Burmistrz miasta - Jacek Kowalski - starał się interweniować bezpośrednio w kierownictwie zapory i prosił o wstrzymanieopróżniania zbiornika. Niestety było to niemożliwe. Dopiero około godziny 20.00 zmniejszono przepływ wody. Dzwoniłem do kierownictwa zapory i pan Janusz Klusek wyjaśnił mi, że jest to jedyna metoda, żeby uniknąć zasilenia fali kulminacyjnej na Wiśle o duże masy wody dopływające z Bugu i Narwi. Teraz zbiornik będzie się wypełniał i minimalny przepływ będzie można utrzymać przez 48 godzin. Nie będzie to miało niestety zbyt dużego wpływu, gdyż Zalew Zegrzyński jest stosunkowo mały i nie może pomieścić zbyt wiele wody. W samym Nowym Dworze Mazowieckim cały czas obraduje sztab kryzysowy. Poziom Narwi na tym odcinku jest już znacznie powyżej poziomu miasta. Mimo solidnych wałów przeciwpowodziowych jest obawa przed zalaniem. Na działkach w okolicach wałów pojawiła się już woda, ale nie jest to prawdopodobnie przeciek wału tylko podniesienie wód gruntowych. Policyjny patrol pilnuje, by mieszkańcy nie ryzykowali i nie chodzili po wałach. W Nowym Dworze Mazowieckim (na dzień dzisiejszy) jest spokojnie. Dziękuję wszystkim mieszkańcom "Twierdzy" za miłe przyjęcie i pomoc w przygotowaniu tego materiału.
Stan zagrożenia w Nowym Dworze Mazowieckim
W związku z upuszczaniem wody z zapory w Dębe w Twierdzy Modlin, jednej z dzielnic Nowego Dworu Mazowieckiego, wiele posesji zostało podtopionych. Najbardziej ucierpiały gospodarstwa, znajdujące się na ulicy Mieszka I. Woda dostała się do piwnic, w niektórych domach jest jeszcze gorzej. Rozmawiałem z mieszkańcami, którzy mimo znacznych szkód do sytuacji podchodzą ze zrozumieniem. Bardzo dobrze spisują się władze miasta, robiąc wszystko, by mieszkańcy ponieśli jak najmniejsze straty. Poszkodowani jedyny żal mają o to, że nikt ich nie poinformował, że stan wody będzie aż tak wysoki, gdyż wcześniej przygotowaliby się na obecną, kryzysową sytuację.













