Od nowego roku weszła w życie nowa ustawa o refundacji leków.
W jakim stopniu ustawa utrudniła życie pacjentom, lekarzom, pracownikom aptek? O sytuację, jaka panuje w aptekach, zapytałam kierownika jednej z zabrzańskiej aptek. Co powiedział?
Protest „pieczątkowy" lekarzy uderza w podstawowe prawo ubezpieczonych pacjentów czyli prawo dostępu do refundowanych produktów leczniczych. Dobrze, że media tak się zainteresowały tym problemem, bo przy okazji być może uda się wreszcie nagłośnić inne problemy związane z rynkiem leków. Generalnie recepty z jakąkolwiek dodatkową pieczątką czy inną formą nadruku są nieważne z mocy prawa. Na receptach niedopuszczalna jest obecność innych treści niż reguluje to prawo, np. nie może być nadruków reklamowych. Dlatego niektóre apteki nie realizują takich recept, bo prawo stanowią ustawy, a nie zapewnienia nawet najwyższych urzędników państwowych. Inny problemem, znacznie ważniejszym jest niewpisywanie do rubryki na recepcie oznaczenia oddziału NFZ. Każdy region ma podporządkowany sobie numer, 12 znaczy starą Śląską Kasę Chorych. Jeśli w tym okienku nie ma liczby 12, jest przekreślona lub widnieje adnotacja 100%, to oznacza, że pacjent nie jest ubezpieczony.
Absurdem są sytuacje, które się zdarzają: pacjent dostaje skierowanie do specjalisty z wpisanym numerem 12, natomiast na recepcie już takiej liczby lekarz nie wpisał. Rzecznik Praw Pacjenta i inne środowiska zastanawiają się nad zgłoszeniem do Prokuratury podobnych przypadków.
Zdarzają się sytuacje, że pacjent - emeryt dostaje do ręki receptę jako pełnopłatną! Przecież emeryt jest na emeryturze i najłatwiej sprawdzić tego typu uprawnienia. Jego składki są automatycznie opłacane przez państwo przy wypłacie emerytury. Dodajmy, że prawo mówi jasno: lekarz ma obowiązek wypisać pacjentowi receptę poprawnie, natomiast w aptece można (ale nie trzeba!) dokonać poprawy, uzupełnienia.... Niestety, nie dzieje się tak nawet tam, gdzie łatwo można za pomocą tzw. karty chipowej sprawdzić, czy pacjent jest ubezpieczony. Oczywiście, nowe rozporządzenie z 23 grudnia ub. r. posiada pewne wady. Największa z nich to obowiązek nakładany na lekarza, aby wpisywał poziom odpłatności (bezpłatny, ryczałt, 30%, 50%, pełnopłatny) przy każdym leku na recepcie. A wystarczyłoby przecież, aby lekarz wpisywał odpłatność tylko przy lekach (a dokładniej produktach, bo nie mówimy tylko o lekach), które posiadają więcej niż jeden zniżkowy poziom odpłatności.
Dodatkowym problemem, oprócz niechęci do przestrzegania obowiązującego prawa, jest marny poziom informatyzacji gabinetów lekarskich, co powoduje błędne i nieczytelne recepty, błędnie wpisane poziomy odpłatności, brak możliwości sprawdzenia komunikatów z NFZ, ministerstwa etc. W XXI wieku jest to stan niespotykany gdzie indziej.
Proszę zobaczyć, że w aptekach jest możliwość sprowadzenia lub zarezerwowania leku w odległej hurtowni jednym kliknięciem! Wszystko to dzięki specjalistycznym programom i informatyzacji.
Wszystko to razem sprawia, że protest lekarzy powoduje realne problemy dla pacjentów, w większości osób starszych. Nie są prawdą zapewnienia, że nie jest wymierzony w pacjenta. To pacjent do końca protestu jest w trudnej sytuacji.
Rozmawiała Jolanta Maria Budniak
(nazwisko rozmówcy znane redakcji)













