Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

ADAM HANUSZKIEWICZ ARCYKAPŁAN TEATRU NIE ŻYJE!

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Zmarł Adam Hanuszkiewicz, ikona polskiego teatru, człowiek instytucja, aktor, reżyser, dyrektor, pedagog, i co mnie bardzo cieszy, główny bohater mojej powieści Performance.

To tylko krótka notatka na gorąco, czuję się zobowiązany jako pisarz, którego niesamowicie inspirowała postać Adama Hanuszkiewicza do napisania epitafium.

Cóż, teraz brakuje mi słów, muszę ochłonąć…

Adam Hanuszkiewicz

 

Nie pytajcie mnie, dlaczego właśnie Adam Hanuszkiewicz pojawia się w roli mentora bohatera mojej powieści.

Nie pytajcie mnie też, dlaczego mój bohater to Makary Hanuszkiewicz, fikcyjny bratanek Adama Hanuszkiewicza.

Nie potrafię logicznie odpowiedzieć na te pytania.

Metafizyka?

Fluidy?

Nie wiem…

O ile istnieją światy równoległe, to być może, w jednym z nich jestem bratankiem Adama Hanuszkiewicza…

 

 

W swojej książce Abecadło Kisiela, Stefan Kisielewski niezbyt przychylenie wypowiada się o Hanuszkiewiczu:

Adam Hanuszkiewicz-mój sąsiad. Nie za wielki aktor, nie za wielki reżyser, ale człowiek kultury. Bardzo ciekawy jednak – nie orzeł, ale taki szalenie zapalony do sztuki. Raz on Dejmka wyrzucił, potem Dejmek wyrzucił jego-taka była jakaś polka. W tej chwili jeździ po Niemczech, po Finlandii, gdzieś tam reżyseruje. Nie zna języków, ale robi to doskonale. Robi nazwisko. Lwowianin, postać malownicza.

Rozmawiamy o teatrze. Znałem wielkich ludzi teatru- Osterwę, Horzycę, Wiercińskiego. Mówię: „Wie pan, ciekawe, bo orły to nie były”. Ale on nie chwycił na szczęście, ze to do niego. A może w teatrze nie potrzeba orłów…

(Abecadło Kisiela, Oficyna Wydawnicza 1990)

 

Tyle o zmarłym Stefan Kisielewski sprzed prawie ćwierć wieku.

Pytanie: - Czy słynny Kisiel miał rację?

Śmiem twierdzić, że nie miał, chociaż zgadzam się, co do jednego.

TO CZŁOWIEK KULTURY.

A ściślej, człowiek teatru i to teatru przez duże „T”!

Kisielewski kończy swoją notkę:

A może w teatrze nie potrzeba orłów…

Chciałoby się rzecz: Nic bardziej mylnego panie Stefanie, to kino nie potrzebuje orłów.

W filmie może zagrać praktycznie każdy, dosłownie każdy, niezależnie czy jest wróblem, sroką, kaczką, czy orłem.

Gdyż w filmie można oszukać, zmanipulować widza, poszczególne sceny kręcić tak długo, aż osiągnie się zamierzony efekt.

A na koniec montażysta dopełnia „fałszerstwa”

W teatrze to nie przejdzie…

Adam Hanuszkiewicz nie był człowiekiem kina, myślę, że kino nie było jego powołaniem.

Dlaczego?

Kino odbiera aktorowi prawdziwy kontakt z widzem.

W kinie aktor występuję przed maszyną, w teatrze przed człowiekiem, i to z żywo reagującym człowiekiem.

Teatr jest miejscem magicznym…

Moim zdaniem teatr to miejsce tylko i wyłącznie dla orłów, to rezerwat dla ludzi kultury, ale kultury jeszcze niezdewaluowanej.

Nie jarmarcznej…

O ile kino można porównać do cyrku, to teatr wyłącznie do sanktuarium.

Adam Hanuszkiewicz nie był jarmarcznym artystą, pojawił się w filmie zaledwie kilkanaście razy, a w samym tylko teatrze telewizji ponad sto, zarówno, jako aktor, jak i reżyser.

Te dane mówią same za siebie.

Dla mnie Adam Hanuszkiewicz był arcykapłanem sanktuarium zwanego teatrem.

Niestety, obawiam się, że ostatnim…

alt 

 

 

Myślę, że to, co napisałem powyżej, tłumaczy to, co, poniżej, czyli fragment mojej powieści „Performance”

 

PERON

Najpierw zobaczył puchacza. Potem zegar...Puchacz-zegar...Puchacz? Co on tutaj robi? Pytanie zawisło pomiędzy dwoma istnieniami, ptaka i człowieka...

O tej porze na stacji metra nic się nie dzieje lub dzieje się wszystko...Ptak przygląda się człowiekowi bez zbytniego zainteresowania, przymyka co chwila oczy... Nieruchomy... Jakby wyrzeźbiony z szarego marmuru! Dostojny...

Z lewej, jak i z prawej strony wyziera czeluść tunelu, tory giną w gęstym mroku. Tak, to bez wątpienia stacja metra. Jej magię można kroić nożem.

Człowiek zgubił sens istnienia. Ptak nie ma takich dylematów, zamyka oczy. Śpi? Nie...Jego pióra porusza delikatny powiew. Puchacz jest czujny, ufa swojemu instynktowi. Gdzieś z głębin tunelu dochodzi głuchy, metaliczny odgłos. Teraz i człowiek wyczuwa ruch powietrza na swojej twarzy.

Kamery metra rejestrują zdarzenie. Zaspany dyspozytor nie jest w stanie kontrolować wszystkich monitorów. Nawet nie zauważa postaci mężczyzny, który zbiega po ruchomych schodach. Jest pierwsza w nocy. O tej porze nie kursują już pasażerskie pociągi, a jedynie służbowe składy.

Metaliczny hałas nabiera impetu, wchodzi w kulminacyjną fazę! Puchacz zrywa się ze swojego miejsca i przelatuje tuż nad głową człowieka zbliżającego się do krawędzi peronu.

Śmierć rozwiera swoją paszczę. Człowiek przestał ufać instynktowi. A intelekt go zawiódł! Cóż, każda śmierć jest pewna. Pociąg nie zwalnia na tej stacji, pędzi jak oszalały! Maszynista nie zwraca na nic uwagi. Zajada się hot dogiem, a po jego brodzie krwistą czerwienią ścieka ketchup.

Jeszcze tylko krok, pół kroku i...

Biegnący mężczyzna zdążył w ostatniej chwili, bezlitośnie pociąga tego pierwszego do tyłu i już po wszystkim. Pociąg znika po drugiej stronie, ustępując na powrót miejsca ciszy. Zniknął tak szybko jak się pojawił.

Mężczyźni odprowadzają wzrokiem turlającą się plastikową butelkę po coca coli, która po chwili znika z pola ich widzenia spadając na tory.

Puchacz powraca na swoje miejsce.

Mężczyźni siedzą na ławce.

Starszy dyszy, co chwila przykładając dłoń do swojej klatki piersiowej. Młodszy patrzy niewidzącymi oczami przed siebie. Nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, co zaszło. Cisza otula ich obu.

Starszy mężczyzna wstaje. Wzdycha. Jest już spokojny. Ściąga swój znoszony, flauszowy płaszcz, wiesza go na oparciu ławki i rozprostowując parę śnieżnobiałych skrzydeł, trzepocze nimi kilka razy, po czym zwija je, sięga po płaszcz i zakłada na siebie.

Młodszy nadal jest nieobecny.

– To be or not to be? – słyszy w sobie obcojęzyczną frazę. I bynajmniej nie oczekuje odpowiedzi.

Dopiero teraz zauważa starszego mężczyznę. Poznaje go. To Adam Hanuszkiewicz. Tylko, kim jest Adam Hanuszkiewicz.

– Przechodziłem właśnie... – starszy mężczyzna zatoczył łuk ręką. A jego słowa na chwilę zawisły w przestrzeni.

– Mam na imię Makary... – odkrywa młodszy. – MAKARY...

– Tak! – starszy kładzie mu dłoń na barku. – Masz na imię Makary.

To była dobra wiadomość.

Dobry punkt odniesienia.

– Ale, kim jest Makary? – spytał młodszy. Zaniepokoiło go to pytanie. Kim jest Makary? To tylko logo na produkcie. Nic więcej. Makary... Więc zapomina o wszystkim, a uruchomiony raz mechanizm utraty pamięci działa bezbłędnie.

Adam Hanuszkiewicz nie miał zamiaru odpowiadać na to pytanie. Zbliżył się do krawędzi peronu, wyciągnął swoją dłoń i z nieukrywaną satysfakcją obserwował jak butelka po coca coli odrywa się od ziemi, aby znaleźć się w jego ręku. Starszy mężczyzna był bardzo zorganizowanym facetem. Wszystko musiało być na swoim miejscu. Nawet on sam. Z butelką podszedł do kosza na śmiecie, przez chwilę zastanawiał się nad czymś, po czym wrzucił butelkę tam gdzie było jej miejsce.

– Tak. – mruknął pod nosem. – Makary... – po czym zrobił szybki zwrot i prawie krzyknął do obróconego plecami młodszego mężczyzny: – Ostatni raz ratowałem ci dupę! Zapamiętaj to sobie!

Makary nie zareagował. Miał uczucie déjà vu, ale nie miało ono bezpośredniego związku z wypowiedzią pana Hanuszkiewicza.

Puchacz obserwując obydwu mężczyzn wtrącił nawet swoje trzy pohukiwania, ale został przez nich zupełnie zignorowany. Szkoda tylko, że te sympatyczne ptaszysko nie zdawało sobie sprawy ze swojej roli kontrapunktu dla tej całej enigmatycznej sytuacji.

Tymczasem starszy mężczyzna nieco już rozładowany swoją ostrą wypowiedzią, stanął za siedzącym w zupełnym bezruchu Makarym i kładąc jednocześnie obie ręce na jego barkach rzekł.

– Wstawaj, idziemy na wódkę!

– Wódka?! – Makary zmarszczył czoło.

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Wydarzenia Polska ADAM HANUSZKIEWICZ ARCYKAPŁAN TEATRU NIE ŻYJE!