Trzydzieści sześć hektarów zieleni, skał, strumieni i nieskażonej niczym przyrody gór Wicklow. Trzydzieści sześć hektarów do dyspozycji skautów i harcerzy, do wykorzystania dla ludzi, którzy chcą zrobić coś po swojemu… To właśnie tu, w sercu irlandzkiego skautingu, spotykamy się z przedstawicielami 87 Szczepu Harcerskiego w Dublinie. Pierwszego polskiego szczepu harcerskiego w Irlandii.
Obóz czas zacząć
W sobotę działo się najwięcej i od rana nie było czasu na marudzenie. Po śniadaniu, przygotowanym przez młodych harcerzy, instruktorzy ruszyli zadbać o to, aby stacje z zadaniami były ciekawe, a wszystko przebiegło sprawnie. Wystartowano o godzinie jedenastej, a każdy z młodych harcerzy przydzielony był do swojego kilkuosobowego zespołu. Stacje były trzy, ale na każdej było po kilka zadań, plus zadania dodatkowe. Zadania dodatkowe pojawiały się często niespodziewanie, a do ich wykonania niezbędne były przedmioty zbierane w czasie wykonywania zadań podstawowych. Trzeba było trochę pokombinować, trochę pomęczyć mięśnie, ale przede wszystkim pracować jako grupa. Tylko wysiłek całego zespołu gwarantował sukces w większości zadań. Za wykonanie każdego z zadań zawodnicy zbierali punkty, które można było wymienić na kulki do paintballa, zaś te, celnie wystrzelone za pomocą procy, gwarantowały zdobycie fantów (o tym jednak dowiedzieli się młodzi zawodnicy dopiero wieczorem). Zawodnicy zbierali również balony, które, napełnione wodą, tworzyły pociski, za pomocą których w późniejszej części gry można było zestrzelić puszki coca-coli, w tak gorący dzień cenniejsze niż złoto…
Przeprawy i łamigłówki
Najwięcej atrakcji wzbudzały oczywiście przeprawy na linach. Najpierw trzeba było przeprawić sprzęt, później przedostać się samemu. Wymagało to nie tylko sporego wysiłku fizycznego, ale przede wszystkim znajomości lin i sprzętu wspinaczkowego. Niektórzy mieli z zadaniem sporo trudności, ale, niezależnie od końcowego wyniku, bawili się świetnie i każdy chciał spróbować. Drużynowa Joanna w namiocie głównym prowadziła łamigłówki, trzeba było przez krótkofalówkę podać zaszyfrowaną wiadomość, rozszyfrować ją, a zdobyte w ten sposób informacje wykorzystać w odpowiedni sposób. Było sporo śmiechu, bo nawet drobne błędy uniemożliwiały poprawne rozszyfrowanie tekstu. Tymczasem drużynowy Mirek umiejscowił swój punkt nad rzeką, gdzie młodym najwięcej trudności sprawiła, jakże ważna dla harcerza, umiejętność rozpalenia ognia w utrudnionych warunkach. Mali kucharze
W połowie dnia została ogłoszona przerwa, a grupa, której wypadł akurat dyżur w kuchni, pod kierownictwem druha Olafa przygotowała obiad. Młodzi kucharze spisali się świetnie, były hot-dogi, kanapki, herbata i świeże warzywa. Aktywność na świeżym powietrzu sprawiła, że nawet największe niejadki wcinały, aż im się uszy trzęsły. Po obiedzie i krótkiej sjeście wszyscy wrócili do zajęć i bawili się aż do kolacji. Wieczorem odbyło się ognisko, były podsumowania i wyróżnienia. W niedzielę z kolei, obóz odwiedzili najmłodsi podopieczni – zuchy. Przepisy irlandzkie są pod tym względem jasne: najmłodsi nie mogą nocować pod namiotami, więc przyjechali tylko na niedzielę, by zapoznać się z niełatwym, ale ciekawym harcerskim życiem. Nabór zuchów został przeprowadzony spośród dzieci z nowej Polskiej Szkoły SEN, w której, dzięki uprzejmości dyrekcji, harcerze mogą również prowadzić swoje zajęcia.
Dlaczego warto?
Kilkudniowy obóz był dużym sukcesem. Świetnie się bawiono i uczono, a dzieci zapewniły, że z przyjemnością tu wrócą, nawet już w kolejny weekend… Na świecie skauting i harcerstwo są popularne od ponad 100 lat. Kiedyś proponowane tu zajęcia były alternatywą ówczesnych systemów edukacyjnych. Co jest istotne i tak popularne w harcerstwie dziś? – Uczymy, jak myśleć i działać w grupie. Jak wykorzystać to, co dostajemy od życia, najlepiej jak umiemy, niekoniecznie zgodnie z załączoną instrukcją. Bo do życia instrukcji obsługi nie ma, trzeba kombinować i improwizować – tłumaczy współzałożyciel szczepu Mirosław Karczmarczyk. – Uczymy tu dzieci myśleć, bo to jest najważniejsze w życiu. Jednocześnie pomagamy zdobywać samodzielność młodym ludziom i umożliwiamy wielu odnalezienie się. Harcerstwo łączy bowiem ludzi przyjaźniami na całe życie i ma wpływ na każdego. Jestem głęboko przekonany, że taki kilkudniowy obóz - zdobyte na nim umiejętności - może się okazać przydatny wiele lat później. A dodatkowo jest to znakomita okazja, aby zdrowo i aktywnie spędzić czas wolny – przekonuje drużynowy.
Zapraszam…dorosłych
Działający od kilu lat szczep cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Ostatnio, dzięki nawiązaniu współpracy ze szkołami polonijnymi, szczep ma stałe źródło dzieci, które coraz chętniej wstępują w jego szeregi. Niestety…
DAS












