„Jestem zadowolony” – mówi Wiesław Lewicki, przewodniczący Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech. „Jesteśmy zadowoleni” – powtarza Tomasz Siemoniak, wiceminister spraw wewnętrznych RP.
Minister, wraz ze swoim niemieckim kolegą Christophem Bergnerem, sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, obradowali 10 lutego w Berlinie. Rozmowy z udziałem przedstawicieli organizacji polonijnych w Niemczech i mniejszości niemieckiej w Polsce dotyczyły polsko-niemieckiego traktatu
o dobrosąsiedztwie z 1991 roku. Z okazji zbliżającej się 20. rocznicy jego podpisania, obie strony postanowiły przyjrzeć się realizacji jego postanowień w części poświęconej prawom mniejszości. Zapisy te można formalnie renegocjować co pięć lat. O to stara się część działaczy polonijnych i polskich polityków.
„To spotkanie bezprecedensowe” – ocenił Siemoniak. Bo spotkań w takiej formie, składzie i dotyczącego takich tematów jeszcze nie było. Co nie oznacza, że była to okazja jednorazowa. „Nasze spotkanie było na tyle owocne, że postanowiliśmy dyskusję kontynuować” – powiedział Wiceminister. I zaprosił sekretarza Bergnera, wraz z przedstawicielami mniejszości, do Warszawy. Ten rodzaj spotkań ma być w przyszłości kontynuowany w instytucjonalnej formie forum polsko-niemieckiego.
„Bo kompromis potrzebuje czasu i rozmów“ – mówili z perspektywy kilkugodzinnego spotkania ministrowie. „Nie mamy rożdżki, by w jednej chwili rozwiać wszelkie nieporozumienia i spełnić wszystkie życzenia. Naszym celem było przede wszystkim po raz pierwszy przedstawić i omówić istniejące problemy. I to się udało”.
Polskie organizacje przedstawiły listę postulatów, m.in. kwestie statusu Polonii w Niemczech, sprawę nauczania języka ojczystego, pomocy instytucjonalnej ze strony niemieckich instytucji rządowych.
Pierwsze efekty udało się już osiągnąć, zapewniali uczestnicy spotkania. Strona niemiecka zastanowi się nad kwestią oficjalnej rehabilitacji działaczy polskiej mniejszości, prześladowanych przez reżim nazistowski. Do przemyślenia jest tylko forma, w jakiej miałoby to nastąpić – mówił sekretarz Bergner. I jakie skutki za sobą pociągnie. „Rozmawialiśmy o zadośćuczynieniu za Dom Polski w Bochum, który Polonii został przez nazistów odebrany” – powiedział Bergner. „To decyzja, która dobrze byłaby odebrana w Polsce i wśród Polonii” – podreślił wiceminister Siemioniak.
Rozmowy na temat rehabilitacji działaczy ZPN mają być prowadzone w ramach zespołu roboczego ds. kultury pamięci, którego powołanie zapowiedzieli wiceszefowie MSW Polski i Niemiec. Zespół zajmie się „trudnymi pytaniami dotyczącymi historii” – jak określił minister Siemoniak, a także kwestią niemieckich miejsc pamięci w Polsce oraz programem nauczania historii i redakcją podręczników do tego przedmiotu.
Kontynuowano dyskusję nt. nauki języka polskiego w Niemczech. Ten temat ma się stać stałym punktem obrad forum, a równolegle zajmować się nim ma międzyrządowa komisja ds. edukacji.
Jednym z największych osiągnięć rozmów była zgłoszona przez stronę niemiecką deklaracja wzmocnienia instytucjonalnego Polonii. Na szczeblu federalnym powstać ma punkt kontaktowy, na szczeblu landów powołani mieliby być pełnomocnicy Polonii, tacy, jakich ma mniejszość niemiecka w Polsce na szczeblu województw. Przewiduje się też możliwość zgłaszania przez mniejszości projektów kulturalnych, które mogłyby być finansowane przez rządy Polski i Niemiec.
Punktem spornym pozostaje sprawa statusu Polonii. Część organizacji polskich chciałaby oficjalnego statusu mniejszości. Wiceminister Bergner tłumaczy się prawem: „Polacy w Niemczech nie spełniają wymaganych ustawą warunków”. Chodzi o zamieszkiwanie na danym tereytorium w sposób zwarty od wielu pokoleń. „Ten warunek”, mówi Bergner, „spełniała przedwojenna Polonia, np. na Śląsku czy Warmii. Jednak po wojnie, po przesunięciu granic, te grupy zniknęły, a z nimi zmienił się status Polaków”. Jednocześnie jednak rząd stoi na stanowisku uznania za niezgodne z prawem decyzji delegalizacji organizacji polonijnych i likwidacji statusu mniejszości przez nazistów w 1940 r.
„Mam nadzieje, ze znajdziemy rozwiazanie korzystne dla Polonii i akceptowane przez nas” – powiedział. „Dla mnie osobiście nie kwestia oficjalnego stausu jest najważniejsza, tylko pytanie, jak możemy wykorzystać potencjał ludzki, którym jest ogromna grupa ludzi mniej lub bardziej związanych
z kultura polską w Niemczech i niemiecką w Polsce”.
Z tym zgadza się zgadza się Wiesław Lewicki, przewodniczący Konwentu. „Ważne jest, byśmy otrzymali takie warunki, jak mniejszość, nawet bez statusu”.
Na to jest szansa. W przypadku wprowadzenia w życie proponowanych rozwiązań, Polacy w Niemczech otrzymaliby przywileje, których nie ma żadna inna grupa narodowościowa, nieuznana za mniejszość. „Staramy się w tym przypadku opierać na doświadczeniach instytucjonalnych z pogranicza niemiecko-duńskiego (Duńczycy mają status mniejszości w Niemczech – AH). Odpowiednio realizowany układ polsko-niemiecki daje możliwość podobnych rozwiązań, mimo braku statusu mniejszości” – przekonuje Christoph Bergner.
W ciągu dwóch miesięcy, jak zapewniły obie strony, ma zostać przedstawiony harmonogram dalszych decyzji i rozmów, tak, aby konkretne wyniki można było przedstawić na rocznicę podpisania traktatu.
Organizacje polonijne szacują liczbę osób o pochodzeniu polskim w całych Niemczech na około dwa miliony. Jednak, jak przyznaje Wiesław Lewicki z Konwentu Organizacji Polskich, zrzeszonych w organizacjach polonijnych bądż utrzymujących z nimi kontakt osób jest znacznie mniej – około 25 tysięcy.
Agnieszka Hreczuk












