KONTRAKT DLA POLSKI
zawarty między:
Obywatelami Rzeczypospolitej
oczekującymi, iż Prezydent RP będzie kompetentnym wykonawcą konstytucyjnych obowiązków i godnym przedstawicielem Państwa, a także kustoszem dokonań poprzednich pokoleń. Chcącymi, zwłaszcza po doświadczeniach ostatniej prezydentury, aby Prezydent jednoczył społeczeństwo, wspierał rząd w przełamywaniu sporów i niwelowaniu rozbieżności, prowadził do ambitnych celów, oraz aby pomógł Polakom dołączyć do najlepszych w Europie. Postrzegającymi Głowę Państwa także jako Prezydenta ludzi, ich potrzeb i marzeń, doświadczonego przewodnika po współczesnym świecie, Europejczyka bez kompleksów,
a
Andrzejem OLECHOWSKIM
- kandydatem na urząd Prezydenta RP,
ekonomistą, politykiem, wykładowcą akademickim,
byłym ministrem spraw zagranicznych, ministrem finansów i pierwszym zastępcą prezesa Narodowego Banku Polskiego,
który wobec Obywateli zaciągnął poniższe zobowiązania:
1.
Będę reprezentował Rzeczpospolitą w kraju i za granicą z godnością i dumą, na które zasługuje. Nie dam Polakom powodu do wstydu.
2.
Będę jednoczył Polaków. Nie będę dzielił ludzi na lepszych i gorszych. Wszyscy obywatele, niezależnie od przekonań, poglądów, pozycji społecznej czy stylu życia zasługują na szacunek i wsparcie swojego Prezydenta. Ustanowię nowe standardy dialogu, kompromisu i współpracy. Dołożę wszelkich starań, aby zespolić nasze siły i stworzyć z nas zespół - drużynę Polska.
3.
Będę strzegł Konstytucji. Nie pozwolę jej lekceważyć, omijać ani pochopnie zmieniać. Szczególną opieką otoczę wolności obywatelskie. Dołożę starań, aby Polacy otrzymali wszystkie prawa zawarte w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej.
4.
Będę Prezydentem niezależnym i suwerennym. We wszystkich decyzjach będę kierował się tylko Konstytucją i dobrem wspólnym. Nie dopuszczę, aby kalkulacje i spory partii politycznych, grup interesu lub indywidualnych osób miały wpływ na decyzje Prezydenta. W swojej kancelarii zgromadzę najlepszych profesjonalistów, a nie partyjnych aktywistów.
5.
Poprowadzę Polaków do wyższych zarobków. Musimy wreszcie wyrwać się z grupy najuboższych narodów europejskich. Nasze dochody muszą i mogą szybciej niż dotychczas zbliżać się do średniej europejskiej.
- Podejmę aktywną i lojalną współpracę z rządem, przedsiębiorcami i związkowcami na rzecz przyspieszenia tempa wzrostu gospodarczego.
- Wykorzystam kontakty oficjalne i osobiste, aby zwiększyć napływ zagranicznych kontraktów i inwestycji oraz promować polskie firmy za granicą.
- Będę promował przedsiębiorczość. Podniosę jej prestiż społeczny. Uwolnię ją od niepotrzebnych ograniczeń. Ustanowię Rzecznika Przedsiębiorczości, który na co dzień zadba o jej kondycję.
- Sprzeciwię się wzrostowi obciążeń budżetów domowych z tytułu podatków oraz kosztów ochrony zdrowia i edukacji.
- Dołożę starań, aby polscy rolnicy otrzymywali wsparcie porównywalne z tym, które otrzymują rolnicy w innych krajach Unii Europejskiej.
6.
Wesprę polskie kobiety w ich staraniach o równość materialną. Dziś są one dyskryminowane, skazywane na niskie płace i bezrobocie.
- Doprowadzę do zawarcia Paktu Na Rzecz Kobiet. Zgromadzę władze państwowe, partie polityczne, organizacje przedsiębiorców, korporacje zawodowe, organizacje społeczne i kościoły we wspólnym wysiłku na rzecz równego statusu kobiet i mężczyzn w życiu zawodowym i społecznym.
7.
Poprowadzę obywateli do większej niezależności. Będę promotorem i obrońcą społeczeństwa obywatelskiego.
- Wzmocnię głos i możliwości działania organizacji społecznych, samorządów lokalnych i zawodowych.
- Stanę w obronie samorządów przed ekspansją partii politycznych.
- Wniosę do parlamentu projekt ustawy o jednomandatowych okręgach w wyborach do samorządu.
8.
Pomogę w wypracowaniu rozwiązań ułatwiających młodym ludziom usamodzielnianie się. Będę promotorem młodych Polaków. Wzmocnię ich głos w życiu publicznym. Otworzę inne możliwości uczestnictwa w polityce niż w partyjnych młodzieżówkach. Spowoduję, że zmniejszy się liczba tych, którzy uważają, że w Polsce jest „niefajnie”.
9.
Będę mecenasem polskiej kultury. To ona sprawia, że czujemy się Polakami. Uczestnictwo w kulturze przeciwdziała wykluczeniu, buduje więzi społeczne, umożliwia zrozumienie innych.
- Sprzeciwię się wszelkim próbom podporządkowywania kultury celom politycznym.
- Poprę starania o zwiększenie środków publicznych na kulturę.
- Poprę działania na rzecz odpolitycznienia i wzmocnienia mediów publicznych.
10.
Wzmocnię bezpieczeństwo Polski.
- Odbiurokratyzuję polskie siły zbrojne. Doprowadzę do zwiększenia w nich udziału jednostek bojowych. Zadbam o wyposażenie wojska w sprzęt na miarę współczesnego pola walki.
- Opracuję doktrynę użycia polskich sił zbrojnych za granicą.
- Poprawię nasze stosunki ze wszystkimi sąsiadami. Prawdziwie bezpieczne są tylko te narody, które sąsiedzi uważają za przyjaciół.
- Będę wspierał rozwój NATO i współpracę Sojuszu z Unią Europejską.
11.
Wzmocnię poszanowanie prawa.
- Doprowadzę do powstania obiektywnej oceny (audytu) obecnego stanu służb i wymiaru sprawiedliwości. Wyniki poddam szerokiej dyskusji społecznej.
- Doprowadzę do zwiększenia rzeczywistej kontroli sądów nad działaniami prokuratury, policji i służb specjalnych.
- Doprowadzę do eliminacji krzyżujących się kompetencji różnych służb.
12.
Wzmocnię pozycję i prestiż Polski w Unii Europejskiej. Włączę się aktywnie do europejskiej dyskusji na temat przyszłości Unii. Wniosę do niej rozwiązania proponowane przez środowiska polskich ekspertów i polityków, oczekiwane przez Polaków.
13.
Pomogę w pracach nad nowym kształtem edukacji. Ich efektem musi być większa konkurencja wśród szkół i wyższych uczelni (państwowych i prywatnych) oraz wyższa jakość polskich dyplomów.
14.
Pomogę stworzyć polityczny konsens wokół reformy systemu ochrony zdrowia. Musimy i możemy mieć służbę zdrowia, na której można polegać! Ważną zasadą nowego systemu winna być konkurencja zarówno ubezpieczycieli, jak i jednostek świadczących usługi medyczne. Wszyscy obywatele będą mieć zapewniony dostęp do sprawnej służby zdrowia – tak aby każdy mógł się leczyć w dobrej placówce niezależnie od jej formy prawnej.
15.
Pomogę w realizacji programu modernizacji i rozbudowy infrastruktury technicznej. Szczególną uwagę poświęcę upowszechnieniu Internetu. Nie podpiszę ustaw, które nakładałyby na osoby fizyczne lub prawne nowe obowiązki administracyjne bez możliwości ich spełnienia za pomocą Internetu.
16.
Pomogę wzmocnić solidarność Polaków. Wciąż jest zbyt wiele nieszczęść, obok których przechodzimy obojętnie. Wciąż zbyt wiele osób zdanych jest na pomoc. Trzeba poprawić system pomocy społecznej. Ale także musimy połączyć wysiłki państwa, organizacji społecznych i obywateli na rzecz ludzi w potrzebie. Będę wspierał takie działania.
Wszystkie powyższe zobowiązania Andrzej Olechowski wypełni w latach 2010 – 2015, jeśli na ten czas zostanie wybrany Prezydentem RP.
Niniejszy kontrakt, zawarty w 2010 roku, Andrzej Olechowski oraz Obywatele Rzeczypospolitej poświadczają składając poniżej swoje podpisy:
……………………………………………… ………………………………………………
Od redakcji : Podpisy można składać w komentarzach.
Biografia
Andrzej Olechowski
Członek Rad Nadzorczych: Bank Handlowy, Euronet, Layetana Developments Polska oraz MCI Management S.A. Członek Komitetów Doradczych: ACE , Citigroup Europe, Macquarie European Infrastructure Fund. Były minister Finansów (1992) i Spraw Zagranicznych (1993-95). Kandydat w wyborach Prezydenta RP (2000). Współzałożyciel Platformy Obywatelskiej.
Inne pełnione funkcje
Sektor publiczny: Europejski wiceprzewodniczący The Trilateral Commission, członek European Council on Foreign Relations, członek władz: Centrum Promocji Kobiet, Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego oraz fundacji: S. Batorego, Katedra Polska w Uniwersytecie Jerozolimskim, HEPAR, Instytutu Spraw Publicznych, Dyplomacji Publicznej PISM, Towarzystwa Społeczno-Ekonomicznego.
Funkcje pełnione w przeszłości
Sektor publiczny: doradca ds. gospodarczych prezydenta Lecha Wałęsy (1992-93 i 1995); starszy doradca EBOiR (1992-93); sekretarz stanu w Ministerstwie Współpracy Gospodarczej z Zagranicą (1991-92); pierwszy zastępca prezesa Narodowego Banku Polskiego (1989-91); ekonomista w Banku Światowym (Waszyngton, 1985-87) i UNCTAD (Genewa, 1982-84); Przewodniczący Rady Gminy Warszawa-Wilanów (1994-98).
Sektor prywatny: członek lub przewodniczący Rad Nadzorczych: ABB Polska, Atlantis, Bank Rolno-Przemysłowy, Bank Turystyki (Bank Wschodnio-Europejski), Central Europe Trust Polska, Czytelnik, Europejski Fundusz Hipoteczny, EXBUD, LOT, PGF, Philips Lighting Polska, PKN Orlen, PKO/Handlowy PTE, Polish-American Enterprise Fund, Vivendi. Członek komitetów doradczych: Banca Nazionale del Lavoro, Creditanstalt, Goldman Sachs, International Finance Corporation, Textron, The Newmarket
Działalność naukowa i dydaktyczna: dr ekonomii (SGPiS, 1979), kierownik zakładu w Instytucie Koniunktur i Cen (1978-82), wykładał w Akademii Teologii Katolickiej, Collegium Civitas oraz w Uniwersytecie Jagiellońskim. Autor szeregu publikacji na temat handlu międzynarodowego i polityki zagranicznej. Zna trzy języki obce: angielski, francuski, rosyjski.
Dane osobowe: ur. w Krakowie (1947), żona Irena, dwóch synów: Marcin i Jacek, troje wnuków: Hanna, Jan i Julian.
Wyrzucić partie z samorządów
13.05.2010 07:16
Andrzej OlechowskiRozmawiał Krzysztof Grzesiowski
Polska rozwija się najlepiej w miejscach, gdzie jest dobry samorząd.
- Samorządowcy z niskiego szczebla bardzo się skarżą na ekspansję partii politycznych, ponieważ partie mają tendencję do tego, żeby być scentralizowane, żeby polecenia szły z samej góry - powiedział w Jedynce kandydat na prezydenta Andrzej Olechowski. - To jest duże zmartwienie samorządowców. Chciałbym im pomóc się bronić przed partiami politycznymi i gdybym był prezydentem, wniósłbym projekt ustawy o jednomandatowych okręgach wyborczych, w samorządach konkretnie - mówi Olechowski.
Potrzeba ustawy o jednomandatowych okręgach wyborczych (141,65 KB)
- Nie mam pewności, że Polacy chcą wybierać między Bronisławem Komorowskim a Jarosławem Kaczyńskim - mówi Olechowski. - Trudno mi uwierzyć, żeby Polacy zdecydowali się na kogo chcą oddać głos, ponieważ podejmują takie decyzje w ostatniej chwili. Jeśli nawet zdecydowali się na któregoś z kandydatów, to chciałbym im to wyperswadować. To strata pięciu lat - mówił
Andrzej Olechowskifot. W. Kusiński PR
.
Olechowski: trudno uwierzyć w wybór Polaków (220,58 KB)
Według Olechowskiego jeżeli do tego dojdzie, czeka nas kolejnych pięć lat kłótni "o samolot i krzesła". - Czeka nas pięć lat beznadziejnej polityki, jaka towarzyszy nam od czterech lat - mówi.
- Wygrać za wszelka cenę, pokonać tego drugiego, ponieważ w taki sposób pokazuje się swoją męskość - tak wygląda według niego dzisiejsza polityka.
Olechowski powiedział, że polityka jest troską o dobro wspólne i wyborem najlepszych rozwiązań. - Najlepsze rozwiązania ucierają się w kompromisie – jeden, drugi polityk wniesie coś. - Podobnie z dobrą potrawą - ona musi mieć więcej, niż jedną rzecz - mówił w Jedynce.
Polityka jest jak dobra potrawa (300,58 KB)
Olechowski powiedział, że za niskie poparcie wini przede wszystkim siebie. - Nie jestem w stanie uderzyć w strunę, o którą mi chodzi - mówi. Uważa się z praktycznego prezydenta. - Prezydenta, który udając się w zagraniczną podróż, potrafi wrócić z niej z handlowymi kontraktami - mówi. Chce być prezydentem pożytecznym. - Dla Polaków pożyteczność oznacza, żeby więcej zarabiać – mówi.
Nie chce być prezydentem-symbolem. - Gdybym uważał, że urząd prezydenta jest jedynie symboliczny, to bym go zlikwidował - mówi.
(łk)
*
· · · Krzysztof Grzesiowski: Jeszcze raz zacytuję państwu słowa prof. Tomasza Nałęcza z wywiadu dla dzisiejszego wydania dziennika Polska. Oto mówi on, że wszystkie badania opinii publicznej pokazują, że przytłaczająca większość Polaków chce wybierać między Komorowskim a Kaczyńskim. „Inni kandydaci nie mają najmniejszej szansy na zwycięstwo, uszczuplają jedynie szanse innych, bo gdyby nie startowali, wyborcy już w I turze oddaliby głos na któregoś z tych dwóch liczących się kandydatów”. To odpowiedź na pytanie o szanse wyborcze Grzegorza Napieralskiego i naszego gościa: Andrzeja Olelchowskiego. Dzień dobry, witamy w Sygnałach.
Andrzej Olechowski: Dzień dobry panom.
K.G.: No i co pan na to, panie doktorze. Nie zgadza się pan pewnie.
A.O.: No nie, tak to wygląda rzeczywiście, że dzisiaj tak jakby Polacy chcieli koniecznie wybierać między tymi dwoma kandydatami. Ale nie mam pewności, że tak jest w rzeczywistości. Z dwóch powodów. Po pierwsze trudno mi uwierzyć, żeby 80% Polaków już zdecydowało, na kogo chce oddać głos. Zna pan naszych rodaków, wie pan, że w ostatniej chwili wszystko robią. A socjologowie mówią: podejmują decyzję w ostatnim tygodniu, dwóch albo przed wyjściem. A po drugie po prostu uważam, że to jest niedobrze. Jeśli nawet się tak zdecydowali, to chciałbym im perswadować, że to jest niedobrze, że po prostu pięć lat stracimy, że to nie jest wybór między dwoma obozami. My wybieramy konkretnego człowieka do konkretnych zadań.
K.G.: No właśnie, powiada pan, że w tym zaostrzającym się konflikcie wygrana którejkolwiek ze strony – albo Prawa i Sprawiedliwości, albo Platformy, kandydatów tych partii – zapowiada nam ciężkie pięć lat. Dlaczego?
A.O.: Uważam, że ochota pokonania drugiej strony, a tak to dzisiaj jest, nawet nie z arogancji, a ze strachu, obie strony się siebie boją i w związku z tym chciałyby drugą pokonać, żeby wyeliminować źródło strachu. Pokonana drugiej strony nie daje zwycięstwa, bo w polityce to jest zły wybór. Pokonany się nie wycofuje, pokonany się wprost przeciwnie zapiecze w niechęci i będzie mnożył problemy. Więc czeka nas kolejne pięć lat kłótni o samolot, krzesła... Nie chodzi o to, że będzie to, czy będzie prezydent z drugiej strony, czy nie, ale po prostu kłótni, złośliwości i takiej beznadziejnej polityki, jaka towarzyszy nam od czterech lat.
K.G.: Na swoim blogu pisze pan o kampanii nienawiści, o handlarzach nienawiścią. Kim są ci „handlarze nienawiścią”?
A.O.: Mnie się wydaje, że ci wszyscy, którzy wierzą, że polityka jest przede wszystkim marketingiem, że polityka, tak jak proszek do prania, sprzeda się niezależnie od tego, jakiej jest jakości, pod warunkiem że przeprowadzi się dobrą kampanię reklamową.
K.G.: A w takim razie dla pana czym jest polityka?
A.O.: No, polityka jest jednakże troską o dobro wspólne, a tak mówiąc prostszym językiem, wyborem najlepszych rozwiązań. Przy czym to nie jest tak, że są ludzie, którzy mają takie rozwiązania. Nie, takie najlepsze rozwiązania ucierają się w kompromisie, jeden wniesie coś, drugi wniesie coś, tak jak dobra potrawa, ona musi mieć więcej niż jedną rzecz.
K.G.: No tak, ale takie dwa elementy polityki, a więc po pierwsze spór, wiadomo, rzecz naturalna, ale po drugie kompromis.
A.O.: Kompromis, kompromis, kompromis... Mamy polityków dzisiaj, którzy cenią sobie bardziej postawy zdecydowane, wyraziste, asertywne. Media, zwłaszcza te tabloidowe, bardzo to też podpierają, chcą, żeby to była jedna kreska, prawda, mocny, mocny wyraz. Natomiast kompromis, porozumienie, konsensus zginął kompletnie z naszego języka politycznego. Proszę mi pokazać jakąś sprawę inną niż wydarzenie takie powiedzmy, jak niedawna tragedia, w której byłby kompromis partii politycznych w Polsce.
K.G.: Czyli co? Wygrać za wszelką cenę? Przekonać tylko i wyłącznie do swoich racji?
A.O.: Wygrać za wszelką cenę, pokonać tego drugiego, bo tak uważam, że w ten sposób podkreślam swoją determinację, swoją męskość, swoje przywiązanie do prawdy, no, najrozmaitsze słowa są używane. Natomiast kraj nie może się tak rozwijać, zwłaszcza nasz kraj, gdzie Polakom generalnie brakuje skłonności do kompromisu, więc politycy powinni dać przykład. No, w każdym razie w takich warunkach, jeśli wygra jedna strona, druga strona nie przegra, jak powiedziałem, i będziemy szli do awantury do awantury. Wyjściem jest oczywiście, żeby ktoś inny wygrał. No to wtedy nikt nie jest pokonany. Bo to nie chodzi o to, żeby przegrać, to chodzi o to, żeby nie przegrać z tym.
K.G.: Tak, tylko że sondaże na razie na to nie wskazują. Są dwie osoby, dwóch liderów.
A.O.: Nie, no ale pan pytał o powód, dla którego ja przekonuję ludzi.
K.G.: Swoją drogą to ciekawe z tymi sondażami. Jak to z tą pana depresją sondażową jest?
A.O.: No, jak pan widzi, dwa jeden dla mnie... Nie, jeden to chyba nie widziałem, dwa, trzy, cztery, to jest powód do depresji, prawda? Ale jakoś tak, niech pan zobaczy, oko żywe?
K.G.: Żywe.
A.O.: Żywe, tak, tak że nie jest to (...).
K.G.: No tak, ale trudno mi uwierzyć w to, o czym pan sam o sobie mówi, że jest pan osobą mało znaną i stąd taki, a nie inny efekt sondażowy...
A.O.: Nie, to się już dzisiaj nie bierze (...).
K.G.: Dla wielu osób w polityce jest pan zawsze.
A.O.: Nie, wie pan, ja siebie głównie winię oczywiście za to, że nie jestem w stanie tej struny uderzyć, o którą mi chodzi. Szukam sposobów. To, co ja mówię, wydaje mi się logiczne, wydaje mi przekonywujące, ale skoro nie przekonuje, coś z tym nie jest tak. Więc staram się wyrazić rzeczy w inny sposób. Proszę nie sądzić, że ja winię kogokolwiek. Nie, staram się sam lepiej to zrobić.
K.G.: Swoich potencjalnych wyborców chce pan przekonać czymś, co nazwał pan „prezydenturą pożyteczną”, tak? Prezydent pożyteczny Andrzej Olechowski. Co to znaczy „pożyteczny”?
A.O.: To jest taki mój „konik”. Ja, kiedy myślę o swoim zadaniu, to rzadko kiedy myślę: Polska, państwo, tylko myślę: Polacy. I staram się... i używam takiego języka. Polska to oczywiście jest wartość, którą przenosimy z pokolenia na pokolenie, ale my dzisiaj żyjący politycy działamy dla dobra dzisiaj żyjących Polaków, więc ja bym chciał prezydenta, każdego zresztą, każdą osobę pełniącą urząd państwowy, chciałbym prezydenta, który jest pożyteczny dla Polaków, dla ich marzeń, dla ich planów. Więc dam panu przykład. Jak jedzie za granicę, to nie tylko reprezentuje moje państwo, nie tylko wzmacnia ogólnie pozycję mojego państwa w świecie, ale też może zrobi wysiłek, żeby przywieźć jakieś inwestycje do Polski, przywieźć kontrakty, promować polską firmę za granicą. Tak działają prezydenci na całym świecie. Kiedy w świat, w podróż...
K.G.: Czyli nie tylko pożyteczny, ale i praktyczny, tak? Dobrze rozumiem?
A.O.: Pożyteczny to jest praktyczny, co mi z... co dla mnie jest za pożyteczność z wielkich idei? Nie, ja chcę mieć tu i teraz. Polacy są biednym narodem, jesteśmy w samym ogonie Europejczyków, wśród trzech najuboższych krajów z Bułgarami, z Rumunami. To jest sam ogon Europejczyków, jeśli liczymy bogactwo na mieszkańca, prawda? W agregacie Polska jest krajem zamożniejszym, bo jest nas dużo, dużo więcej niż Rumunów, Bułgarów, więc oczywiście jesteśmy daleko przed nimi, ale osobiście jesteśmy ubodzy. Więc dla Polaków głównie pożyteczność liczy się dzisiaj w kategoriach materialnych. Chodzi o to, żeby więcej zarabiał, żebym ruszył w końcu szybkim krokiem na tej drodze do średniej europejskiej. No co ja tam dzisiaj zarabiam? Pięćset, sześćset euro miesięcznie? Potrzebuję zarabiać dwa tysiące. Pożyteczny prezydent to będzie taki, który mi pomoże w tym.
K.G.: Ale także prezydent–symbol? O tym pan nie zapomni?
A.O.: Prezydent–symbol nie. Ja się na symbol nie na symbol nie kwalifikuję. Prezydent, który godnie reprezentuje Rzeczpospolitą. Prezydent, który jest kustoszem dorobku poprzednich pokoleń. Prezydent, który mi wstydu nie przynosi ani w świecie, ani w kraju, o, jak najbardziej, ale symbol nie. Gdybym ja miał wybierać, gdybym chciał prezydenta, gdybym uważał, że urząd prezydenta jest tylko symboliczny, to bym postulował, żeby go zlikwidować, to szkoda pieniędzy na to.
K.G.: Hm. O sprawach najważniejszych mówi pan, że to rozwój gospodarczy, o tym, że społeczeństwo obywatelskie to jest coś, co powinno istnieć, coś, co powinno funkcjonować. To takie bardzo ogólne wszystko.
A.O.: Bardzo, ale póki pan nie zejdzie na poziom konkretów. Ja bardzo dużo teraz, jak pan sobie wyobraża, podróżuję po Polsce i spotykam samorządowców. Polska się tam rozwija, gdzie jest dobry samorząd, tam lepiej się... To po prostu widać zwyczajnie. Wjeżdża pan do miasteczka i pan widzi, że tutaj funkcjonuje, że ludzie mają pomysł na siebie. Otóż ci samorządowcy z tego niskiego szczebla bardzo się skarżą na ekspansję partii politycznych, że one im w tej chwili... Nic złego w partiach politycznych, tylko, wie pan, ludzie w samorządzie powinni się zajmować sprawami lokalnymi, a partie mają tendencję do tego, żeby być scentralizowane, żeby polecenia szły z samej góry, z tymi robimy sojusze, koalicje, a z tymi nie robimy koalicji. A oni mówią: Ale akurat ci są tego samego zdania co my w sprawie oświetlenia tej ulicy. Więc proszę mi wierzyć, że to jest duże zmartwienie samorządowców. Chciałbym im pomóc się bronić przed partiami politycznymi i gdybym był prezydentem, wniósłbym projekt ustawy o jednomandatowych okręgach wyborczych, w samorządach konkretnie, pomagałbym też organizacjom społecznym, które u nas bardzo się cofają, wie pan. Ja uważam... scena polityczna powinna się składać z partii politycznych, mediów, bo to jest uczestnik tej sceny, i organizacji społecznych. No, u nas organizacji społecznych jak na lekarstwo.
K.G.: To jeszcze jedna kwestia związana z najbliższą niedzielą, czyli pana starcie wyborcze, jeśli to właściwe sformułowanie, z Markiem Jurkiem z Prawicy Rzeczpospolitej. Pierwsza debata, niektórzy dopominają się tych debat, chcą, żeby kandydaci rywalizowali ze sobą na słowa, na programy, na pomysły i tak dalej, i tak dalej. Jak pan sądzi, dojdzie do takich debat jeszcze przed I turą, poza tą pańską debatą i Marka Jurka?
A.O.: Mam nadzieję, bo rozmowy trwają, ale mam nadzieję, że ta debata niedzielna będzie transmitowana też przez którąś z telewizji, może więcej niż jedną. Znam pana marszałka Jurka jako osobę mówiącą krótko i w sposób zrozumiały. Więc jeśli reprezentuje poglądy... No, trudno mi znaleźć na scenie politycznej tej w głównym nurcie osobę, która byłaby tak odległa ode mnie jak ja.
K.G.: Czyli różne od pańskich niewątpliwie (...)
A.O.: Tak jest. W związku z tym pokażą się... mam nadzieję, że będziemy umieli wyrazić w sposób wyrazisty, może nie tak... w sposób przejrzysty i wyraźny dwie różne wizje i dwa różne typy rozwiązań. Jeśli nam się to uda, to pokażemy, jaka może być debata polityczna w Polsce, taki jest mój zamiar. Mam nadzieję, że pokażemy, że jest ciekawa i że z tego coś zostaje, że człowiek rozumie, o co chodzi, na czym polega dylemat, bo przecież, do licha, wybory to jest wybór między różnymi rozwiązaniami, między różnymi dylematami, ale konkretnymi, a nie między takimi mglistymi obrazami czy też retuszowanymi portretami.
K.G.: Andrzej Olechowski, kandydat na prezydenta Rzeczpospolitej, nasz gość. Dziękujemy bardzo za wizytę, dziękujemy za rozmowę.
A.O.: Dziękuję za zaproszenie.
(J.M.)













