OJCÓW. Zdaniem władz, otulina Ojcowskiego Parku Narodowego nie może być zabudowana, bo byłby to niebezpieczny precedens
Nie będzie zgody na budowę osiedla z rezydencjami w otulinie Ojcowskiego Parku Narodowego w Cianowicach i Smardzowicach, o co od kilku lat ubiega się irlandzka "Tara" - twierdzi dyrektor OPN Rudolf Suchanek.
Po odwołaniu złożonym przez firmę, takie samo stanowisko zajął minister ochrony środowiska. - Powstanie osiedla z prawie 200 domami (na 138 ha - red.) i z całą infrastrukturą, m.in. drogami i sklepami, a więc małego miasteczka, oznacza koniec parku. Nie możemy zabudowywać ochronnych firanek Doliny Prądnika w otulinie parku, bo precedens dla tego rejonu, spowoduje lawinę wniosków o "wuzetki" od innych właścicieli działek, okalających park - uzasadnia dyrektor. Rada Miejska w Skale wyłączyła ten teren z planu zagospodarowania przestrzennego i pozostawiła białą plamę, co oznacza, że właściciele mogą wnioskować o budowę na podstawie "wuzetek".
Dyrektor mówił o tym podczas spotkania z dziennikarzami prasy lokalnej i obywatelskiej z całej Polski, zorganizowanego przez serwis internetowy "Kronikarz".
Uczestnicy spotkania mieli jednak przede wszystkim możliwość obejrzenia nowego Muzeum im. prof. Władysława Szafera w Ojcowskim Parku Narodowym, które istnieje od 1965 roku, ale zmieniło się nie do poznania. Po gruntownej przebudowie, przyrodnicze eksponaty umieszczono na dwóch poziomach w kilku salach wystawowych, w przestronnych gablotach. Jest tu m.in. żuchwa mamuta, skamieniałości zwierząt, makieta OPN-u i "jaskinia" zajmująca jedną salę. Na trójwymiarowym obrazie można obejrzeć różne gatunki kwiatów.
Podczas konferencji prasowej mówiono też o planach zagospodarowania OPN-u pod kątem turystów, którzy - zdaniem władz - rozdeptują szlaki i urządzają pikniki. Dwaj, trzej strażnicy nie są w stanie temu przeciwdziałać. Dlatego dyrekcja postanowiła stworzyć miejsce rekreacyjne niedaleko siedziby dyrekcji i muzeum. - Będą tam stoły z ławkami i miejsce do grillowania - zapowiada dyrektor Suchanek. Jednak nie uda się tego lanu zrealizować w tym roku, bo brakuje pieniędzy. OPN otrzymuje rocznie z budżetu państwa dotację w wysokości około 2 mln zł, z czego półtora miliona jest przeznaczane na płace. Pozostała kwota jest wydawana na media i podatki. OPN utrzymuje się głównie ze sprzedaży biletów wstępu do muzeum i jaskiń, opłat za parkingi, wydawnictw turystycznych oraz w niewielkim stopniu z wycinki drzew. Dyrekcja w Ojcowie, podobnie jak inne parki, może stanąć przed dużym problemem finansowym po planowanej ustawowej likwidacji gospodarstwa pomocniczego. W Ministerstwie Ochrony Środowiska urzędnicy zastanawiają się nad jakimś rozwiązaniem, bo po likwidacji gospodarstw będą spore kłopoty z dochodami i zatrudnieniem np. przewodników, kasjerów oraz pracowników leśnych.
Dziennikarze dopytywali Rudolfa Suchanka o współpracę z gminą Skała, na terenie której leży największa część OPN-u. Dyrektor niechętnie wypowiadał się o zaostrzonym podczas zimowych przerw w dostawie prądu konflikcie z burmistrzem Robertem Jakubkiem. - Niesłusznie mówi się, że przez OPN w Ojcowie nie było prądu. Linie energetyczne w niewielkim stopniu przebiegają przez park. Nawet jeśli, to drzewa je chronią, a linie głównie przechodzą przez otwarte pola. Jednak nie mogliśmy się zgodzić, jak chciał szef gminy, na wycinkę 20-30-metrowego pasa drzew wzdłuż drogi - tłumaczył dyrektor Suchanek i podkreślał, że konflikty trzeba łagodzić i z sobą współpracować.
EWA TYRPA
ewa.tyrpa@dziennik.krakow
Czartoryscy: odszkodowanie zamiast działek?
Na razie nie wiadomo jak zakończy się sprawa spadkobierców Czartoryskich, domagających się zwrotu kilkudziesięciu działek, leżących na terenie OPN-u. Zostały one przejęte dekretem z 1944 r. o nacjonalizacji lasów. - Park jest dobrem narodowym i nie sądzę, aby w przypadku przyznania racji spadkobiercom, działki zostały zwrócone. Myślę, że państwo wypłaci im odszkodowanie - uważa dyrektor Rudolf Suchanek.













