AWIONETKA NA POSTOJU
Dużo szczęścia miał pilot siedzący u steru awionetki, która w niedzielny wieczór wylądowała na drzewie.
Wielmoża takiego zdarzenia nie pamiętała. Pogoda była dość wietrzna, więc mieszkańcy raczej z domostw nie wychodzili. Chociaż, kogo nie zaciekawiłby pisk syren Straży Pożarnych, karetek Pogotowia Ratunkowego czy Policji?! To one wzbudziły moje zaciekawienie również. Przy drodze wojewódzkiej 794 w kierunku Wolbromia, co chwilę na sygnale gnały samochody.
Znając zwykłą szarą codzienność i często zdarzające się wypadki przy tej trasie – pomyślałam pewnie to kolejny... brawura... ktoś znowu przekroczył szybkość... Ale o niecodziennych zdarzeniach wieści rozchodzą się niezwykle szybko, są przecież telefony, sms-ki. Usłyszałam: rozbił się w Wielmoży samolot!
Do miejsca zdarzenia trafić było łatwo.
Mieszkańcy pobliskiej Skały też się tam pojawili, bo odległość żadna – parę minut. W okolicach Skały takie zdarzenia miały już miejsce, w czasach, które ja pamiętam dwukrotnie. Tylko, że na miejscu zdarzenia okazało się, że nie jest to samolot, a awionetka. Z oddali, bo jak to zwykle bywa miejsce mocno zabezpieczone przez służby – ciekawy widok awionetka wbita w drzewo, pilot w środku, wszyscy wokół mówią, że żyje...bo jak dostrzegł ,że brakuje mu paliwa chciał lądować na drodze, ale niestety silne wiatry zniosły go na drzewo. Zdjęcia oczywiście komórkami / wychodziły fatalnie, bo było już ciemno, koło 19.00/ i aparatami robili wszyscy, w pośpiechu dojeżdżali pierwsi dziennikarze...telewizja... Czas było wracać do Skały. Drogą powrotną cały czas myślałam jak dużo szczęścia miał pilot...












