Kiedy 27 stycznia 1945 r. do obozów Auschwitz-Birkenau-Monowitz wkroczyli żołnierze Armii Czerwonej pozostało w nich tylko około siedem tysięcy chorych i wyczerpanych więźniów, którzy już nie byli w stanie uczestniczyć w morderczych, pieszych marszach ewakuacyjnym, zwanych „marszami śmierci", z których najbardziej znany jest do Wodzisławia Śląskiego.
W bezpośrednich działaniach wojennych, mających na celu wyzwolenie KL Auschwitz i miasta Oświęcimia, poległo ponad 230 żołnierzy sowieckich. Pochowani zostali w zbiorowej mogile na cmentarzu parafialnym w Oświęcimiu. Prawdopodobnie znajdowało się wśród nich także kilku Polaków wcielonych z poboru do Armii Czerwonej. Byli oni sowieckimi żołnierzami 100. Lwowskiej Dywizji Piechoty, wchodzącej w skład 60. Armii 1. Frontu Ukraińskiego, która bezpośrednio brała udział w operacji oświęcimskiej.
Mogli nimi być: Włodzimierz Duda ze Lwowa, Piotr Kurelas i Eugeniusz Żuk z okolic tego miasta, a także Józef Mielnik z okolic Drohobycza, Włodzimierz Mielnik z Kamionki Strumiłowej oraz Józef Ataczuk i Józef Rarycki z okolic Kamieńca Podolskiego, którzy zginęli jako żołnierze sowieccy, niosąc ratunek więźniom KL Auschwitz i wyzwalając spod okupacji hitlerowskiej mieszkańców Oświęcimia.
Adam Cyra
Zdjęcie: okładka zaproszenia PMA-B na uroczystości.












