WYDARZENIA. Najlepszy Sołtys Małopolski Grzegorz Krawczyk z Lachowic odebrał swój zaszczytny tytuł w Woli Filipowskiej. To tutaj mieszka i gospodarzy Adam Godyń, który został tak wyróżniony w ostatnim roku.
Grzegorz Krawczyk (z prawej) tytuł Najlepszego Sołtysa Małopolski otrzymał wczoraj, a oddał go po roku rządów Adam Godyń, sołtys Woli Filipowskiej Fot. Barbara Ciryt
Sołtysi z całego województwa zjechali wczoraj na doroczne święto do Woli Filipowskiej. Tu wybierano Najlepszego Sołtysa Małopolski A.D. 2010. Został nim Grzegorz Krawczyk, gospodarz wsi Lachowice w gminie Stryszawa w powiecie suskim.
Jego ubiegłoroczne zasługi okazały się największe. Główną nagrodą jest 50 tys. zł dla wioski najlepszego gospodarza. Przyznał ją marszałek województwa Marek Sowa. Przez miniony rok tytułem najlepszego sołtysa cieszył się Adam Godyń, sołtys Woli Filipowskiej, a wczoraj był gospodarzem uroczystości.
Organizatorem konkursu jest Małopolskie Stowarzyszenie Sołtysów. Obok wyboru najlepszego przyznano również dwa drugie miejsca oraz sześć trzecich. Wśród podkrakowskich sołtysów najwyżej oceniono sołtysa Skomielnej Białej Jana Macioła z gminy Lubień w powiecie myślenickim. Ponadto kapituła konkursowa wyróżniła 41 gospodarzy spośród dwóch tysięcy małopolskich sołtysów.
Grzegorz Krawczyk zakrył twarz, gdy jego nazwisko jako najlepszego w Małopolsce wyczytał Antoni Rapacz, prezes Małopolskiego Stowarzyszenia Sołtysów. - Jestem zaskoczony - powtarzał pan Grzegorz, który ma 32 lata, a od 12 jest sołtysem. Spodziewał się jakiegoś wyróżnienia, ale nie myślał o miejscach na podium. Dziękował kapitule, władzom swojej gminy i powiatu za współpracę i mieszkańcom swojej wioski za zaufanie, którym darzą go nieustannie. - W życiu kieruję się myślą bł. Jana Pawła II: "Życie poświęcone innym, warte jest przeżycia". Myślę, że naprawdę warte. Dziękuję za wszystkie słowa uznania i za te krytyczne uwagi, które czasem słyszę - mówił.
Inni mówili o nim, że jest szafarzem, codziennie rozdaje komunię w kościele, gdzie pełni funkcje kościelnego. Jest też strażakiem ochotnikiem oraz założycielem klubu dawców krwi w Lachowicach i honorowym dawcą. Z zawodu jest kucharzem, choć na gotowanie czasu mu nie wystarcza. Jego ulubioną potrawą jest spaghetti. - Ale smakuje mi wszystko, co robią gospodynie w naszej wiosce - mówi. Najbardziej cieszy się z zaufania ludzi. - Ostatnio w Lachowicach podczas wyborów sołtysa przyszło 200 osób. W momencie, gdy trzeba było zgłaszać kandydatów na gospodarza wsi, ludzie powiedzieli: "Mamy już sołtysa i innego nie chcemy". Innego kandydata nie zgłosili. Głosowanie było formalnością. 198 osób poparło pana Grzegorza - opowiada Rafał Lasek, wójt gminy Stryszowa. Wójt przyznaje, że sołtys jest trochę nieśmiały i bardzo skromny, ale w tym jego siła, bo jest skuteczny. Poświęca mnóstwo czasu swoim mieszkańcom. Jeśli trzeba kogoś zawieźć do szpitala osobiście wiezie. Jeśli starsi mieszkańcy nie mogą sobie poradzić ze zrzuceniem śniegu z dachu, sołtys im pomaga. Gdy wie, że ktoś ubogi zimą marznie w domu, to zawozi mu koc. Taki jest Grzegorz Krawczyk. Wczoraj dostał wiele nagród; laptopa, obrazy do sołtysówki i sprzęt gospodarczy oraz GPS. - Wiemy, że sołtys zna wszystkie drogi w swojej wiosce i gminie, ale ten GPS ma go prowadzić drogą sukcesu - usłyszał odbierając nagrodę. Jeszcze nie wie co zrobi z 50 tys. zł przyznanymi przez województwo. - Zdecyduję po konsultacjach z mieszkańcami - mówi.
Marek Sowa, marszałek małopolski, który wręczył te nagrodę nie sugeruje na co ma być przeznaczona. - Sołtys wie najlepiej, czego jego wioska potrzebuje - mówi Sowa, który swoją karierę samorządową zaczynał jako sołtys we wsi Bobrek w powiecie oświęcimskim. - Wzorowy sołtys to człowiek otwarty, zdecydowany, taki, który ma swoje zdanie i potrafi do niego przekonać innych, ale potrafi także współpracować z władzami gminy i powiatu - mówi Sowa.
To wszystko udawało się i udaje Adamowi Godyniowi, sołtysowi Woli Filipowskiej, który zakończył roczne "królowanie" jako najlepszy w województwie. Przyznał wczoraj, że taki tytuł zobowiązuje, że trzeba się starać jeszcze bardziej niż przed jego przyznaniem. - Jako najlepszy sołtys musiałem doglądać nie tylko inwestycji, dbać o mieszkańców, ale także ze zwiększoną uwagą pilnować wszystkiego, chociażby porządku. Obawiałem się, żeby ktoś nie powiedział najlepszy, a we wsi papiery leżą w rowach - opowiada i uśmiecha się. Pieniądze, które dostał w ubiegłym roku od województwa zainwestował w system alarmowy budynku klubu sportowego oraz w pięć kamer monitoringu w wiosce. Teraz sam nimi administruje.
Barbara Ciryt
barbara.ciryt@dziennik.krakow.pl
Nagrodzeni sołtysi:
I miejsce: Grzegorz Krawczyk z Lachowic
II miejsce: Józef Cionek z Lipinek i Józef Jewuła z Dębiny Łętowskiej.
III miejsce: Jan Macioł ze Skomielnej Białej, Czesława Ruchała z Stadeł, Michał Mysza z Mszany Górnej, Roman Sacha z Łysej Góry, Wojciech Bednarczyk z Czorsztyna, Franciszek Babło z Zaborowa.
Wyróżnieni, a wśród nich sołtysi podkrakowskich wiosek.
W powiecie krakowskim: Mirosław Rosa z Biskupic.
W powiecie miechowskim: Mirosława Krzywda z Pstroszyc i Józef Choryń z Janowic i Jan Nocuń z Rzemiędzic.
W powiecie proszowickim: Zbigniew Orzechowski z Glewa, Tadeusz Krzywonos z Wronina i Andrzej Nogieć z Biórkowa













