30 lat małopolskiej "Solidarności"
ROCZNICA. Po słowach przewodniczącego "Solidarności" Janusza Śniadka posłowie PO opuścili salę
Nie oddamy Sierpnia - pod tym hasłem odbywały się obchody 30-lecia "S" w Małopolsce. W sobotę w Rynku Głównym w Krakowie przeprowadzono rekonstrukcję słynnej akcji z sierpnia 1982 r., kiedy to - pod okiem MO i SB - działacze opozycji, przebrani za robotników remontujących płytę Rynku Głównego, zdołali zamontować tablicę z napisem "Nie oddamy Sierpnia". Tablicę wkrótce zabrali funkcjonariusze SB. W sobotę Jerzy Donimirski i Antoni Zieliński wmurowali tak samo wyglądającą tablicę w tym samym miejscu - w asyście władz miasta, województwa i przy oklaskach mieszkańców. Chwilę potem krakowianie składali kwiaty na tablicy. Fot. Dorota Stec-Fus
Podczas sobotniej uroczystej sesji Rady Miasta Krakowa w Teatrze im. Juliusza Słowackiego małopolska "Solidarność" została uhonorowana zaszczytnym medalem 750-lecia lokacji miasta Krakowa. Na ręce Wojciecha Grzeszka, przewodniczącego regionu NSZZ Solidarność medal przekazał Józef Pilch, przewodniczący Rady Miasta Krakowa.
Wojciech Grzeszek podkreślał, że związek dał regionowi wielu znamienitych radnych, parlamentarzystów, działaczy wielu organizacji, którzy swe doświadczenia z pracy związkowej przenieśli na pracę na rzecz mieszkańców. Zaznaczył, że pomimo szerokich nadal sfer ubóstwa i niesprawiedliwości w naszym kraju nie sposób nie docenić tego, że przez 30 lat Polska rozwinęła się i zmieniła nie do poznania.
- Wydarzenia tamtych dni wywołały skutki nie tylko w skali globalnej. Gdyby nie pamiętny sierpień, nie nastąpiłoby też odrodzenie samorządu terytorialnego - podkreślał Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa.
Przewodniczący NSZZ "S" Janusz Śniadek nagradzany był długimi brawami. W swoim wystąpieniu nawiązał do słów premiera Donalda Tuska sprzed tygodnia, który na rocznicowym zjeździe "S" pytał o to, co stało się z 9 mln osób, które dziś nie znajdują się w "Solidarności".
- Tu, w Krakowie, oświadczam i przysięgam: pierwsza, jedyna "Solidarność" żyje. Jeśli umarła, to tylko w sercach tych, którzy tak twierdzą - mówił wzruszony Śniadek. - Premier robił wszystko, aby nas poróżnić. Nie pozwólmy na to - podkreślał przewodniczący. Do byłych działaczy "S, którzy wybrali inną drogę, zaapelował: - Uszanujcie nasz wybór. Nikt nie będzie nas pouczał, na czym polega "Solidarność", jak mamy obchodzić swoje urodziny.
Podczas wystąpienia Śniadka teatr opuścili parlamentarzyści PO: Jerzy Fedorowicz, Ireneusz Raś, Stanisław Bisztyga.
Janusz Śniadek pytany w przerwie przez dziennikarzy, czy oczekuje przeprosin od Donalda Tuska, odparł: - Nie, tego się nie spodziewam. Premier jest dorosły i wie, co robi. Zrobiłem absolutnie wszystko, aby ta rocznica była godnie uczczona. Ale, niezależnie od scenariusza, wojna o sztandar "S" i tak by się rozegrała - przekonywał.
Zarówno delegaci małopolskiej "S", jak wielu radnych w kuluarach spotkania nie ukrywali, że poczuli się dotknięci wypowiedzią premiera Tuska i oczekują przeprosin. - Jego wystąpienie było starannie wyreżyserowaną, przemyślaną konfrontacją, której celem było rozbicie związku i podporządkowanie go własnym celom - mówili.
Oklaskami nagrodzono także wystąpienie wojewody małopolskiego Stanisława Kracika. - Nie ośmieliłbym się tutaj przyjść, gdyby nie moje solidarnościowe korzenie. Swą drogę zaczynałem jak pierwszy przewodniczący "S" MERA-KFAP w Krakowie. Moja obecność tutaj świadczy o tym, że nasze drogi się nie rozeszły. Dziś wiem, że "Solidarność" była najlepszym uniwersytetem dla nas, samorządowców, kiedy trzeba było przejąć Polskę na poziomie lokalnym - podkreślał.
Brawa towarzyszyły też wystąpieniu marszałka województwa Marka Nawary, który powiedział m.in.: - "Solidarność" przyniosła wyzwolenie spod jarzma sowieckiego. Dzięki niej nastąpił rozwój samorządności lokalnej - i my jesteśmy realizatorami drogi, wytyczonej przez "S".
Wojciech Grzeszek został m.in. nagrodzony statuetką fundacji Pro Bono "Serce za serce", od 20 lat zajmującą się najbardziej potrzebującymi. Jak podkreślał Wiesław Ibek, prezes fundacji, dzięki wsparciu "Solidarności" pomoc otrzymało wielu potrzebujących, przede wszystkim dzieci.
Małopolska "S", z okazji 30-lecia przyznała specjalne medale. Pośmiertnie otrzymali je: Bogusław Włosik, zabity przez funkcjonariusza SB podczas jednej z demonstracji w stanie wojennym, a także zasłużony kapelan "S" Kazimierz Jancarz. Medale otrzymali też księża Władysław Palmowski, Niward Karsznia, Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Józef Dobosz, Stanisław Dutka oraz działacze "Solidarności" Barbara Niemiec i Mieczysław Gil.
Dorota Stec-Fus
Komitet Obywatelski non stop
Działacze byłego Komitetu Obywatelskiego podczas obchodów rocznicy powstania samorządu terytorialnego zebrali sporą gotówkę dla Bogatyni. - Solidarność jest potrzebna nadal. I ona istnieje! - zapewniali.
Stowarzyszenie "Komitet Obywatelski Miasta Krakowa", kontynuator tradycji Małopolskiego Komitetu Obywatelskiego "Solidarność", świętowało wczoraj w Dworku Białoprądnickim 20-lecie samorządu Krakowa i 30-lecie powstania "Solidarności". Były wspomnienia i refleksje, wielu stawiało pytanie: co pozostało z tamtych lat?
Józef Pilch, przewodniczący Rady Miasta Krakowa, wręczył ks. Władysławowi Palmowskiemu złoty medal 750-lecia lokacji miasta Krakowa. Bolesław Kosior i Tadeusz Kołaczyk - m.in. dzięki nim Stowarzyszenie nieprzerwanie działa - otrzymali medale z miniaturą Krzyża Nowohuckiego na jednej stronie i z wizerunkiem zmarłej tragicznie pary prezydenckiej na odwrocie.
Ks. Władysław Palmowski, kapelan podziemnej "S", podkreślając znaczenie samorządności lokalnej, zwracał uwagę na role krzyża, który w naszych dziejach stał się symbolem godności. Przypominał, jak internowani z Małopolskiej "S", niezależnie od wyznania, w więziennych celach z połamanych krzeseł składali właśnie krzyż.
Prof. Ryszard Terlecki, historyk i poseł PiS, mówiąc o narodzinach "Solidarności" wskazywał na niezwykłą postać Anny Walentynowicz, suwnicowej ze Stoczni Gdańskiej: to dzięki niej 30 lat temu stanęła stocznia. Terlecki zwrócił też uwagę, że powstanie 9-milionowego ruchu "Solidarność" zaskoczyło wszystkich: władze, społeczeństwo, opozycję.
- Trzeba być czujnym, bo historia nadal przynosi niespodziewane wydarzenia - konstatował.
O wydarzeniach sprzed 20 laty, kiedy to - w dużym stopniu dzięki komitetom obywatelskim - tworzył się samorząd terytorialny, historia na razie milczy. Janusz Baster sekretarz MKO sprzed 20 lat, zaapelował do wszystkich o spisywanie wspomnień i relacji z tamtych dni.
Potem sporej wielkości pudełko z napisem "Bogatynia" przekazywano z rak do rąk. Zebrano sporo pieniędzy, które w tym tygodniu trafią do najbardziej potrzebujących w zniszczonym przez powódź mieście.
(DSF)
http://www.dziennik.krakow.pl/pl/aktualnosci/malopolska/1058029-30-lat-malopolskiej-solidarnosci.html,,0:pag:2#nav0













