Ze względu na tragiczne wydarzenie pod Smoleńskiem, żałobę narodową i pogrzeb pary prezydenckiej oraz wielu czołowych polityków, kapłanów i działaczy różnych ważnych polskich organizacji wstrzymałem kontynuację przekazu wiadomości z ostatniego Walnego Zjazdu ZPwK i reakcji na nie. Przyznam, że nie spodziewałem się aż tak dużego zainteresowania tematem i zaskoczenia treścią, co zostało wyrażone w wielu rozmowach z dość sporą liczbą ludzi spotykanych przy różnych okazjach. Zawsze towarzyszyło im pytanie o ciąg dalszy. Niniejszym spełniam daną obietnicę.
Ach, jeszcze jedno
tytułem dzisiejszego wstępu. Sporo osób dociekało skąd posiadam informacje na ten temat, skoro nie uczestniczyłem w Walnym Zebraniu. Przypomnę więc, że nie tak dawno dużo pisałem o różnych problemach, procesach i przepychankach, jakie miały miejsce w ZPwK w ostatnich dwudziestu latach, w tym tych tak bardzo nam współczesnych.Siłą rzeczy stałem się dziennikarzem, któremu chętnie przekazywane są informacje na temat Związku. A te ostatnie, niezmiernie interesujące, otrzymał każdy uczestnik niedawnego Zjazdu, jako "Sprawozdanie Prezesa Zarządu Głównego ZPwK na XXXXV Walny Zjazd Członków Związku w Windsor Ontario za rok 2009/2010". Nie było ono wygłoszone (przez wzgląd na konieczność oszczędzania czasu), czego żałuje dziś sporo delegatów na Zjazd, ale istniała i nadal istnieje możliwość zapoznania się z nim oraz dyskusji. Tak więc nie są to jakieś tajne, nieoficjalne informacje zdobywane gdzieś od kuchni, w pełnej konspiracji.
W tym miejscu osobiście wyrażam duże uznanie dla prezesa Roberta Zawieruchy, który zdecydował się tak oficjalnie omówić problemy Związku i - co jest znacznie ważniejsze - wskazać ich źródła, a także konieczność oraz możliwość naprawy. Uznanie moje jest tym większe, gdyż dobrze znam praktyki niektórych polonijnych działaczy, w tym oczywiście ZPwK, zastraszających sądem i koniecznością wysokiego "zadośćuczynienia", czyli karami finansowymi wymierzonymi w ludzi dociekających prawdy i chroniących majątek różnych organizacji przed przejęciem go przez prywatne osoby. Takiego szantażu doświadczyłem osobiście, więc wiem, że nie są to żadne bajki, lecz wręcz typowe działania kilku "stróżów" polonijnego majątku. Zna je też dobrze "Gazeta".
Ani prezes Zawierucha, ani znakomita większość delegatów oraz reprezentowanych przez nich członków Związku nie ugięła się pod tym zastraszaniem, gdyż po pierwsze ich opinie i informacje poparte są faktami, a po drugie, stanowisko zaprezentowane przez Prezesa ma wsparcie znakomitej większości Związku.
Ze sprawozdania prezesa Zawieruchy jasno wynika, że duże zawirowania są w miejscach, gdzie istnieje spory majątek związkowy. Sprawdza się tu mądrość głosząca, że gdy nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze. I to wcale nie małe, lecz miliony dolarów. Mocnym przykładem jest tu Place Polonaise. Od kilku lat toczą się o niego boje, w które wciągana jest opinia całej Polonii ontaryjskiej. A uruchomiana jest ona bardzo nieuczciwymi metodami, bo naszemu środowisku ludzie chcący zgarnąć forsę ze sprzedaży tegoż majątku przedstawiają się jako... jego obrońcy. Stosują wielce "patriotyczne", a nawet "religijne", a przy tym bardzo patetyczne chwyty ubolewając nad "zniszczeniem wielkiego dorobku i dzieła polonijnego", ronią łzy nad "usunięciem Pomnika Ołtarza Polowego", ściskają tym za gardła patriotyczną i katolicką społeczność polonijną, równie po katolicku (?) stymulując nienawiść do barbarzyńskiego prezesa Związku. A ponieważ chodzi - jak można przypuszczać zapoznając się z całym tekstem i okolicznościami nim dotykanymi - głównie o uruchomienie odpowiednio negatywnych emocji skierowanych właśnie przeciwko Prezesowi oraz ludziom go wspierającym, więc absolutnie nie sięgają do faktów leżących u podstaw całej sprawy.
Nie leży oczywiście w ich interesie powiedzenie całej prawdy o sprzedaży Place Polonaise i konieczności (!) demontażu Pomnika oraz jego zabezpieczeniu, gdyż to nie wywołałoby pożądanego wrażenia. Ludzie musieliby się dowiedzieć, kto naprawdę stoi za tym całym przedsięwzięciem i jakimi metodami chce je przeprowadzić.
Ta grupa oczywiście nie uważała za stosowne powiedzieć, choćby dla przyzwoitości, że w swej walce podpiera się organizacją związkową, która istnieje nielegalnie, co wyraźnie w swoim sprawozdaniu napisał prezes Zawierucha.
W punkcie "Wykonanie wniosków zjazdowych" czytamy:
"1. Wniosek, aby przeprowadzić dochodzenie w sprawie samowolnie (podkreślenie moje) powstałych grup, które uważają się za Gr 22 Grimsby i Gr 24 Port Hope. Grup takich nie ma w naszej strukturze (podkreślenie moje) i Zarząd nie inicjował ich powołania".
No cóż, nie sądzę, aby prezes ZPwK kłamał w tej kwestii, którą przecież można łatwo sprawdzić. Notabene Grupa 22 (nielegalnie funkcjonująca wg Sprawozdania) uaktywniła się bardzo poważnie całkiem niedawno, gdy zaistniała konieczność i szansa sprzedaży Place Polonaise. I wcale, jak łatwo można wnioskować, nie aby tę sprzedaż całkowicie zablokować, tylko by przejąć pełną kontrolę nad uzyskanymi pieniędzmi. Jak dobrze pamiętamy, podobne manewry miały już miejsce w Polonii - patrz Pol-Can Bank i kilka innych dóbr polonijnych.
Sprawozdanie również przypomina sprawę sprzed ponad dwóch lat, kiedy to grupa ludzi chcących sprzedać Place Polonaise posunęła się do zakwestionowania legalności Zarządu Związku. Z tego dokumentu dowiadujemy się, że do "władz miasta Grimsby został wysłany list, który stwierdzał, że Zarząd Związku był nielegalny i tym samym wszystkie nasze działania są też nielegalne".
Całej akcji została oczywiście nadana odpowiednia ranga i miała ona obstawę adwokacką. Gdyby się powiodła, to nie tylko Place Polonaise przeszedłby pod kontrolę władz samozwańczych, ale także cały pozostały majątek ZPwK.
Co nam to wszystko przypomina? Tak, tak, właśnie wspomnianą wyżej sprawę związaną z Pol-Can Bankiem, Trustem i dodatkowymi działaniami przejmowania polonijnego majątku w całej tamtej akcji. Do informacji płynących ze sprawozdania prezesa Zawieruchy, a także z rozmów z członkami ZPwK powrócę.
Janusz Szajna
Od Lronikarza za wikipedią:
W Kanadzie mieszka obecnie około pół miliona Polaków. Jednak osób mających polskie pochodzenie jest znacznie więcej, bo około 800-900 tysięcy. W tej liczbie mieści się kilkadziesiąt tysięcy Kaszubów, którzy w II połowie XIX wieku osiedlili się w okolicach Barry's Bay i dzisiejszego Wilna. Okolica ta przypominała im krajobraz Kaszub w Polsce. Właśnie w Barry's Bay powstała pierwsza szkoła polska i harcerstwo, a w Wilnie pierwsza parafia polska. W 1972 roku odsłonięto w Wilnie tablicę upamiętniającą osiedlenie się w tej okolicy pierwszych emigrantów polskich. Odkrywcą Kaszub był ksiądz Rafał Grzondziel. Dzisiejsze Kaszuby są centrum kultury polskiej, gdzie oprócz kościołów, kaplicy, szkoły, stanic harcerskich są dwa pomniki "1000-lecia" i "Szarych Szeregów", organizowane też są polskie imprezy kulturalne.
Ważniejsze organizacje Polonijne w Kanadzie
- Kongres Polonii Kanadyjskiej – (Zarząd Główny Kongresu jest w Toronto, posiada oddziały - Okręgi KPK - w całej Kanadzie.
- Polski Instytut Naukowy w Kanadzie – założony w 1943 roku, którego celem jest "zachowanie na obczyźnie polskiej myśli, dziedzictwa naukowego i tradycji".
- Związek Polaków w Kanadzie – założony w 1907 roku, skupia ludzi, którzy w kanadyjskiej rzeczywistości wciąż kultywują język, tradycję i kulturę polską.
- Związek Narodowy Polski – założony w 1931 roku, jest organizatorem wielu imprez, spotkań, obchodów ważnych rocznic i wydarzeń w życiu polonijnym.
- Federacja Kobiet Polskich – założona w 1957 roku w Toronto, potem ogniwa jej powstały w całej Kanadzie.
- Polski Instytut Naukowy w Kanadzie i Biblioteka Polska Uniwersytetu MCGill w Montrealu – powstał w 1976 roku, ale wcześniej był zwany jako Biblioteka Polska w Montrealu. Instytut ma swoje oddziały w Ottawie i Toronto. Współpracuje ze światem nauki i kultury kanadyjskiej. Propaguje też polską kulturę i sztukę. Jest częścią Uniwersytetu McGill. Jego działalność jest różnorodna, tj. odczyty, dyskusje, sympozja, wieczory autorskie, koncerty i wystawy.
- Stowarzyszenie Techników Polskich w Kanadzie – powstało w 1941 roku. Obecna jego nazwa brzmi: *Stowarzyszenie Inżynierów Polskich w Kanadzie- pomaga nowo przybyłym z Polski inżynierom, udzielając im m.in. potrzebnych informacji.
- Kanadyjsko-Polski Instytut Badawczy – utworzony w 1956 roku przy Zarządzie Głównym Kongresu Polonii Kanadyjskiej z inicjatywy dr Wiktora Turka. Jego celem są studia nad społecznością polską w Kanadzie z punktu widzenia statystyki, historii, socjologii, ekonomii i kultury z uwzględnieniem udziału w życiu kanadyjskim. Unikalną cecho Instytutu jest wydawanie prac naukowych dotyczących polskiej przeszłości i teraźniejszości w Kanadzie. Przez wiele lat pracami tego Instytutu kierował już nieżyjący Rudolf Kogler.
- Polski Fundusz Wydawniczy – założony w 1977 roku, którego celem jest szerzenie kultury polskiej poprzez wydawanie książek pisarzy emigracyjnych, nie mogących ukazywać się w kraju przed 1989 rokiem. Fundusz był organizatorem Tygodnia Kultury Polskiej w dniach 24 XI-2 XII 1979 roku, w ramach którego odbyły się wystawy malarzy i plastyków, obejrzano sztukę teatralną "Przed sklepem jubilera", napisaną przez Karola Wojtyłę, zorganizowano wieczory autorskie, kiermasze książki, pokaz przeźroczy itp. Działalność Funduszu stanowi niewątpliwy wkład w kulturę polską, a zapoczątkowane dni kultury polskiej kontynuują obecnie również inne organizacje polonijne.
- Stowarzyszenie Polskich Kombatantów – założone w 1956 roku, jest znane również jako Polski Ośrodek Kulturalny.
- Credit Union św. Stanisława i św. Kazimierza – założona w 1945 roku przy kościele św. Kazimierza, jest największą polska kasa pożyczkową mającą swoją siedzibę również w Warszawie.
Niewątpliwy wkład w szerzenie kultury polskiej w Kanadzie ma też szereg istniejących fundacji, najważniejsze:
- Fundusz Wieczysty Milenium Polski Chrześcijańskiej – został oficjalnie zarejestrowany w 1964 roku. Jego utworzenie było ukoronowaniem obchodów 1000-lecia Polski. Fundacja ta propaguje i popiera zainteresowania i studia nad kulturą, a w szczególności, polską, pomaga finansowo szkołom polskim, bibliotekom, studentom oraz popiera publikowanie wydawnictw naukowych i literackich.
- Fundacja Adama Mickiewicza – powstała w 1955 roku w setną rocznicę śmierci poety. Powstała z inicjatywy Andrzeja Janickiego, ówczesnego prezesa KPK oraz Wojciecha Krajewskiego, niestrudzonego działacza polonijnego. Fundacja udziela pomocy bibliotekom, uniwersytetom, szkołom, teatrom, pisarzom i poetom polonijnym. Należy podkreślić fakt, że Fundacja udziela też wsparcia innej Fundacji, tj. Pomocy Polskim Szkołom na Wschodzie im. T. Goniewicza w Lublinie – poprzez zakup książek i pomocy dla szkół polskich na Litwie, Białorusi, Ukrainie i Rosji.
- Fundacja im. Wł. Reymonta – założona w 1969 roku w celu niesienia pomocy finansowej dla studentów pochodzenia polskiego. Do tej pory przyznano około czterystu stypendiów. Nieraz stypendia są ufundowane przez osoby prywatne np. senatora Stanleya Haidasza – dla studenta zainteresowanego wielokulturowością, bądź historią Polski. Poza tym Fundacja udziela poparcia finansowego dla Katedry Historii Polski przy Uniwersytecie w Toronto, prowadzonej obecnie przez Polaka, dr Piotra Wróbla. Pomaga też Związkowi Nauczycielstwa Polskiego. Patronuje konkursom recytatorskim, organizuje wyjazdy na kolonie w Polsce, wspiera grupy taneczne, folklorystyczne i szkoły polskie.












