Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Kilka "naj" w jeden weekend

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 

W dniach 24-25 kwietnia 2010 r. odbyło się w Ojcowie spotkanie dziennikarzy obywatelskich. Atrakcji było wiele... 
Zaczęło się w sobotę, w Muzeum im. Władysława Szafera. Nie będę oszukiwać - na ten punkt programu przyjechałam spóźniona, a wszystko przez nieprzewidzianą blokadę ulicy Nowohuckiej w Krakowie. Ale to już nieważne. Do muzeum dotarłam i zdążyłam się przekonać, że jest "naj" - najnowocześniejsze w Polsce. Dość powiedzieć, że wystawy nie przypominają nudnych gablot, ale przenoszą na łono przyrody. Za szybą widać łąkę, las albo skały, w jamach borsuki, a w runie leśnym jeże. Z głośnika dochodzi śpiew ptaków i głos spikerki, która opowiada o wystawionych eksponatach, dzięki czemu nie trzeba przyklejać nosa do szyby, próbując co nieco poczytać. 

 


Zaraz potem odbyła się konferencja prasowa, którą prowadził Red. naczelny Kronikarza - Magazynu obywatelskiego Lesław Adamczyk, zaś głównymi postaciami byli dyrektor Ojcowskiego Parku Narodowego mgr inż. Rudolf Suchanek oraz kustosz Muzeum im. Szafera.

Z Sali konferencyjnej poprowadzono nas do Jaskini Ciemnej - kolejnej "naj" naszego kwietniowego weekendu. Otóż Ciemna jest największą na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej jaskinią pod względem wielkości komory, jest też jednym z największych polskich stanowisk archeologicznych. W jaskini widzieliśmy budzące się ze snu zimowego nietoperze podkowce małe (Rhinolophus hipposideros), a przy wyjściu pająki sieciarze 
jaskiniowe (Meta menardi), którymi przewodnik próbował nas nastraszyć, bo są "najbardziej jadowite z żyjących w Polsce". 
Za rozdysponowane wcześniej pamiątkowe monety zjedliśmy pyszne pstrągi, a po obiado-kolacji udaliśmy się na odpoczynek. Nagle jednak zostaliśmy zwołani na niezapowiedziane posiedzenie - w pierwszej części organizacyjne, w drugiej całkiem luźne. I tam właśnie objawiło się kolejne "naj" - najciekawsze anegdoty autorstwa kolegi Lesława Adamczyka. Kiedy usłyszałam - Wiecie państwo, to ja wymyśliłem słynne >nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu<", nadstawiłam uszu.

- Byłem młody, to był rok 1963. Młody i zbuntowany - opowiadał. - Do wojskowej jednostki specjalnej uciekłem przed represjami za jedno zdanie - napisałem tekst pod tytułem >Kwiaty dla pierwszego sekretarza<. Piękny, uładzony. Ale na końcu padło to fatalne zdanie: >Tylko dlaczego dzieci zamiast w szkole przebywają w ośrodku kultury grając w bilard?<". W wojsku też byłem "element". Kiedy władzę objął Gierek - a on był krótko ścięty - całe dowództwo zaraz miało włosy jak on. A ja nie - ja miałem włosy długie i do tego brodę. No i na apelu podchodzi do mnie generał, zatrzymuje się i mówi: >A pan to nie ma za długich włosów?<. A ja mu na to >A mam. Ale mi długie włosy nie przeszkadzają w myśleniu<. W wojsku mieliśmy też zajęcia ze szkoły przetrwania. Trzeba było na nich wypatroszyć zabitego kurczaka: wziąć zakrzywiony patyk i wybrać wnętrzności przez odbyt. Ja tego nie mogłem zrobić. Płaciłem kolegom i oni patroszyli kurczaka za mnie. Potem się go oblepiało gliną i piekło. Kiedyś na egzamin, też  w wojsku, mieliśmy się nauczyć instrukcji Tajnej Specjalnego Znaczenia. Na pamięć, prawie 300 stron. Kto normalny uczy się takiej ilości tekstu na pamięć? Więc my, zamiast się uczyć, szliśmy do klubu grać w brydża. No i raz przyszedł  do nas podoficer i mówi: >A panowie zamiast się uczyć do egzaminu, to w brydża grają? Zaręczam, że panowie nie zdadzą egzaminu i będą jeździć 
na poprawki do Warszawy<
. A ja mu na to: >A ja się mogę założyć o pięć koniaków, że egzamin zdamy, a pan pojedzie do Warszawy<. W dzień egzaminu podchodzę  do generała i mówię mu: - Ale, panie generale, ja się  nie mogę tej instrukcji nauczyć na pamięć. - A czemuż to? - A bo ja mam żonę. - A co ma żona do tego? - Bo widzi pan, to jest tajna instrukcja, której moja żona nie powinna znać. A ja mówię przez sen. To co, mam się tej instrukcji uczyć? - Aa nie, w takiej sytuacji to nie. - To co, zdane? - Zdane. 
A oto kolejna dykteryjka kolegi Łesława: - Kiedyś, jeszcze w czasach studenckich, profesor zaprosił moją koleżankę na egzamin do siebie do domu. Jego żona była wtedy na urlopie. Poradziłem tej dziewczynie, żeby poprosiła go o numer telefonu i powiedziała, że zadzwoni zaraz przed spotkaniem. Profesor jej numer dał. Więc ja, w noc przed umówionym egzaminem, o 2.00 nad ranem zadzwoniłem do niego. Przedstawiłem się, że dzwonię z gazowni i powiedziałem: > Za 20 minut będzie wybuch. Proszę wyprowadzić z bloku tylu sąsiadów, ilu pan zdoła <. No i on ewakuował cały blok. A ja na drugi dzień zadzwoniłem i powiedziałem mu, że jak jeszcze raz będzie chciał studentki w ten sposób egzaminować, to dopiero mu wykręcę numer. Nie wiem, co się działo między nim a sąsiadami, ale po trzech tygodniach się stamtąd wyprowadził... 
I przyszła niedziela, a w niedzielę czekała nas jeszcze jedna atrakcja. Pojechaliśmy do zamku Pieskowa Skała, jednego z łańcucha obronnych "Orlich Gniazd". Zamek ten, odrestaurowany po II wojnie światowej, stał się Oddziałem Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu. Obejrzeliśmy w muzeum wystawę "Przemiany stylowe w sztuce europejskiej od średniowiecza do połowy XIX wieku", fotografowaliśmy i pożegnaliśmy miejsce znane choćby z "Janosika" czy "Stawki większej niż życie". A potem pożegnaliśmy się wzajemnie, dopytując pana Lesława, kiedy planuje kolejne takie spotkanie.

                                                                                                                                            Elżbieta Wiejaczka


Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Wydarzenia Polska Kilka "naj" w jeden weekend