
Czas bożonarodzeniowych szopek przywołuje czasem potrzebę sięgania do historii sprzed wieków. Do początków powstania tej pięknej tradycji i jego twórcy św. Franciszka. Przypomniał nam o nim podczas watykańskiej pasterki 2011 roku sam papież Benedykt XVI, apelując do wiernych, „by podążali drogą wewnętrzną świętego Franciszka, drogą - jak powiedział - ku tej ogromnej prostocie zewnętrznej i wewnętrznej, która czyni serce zdolnym do widzenia". Św. Franciszek ma też szczególne miejsce w pamięci mieszkańców ziemi skalskiej. A to za przyczyną wielowiekowej czci bł. Salomei, siostry klaryski przedstawicielki zakonu, którego korzenie sięgają żywota św. Franciszka – powstałego wówczas zakonu „Ubogich Pań".
http://www.kronikarz.org.pl/galerie/category/231-wspomnienia
Wspominajmy zatem z wdzięcznością św. Franciszka... i jego ścieżki życia, którymi zapewne nie raz przemierzali mieszkańcy Skały i jej okolic. Zobowiązuje do tego ogłoszony w listopadzie 2011 r. „Jubileuszowy rok bł. Salomei". Pielgrzymka do Włoch, wycieczka, indywidualny wyjazd nie może przecież ominąć równiny pięknej Umbrii oraz malowniczo położonego Asyżu gdzie św. Franciszek zmienił swoje życie, a zyskując wielu zwolenników stworzył Zakon Braci Mniejszych. W 1211 r w Asyżu Brat Franciszek przyjął do Zakonu Klarę Ofreduccio, założycielkę Zakon Klarysek. Trudno w tym miejscu pominąć więzy Zakonu Braci Mniejszych z Zakonem Klarysek, który po kilkudziesięciu latach od założenia i działalności we Włoszech został przybliżony odległej, położonej gdzieś w pobliżu Krakowa wiosce Stanków. Z czasem miasta Skały. To w jej pobliżu, w Grodzisku, znajduje w 1262 r. lokalizację przeniesiony z Zawichostu przez księcia krakowskiego Bolesława Wstydliwego Zakon Klarysek. Do Polski sprowadzony przez bł. Salomeę. Figura Św. Klary znajduje też swoje miejsce w Grodzisku, na kolumnie, na przykościelnym dziedzińcu.
Wspominajmy pobyt w Asyżu. Niespełna dwa lata temu dzięki zorganizowanemu przez Centrum Kultury Sportu i Turystyki w Skale wyjazdowi do Włoch zobaczyliśmy Asyż. Miejsce życia św. Franciszka i św. Klary. Miasta nad którym góruje stary zamek Rocca Maggiore, a średniowieczne kręte uliczki, raz opadające, raz wznoszące się ku górze, czasem wąziutkie a czasem obdarzone przestrzenią, pięknie ukwiecone dodają tylko uroku miastu. Basilika di San Francisco urzekła każdego. Zwiedziliśmy ją w ciszy i skupieniu, chociaż nie pozbawionym wokół tłumów ludzi z podziwem i modlitwą na ustach zmierzających wolnym krokiem ku miejscu szczególnemu jakim jest grób św. Franciszka. Warto było poprosić braci Franciszkanów o wodę święconą, która zapewne w niejednym jeszcze skalskim domu służy do dzisiaj. Po Bazylice św. Franciszka czas był odwiedzić kościół św. Klary na placu Santa Chiara gdzie w krypcie kościoła, w kryształowej trumnie, jest pochowana św. Klara. A potem krótki czas na odpoczynek przy Placu Ratuszowym, gdzie warto było wstąpić na chwilkę do kościoła Santa Maria Sopra Minerva. Szybko dostrzegliśmy, że nazwa ta jest nam dość bliska. Przypominamy sobie nasze Grodzisko. I obelisk obok kościółka wzniesiony w 1687 r. na cześć zwycięstwa Jana III Sobieskiego pod Wiedniem. Wzorowany on jest przecież na podobnym, znajdującym się przed kościołem tego samego wezwania - Santa Maria Sopra Minerwa tylko, że w Rzymie. Nie zapomnieliśmy też o jednej z największych bazylik w świecie czyli o Santa Maria Deli Angeli i pochodzącej z X wieku tamże Porcjunkuli. Tu znowu skromnie przypomniał o sobie św. Franciszek ukazując naszym oczom celę, w której żył i w której dokonał swojego żywota. Pokazał też swoje oblicze w innych symbolach swojego życia - w figurze z koszyczkiem, w którym do dnia dzisiejszego żyją ptaki „słuchające jego pięknych kazań" i w ogrodzie różanym – w kwitnącym krzewie, w który jak mówi legenda rzucił się w chwili umartwienia św. Franciszek, a że doznał poranienia do krwi, róże od tego zdarzenia straciły kolce. Listki krzewu róży bezkolcowej z wielką czcią do dzisiejszego dnia są rozdawane przybyłym w to miejsce. Na Bazylice zobaczyliśmy też wspaniałą siedmio metrową statuę Maryi z pozłacanego brązu.
Szopka – dzieło św. Franciszka. W przyklasztornej części nie mogło zabraknąć miejsca na szopki bożonarodzeniowe, których urządzanie zapoczątkował św. Franciszek. Zachwycają swoim wyglądem, bo reprezentują różne tradycje z różnych części świata. W katolickim portalu Adonai tak czytamy o historii ich powstania „W 1223 r., św. Franciszek przygotował pierwszą szopkę w Greccio, we Włoszech. W Wigilię Bożego Narodzenia zwołał swoich braci i lud z pobliskich miejscowości do jaskini w lesie, w której był już przygotowany żłóbek, słoma i siano. Przyprowadzono owce, a przy żłobie uwiązano woła i osła... Przed ołtarzem, w żłobie leżała figurka Dzieciątka Jezus i - jak mówi legenda - obecni ze zdumieniem zobaczyli, że gdy zbliżał się do niej Franciszek, figurka ożywała i Jezus wyciągał rączki ku Biedaczynie. Jaskinia i las zostały rozświetlone przedziwnym nieziemskim światłem, a w sercach ludzi zapanowały radość i pokój. Franciszek dokonał cudu: pomógł Chrystusowi narodzić się...
I jak tu z wdzięcznością nie wspominać św. Franciszka? Czas ku temu sprzyja... wyruszajmy więc na szlak bożonarodzeniowych szopek ... zacznijmy od miejsca zamieszkania... pobliskiej okolicy ... a jak wystarczy sił i pieniędzy ruszajmy do Asyżu, do Greccio... bo takie miejsca pełne wiary i tajemniczości warto zobaczyć, wspomnienie pozostaje na całe życie.
Tekst i foto Barbara Szwajcowska













