł z lokalu. Kula ominęła serce, trafiając go brzuch. Konieczna była operacja. Polak odzyskuje siły w Hackensack University Medical Center.
Policja szukała świadków wydarzenia wśród sąsiadów, chcąc dowiedzieć, czy ktoś słyszał strzały. Jednym z nich jest Marcin Filipowski, który mieszka naprzeciwko miejsca, gdzie doszło do strzelaniny. Powiedział "Nowemu Dziennikowi", że w chwili gdy wydarzył się incydent, nie było go w domu, gdyż wrócił około 4 nad ranem. "Cała ulica była zablokowana, przyjechało ze 20 radiowozów, karetka pogotowia – relacjonuje Filipowski. – Z tego, co wiem, to były porachunki jakiegoś zambrowiaka, który dał wcześniej Albańczykowi w mordę. Koleś wpadł ze swoimi kolegami i pozamiatali".
Inni świadkowie mówią, że powodem bójki mogła być dziewczyna. Góralczyk do grudnia pracował jako ochroniarz w nocnym klubie Bliss w Clifton, NJ, a okazjonalnie także w innych restauracjach w Wallington.
AŚ












