Jak tylko dowiedziałem się o spotkaniu dziennikarzy i konferencji prasowej w Ojcowskim Parku Narodowym, natychmiast zgłosiłem swój akces do udziału w tym przedsięwzięciu.
Jadąc do Ojcowa wiedziałem, że jest piękny. Obejrzałem setki zdjęć z tego malowniczego zakątka naszego kraju. Nie tylko się nie zawiodłem, ale to, co tu ujrzałem przerosło moje najśmielsze oczekiwania - ciężko na świecie o lepsze miejsce dla miłośnika fotografii.
Pierwszym punktem programu było zwiedzanie nowo otwartego muzeum multimedialnego. Spodziewałem się nudnej ekspozycji, jak w większości znanych mi tego typu placówek, a tu trójwymiarowe kino, piękne zdjęcia stereoskopowe i ekspozycja fauny i flory zupełnie "jak żywa". Gratulacje dla pana Tadeusza Kowalskiego; pomysłodawcy i kustosza tego muzeum.
Kolejnym punktem programu była konferencja prasowa z dyr. O.P.N. panem Rudolfem Suchankiem. Poruszono na niej wiele ciekawych tematów. I tu znów zaskoczenie: nikt się nie kłócił, a na zadawane pytania padały odpowiedzi!!! Jeśli ktoś ogląda konferencje prasowe to wie, że pytać zawsze można...
Pomyślałem, że coś jest nie w porządku i postanowiłem zweryfikować informacje uzyskane na konferencji. Wybrałem się na "przeszpiegi" i zacząłem podpytywać pracowników parku. Tu już zupełnie zgłupiałem. Pracownicy, którzy dobrze mówią o własnym dyrektorze... Potwierdziły się wszystkie podane przez dyrekcję informacje. Dla dziennikarza śledczego "to porażka".
Niedługo po konferencji organizatorzy zaproponowali nam wycieczkę do "Groty Ciemnej". Oprowadzający nas przewodnik okazał się nie tylko człowiekim kompetentnym, ale również miłośnikiem tego miejsca, a wiedza, którą dysponował była zadziwiająca. Polubiłem nawet nietoperze...
Po powrocie głód zagonił nas "Pod Nietoperza". Pstrąg z własnej hodowli okazał się wyśmienity, a chleb... Dawno takiego pieczywa nie jadłem. Właściwie... nie pamiętam.
Nawet nie zdążyłem się dobrze rozejrzeć, a dzień dobiegł końca. Mimo najszczerszych chęci nie miałem się do czego "przyczepić".
Od samego rana kolejne atrakcje. Jedną z nich była wyprawa do zamku na Pieskowej Skale. Biegałem jak dzieciak, który dostał nową zabawkę - aparat fotograficzny. Setka zdjęć w pół godziny, a co klatka, to pocztówka. Zamek, na tle błękitnego nieba prezentował się jak w bajce. Usiadłem pod maczugą i myślałem o tym jak do Was przyjechać ponownie. Czas się zbierać i wracać do smogu w mieście. Teraz pozostała już tylko praca z przygotowaniem materiału do publikacji. Godziny przed komputerem. Nie mogłem w żaden sposób zebrać myśli. W ciągu dwóch dni masa wrażeń.
Dziękuję wszystkim, dzięki którym mogłem choć przez chwilkę (dwa dni) kontemplować uroki Ojcowa. Łatwo się mnie nie pozbędziecie. Jeśli tylko będę mógł to do Was wrócę. Pozdrowienia dla wszystkich mieszkańców i wielbicieli Ojcowa.
Piotr Żyła













