Małopolskie klimaty
Zamknięte szlaki turystyczne, niedostępna „Orla Perć”, kilogramy śmieci walające się po lesie, brak ostrzeżenia o lawinach i innych niebezpieczeństwach w górach - tak może funkcjonować Tatrzański Park Narodowy po 1 stycznia przyszłego roku.
Parki narodowe do ruiny może doprowadzić ustawa o finansach publicznych, która będzie obowiązywać od nowego roku. Zgodnie z nią zlikwidowane zostaną wszystkie w Polsce gospodarstwa pomocnicze. - W wielu przypadkach takie działanie ma sens, ponieważ istnienie gospodarstw jest zbędne. Nie dotyczy to jednak parków narodowych. Bez własnych dochodów z gospodarstw pomocniczych nie będziemy mieć pieniędzy na chronienie przyrody - mówi Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Parki narodowe dostają na swoją działalność pieniądze z budżetu państwa, oprócz tego zarabiają na swoje utrzymanie. Dochody TPN są dwa razy większe niż dotacja z publicznej kasy. Park zarabia na sprzedaży biletów, drewna, opłatach parkingowych. Pieniądze wydaje m.in. na dbanie o czystość w parku. Rocznie na usuwanie śmieci i obsługę przenośnych toalet potrzebuje ok. 1 mln zł. To pieniądze z własnych dochodów. - Kiedy przejdziemy na garnuszek państwa i będziemy musieli pozwalniać ludzi, nie będzie kto miał sprzątać - mówi dyr. Paweł Skawiński. Nie będzie też toalet. Biorąc pod uwagę tysiące ludzi, którzy rocznie przewijają się przez park, skutki takiego posunięcie mogą być bardzo nieprzyjemne.
Ok. 80 proc. dotacji z budżetu państwa TPN wydaje na wynagrodzenia. Na pozostałe wydatki, takie jak remonty, opłaty za media, utrzymanie leśniczówek, muzeum zostaje tylko 20 proc. W TPN zatrudnionych jest ok. 160 osób. z czego ok. 50 w gospodarstwie pomocniczym.
Zagrożone będzie także bezpieczeństwo turystów, ponieważ zabraknie pieniędzy na wymianę łańcuchów i klamer. Najbardziej atrakcyjny szlak w Tatrach czyli Orla Perć byłby dostępny jedynie dla osób o kwalifikacjach alpinistycznych. Nie można by także korzystać z popularnej trasy na Giewont, na której pełno łańcuchów. - Nikt nie będzie chciał brać na siebie odpowiedzialności za bezpieczeństwo turystów, jeśli nie są wymieniane ubezpieczenia szlaków - mówi dyr. Skawiński.
Zabrakłoby także pieniędzy na utrzymywanie strony internetowej, na której zamieszczane są komunikaty dotyczące bezpieczeństwa lawinowego, miejsc, gdzie można natknąć się na niedźwiedzia, czy utrzymanie odpowiednich warunków na szlaku. Efekt nowej ustawy może być taki, że TPN będzie funkcjonował tylko na papierze. - Nowe przepisy uniemożliwiają funkcjonowanie parków narodowych - przyznaje dyr. Skawiński.
Jego zdaniem zmiany oznaczają cofnięcie się do poprzedniej epoki. W innych krajach parki narodowe mogą zarabiać pieniądze. Tak jest np. w Stanach Zjednoczonych. - Zgodnie z amerykańską filozofią pieniądze powinny być w tym samym miejscu wytwarzane i wydawane. Tak jak teraz u nas - mówi Paweł Skawiński.
Zaniepokojony jest także dyrektor Magurskiego Parku Narodowego. - Brak pieniędzy może się u nas skończyć tym, że stracimy walory przyrodnicze, z których jesteśmy dumni - mówi Jan Szafrański, dyrektor Magurskiego Parku Narodowego.
Park szczyci się tym, że ma 30 par orlika krzykliwego - to jedno z największych zagęszczeń tego gatunku w Europie. Zawdzięcza to prowadzonej gospodarce: systematycznemu koszeniu 1 ha łąk, na których te ptaki zdobywają pożywienie. Wydawane są na to pieniądze, które park zarabia, głównie na sprzedaży drewna.
Magurski Park Narodowy znajduje się w Beskidzie Niskim, na terenie prawie całkowicie niezamieszkanym. To najbardziej dziki i tajemniczy ze wszystkich parków, a jednocześnie najmniej znany. Przeciwieństwo TPN, które odwiedziło miliony turystów. - Od Tatrzańskiego Parku Narodowego różnimy się tym, że tam można chodzić tylko po szlakach, u nas natomiast można wejść wszędzie - mówi Jan Szafrański. W parku żyje ok. 10 niedźwiedzi, trzy watahy wilków, rysie, żbiki.
Ratunkiem dla parków może być nowelizacja ustawy o ochronie przyrody. Umożliwia ona działalność na dotychczasowych zasadach, ale pod inną nazwą. Parki miałyby wtedy status osoby prawnej i mogły dalej zarabiać pieniądze.
Nie wiadomo jednak czy nowe przepisy o ochronie przyrody zostaną uchwalone przez Sejm, ponieważ budzą kontrowersje z innych powodów. Zgodnie z nimi właściciel parków narodowych, czyli państwo musiałyby płacić samorządom opłaty za użytkowanie wieczyste.- To byłby gigantyczne opłaty zależące od powierzchni parku - mówi Paweł Skawiński.
Skarb Państwa chciałby uniknąć płacenia tak dużych sum samorządom. Pod koniec września mają odbyć się rozmowy w tej sprawie. Jeśli zakończą się sukcesem ustawa może zostać uchwalona w najbliższych miesiącach, a istnienie parków narodowych zostanie ocalone. - Wolę nie myśleć co będzie, jeśli nie uda się osiągnąć porozumienie - mówi dyr. Skawiński.
Agnieszka Maj
http://www.dziennik.krakow.pl/pl/po-godzinach/lektura-na-weekend/malopolskie-klimaty/1062874-malopolska-moze-stracic-parki-narodowe.html,,0:pag:2#nav0













